Sprawdzian bielskich desantowców

polska-zbrojna.pl 3 часы назад

Obrona przed atakami przeciwnika z wykorzystaniem kilku linii okopów, współdziałanie z lotnictwem, bezzałogowcami i Rosomakami, powiadamianie ludności o zagrożeniu – m.in. takie zadania realizowali żołnierze 18 Batalionu Powietrznodesantowego z Bielska-Białej na poligonie w Drawsku Pomorskim. Ćwiczenia „Dzielna pantera-26” zakończyły się certyfikacją batalionu.

– To były ćwiczenia wielodomenowe, zarówno z wykorzystaniem lotnictwa, jak i rozpoznania dronowego oraz artylerii, natomiast my tym razem nie przeprowadzaliśmy desantu z powietrza. Skupiliśmy się na działaniach obronnych przed natarciem przeciwnika wyposażonego m.in. w wozy BWP-1 – mówi ppłk Krzysztof Wieczorek, dowódca 18 Bielskiego Batalionu Powietrznodesantowego. W ramach ćwiczeń „Dzielna pantera-26” przeprowadzona została ocena stopnia wyszkolenia batalionu z Bielska-Białej.

REKLAMA

W manewry zaangażowanych było około 1000 żołnierzy. Oprócz głównych ćwiczących wzięły w nich udział m.in. oddziały 12 Brygady Zmechanizowanej oraz 2 Brygady Zmechanizowanej Legionów, której żołnierze wcielili się w przeciwnika. Jak podkreśla ppłk Wieczorek, ćwiczenia miały wysoki poziom realizmu dzięki zastosowaniu laserowego symulatora strzelań (LSS).

– Pozwala on precyzyjnie określić m.in. celność strzału, skalę zniszczeń bądź obrażeń przeciwnika – zaznacza dowódca batalionu. System LSS symulował ogień z każdego użytego rodzaju broni. – Nasi żołnierze byli wyposażeni m.in. w granatniki K4 i Carl-Gustaf, moździerze lekkie i ciężkie M-98, karabiny WKM 12,7 mm, przeciwpancerne pociski kierowane Spike. Część sprzętu była zamontowana na pojazdach Humvee – wymienia oficer.

Obrona spod ziemi

Głównym zadaniem, jakie stanęło przed batalionem, była obrona przed nacierającym przeciwnikiem, co wymagało prac inżynieryjnych. Desantowcy wykopali cztery linie głębokich na około 1,5 m okopów, oprócz tego przygotowali szereg transzei i przeszkód inżynieryjnych. – To jest element ćwiczeń, który wykorzystuje wnioski z wojny w Ukrainie. Zgodnie z założeniem przeciwnik dysponował dronami rozpoznawczymi i uderzeniowymi, aby więc nasi żołnierze nie zostali wykryci z powietrza, trzeba było wkopać się w ziemię, zadaszyć stanowiska i zamaskować je od góry – wyjaśnia płk Wieczorek. Również mocno rozbudowano zapory inżynieryjne, czyli pola minowe.

W obronę zaangażowane zostały też drony rozpoznawcze FlyEye. Za ich pomocą żołnierze określali pozycję przeciwnika i naprowadzali ogień artylerii. Ważnym elementem ćwiczeń była również kooperacja z 12 BZ i ich kompanią transporterów opancerzonych Rosomak. – Naszym zadaniem było przeprowadzić ich przez nasz rejon, żeby odtworzyli zdolność bojową, a następnie stworzyć im warunki do przeprowadzenia kontrataku – wyjaśnia dowódca batalionu.

F-16 na kłopoty

Jeden z epizodów dotyczył z kolei współdziałania z lotnictwem za pośrednictwem specjalistów JTAC, a więc wysuniętych nawigatorów naprowadzania lotnictwa (Joint Terminal Attack Controller). Są to certyfikowani żołnierze odpowiedzialni za koordynację działań lotnictwa i innych rodzajów wojsk, kontakt z pilotem i naprowadzanie na cel. – Wezwano wsparcie samolotu F-16. Myśliwiec dzięki działka zniszczył trzy wozy bojowe przeciwnika, oczywiście było to symulowane przy użyciu LSS – tłumaczy płk Wieczorek.

W trakcie „Dzielnej pantery-26” bielscy desantowcy przećwiczyli także zadania z zakresu medycyny pola walki oraz procedury w ramach współpracy cywilno-wojskowej (Civil-Military Co-operation – CIMIC). W realizację tego epizodu włączył się samorząd miejscowej gminy. – Zgodnie ze scenariuszem cześć mieszkańców najbliższej miejscowości, czyli Konotopy, nie ewakuowała się na wezwanie. Na miejsce udał się nasz zespół CIMIC, by poinformować wójta gminy o konieczności opuszczenia wsi, procedurze i miejscu ewakuacji – wyjaśnia oficer.

Ćwiczenia zakończyły się certyfikacją, czyli pozytywną ocena wyszkolenia 18 Batalionu Powietrznodesantowego.

Marcin Moneta
Читать всю статью