Amerykański prezydent zainaugurował Radę Pokoju na spotkaniu w Waszyngtonie. Emanował świetnym humorem, przechwalał się zakończeniem ośmiu wojen i okrutnie męczył się czytając z kartki nazwiska przywódców, których do Rady zaprosił. A co z Iranem? Dowiemy się w ciągu 10 dni