Równo 10 lat temu, bez kilku godzin gdy to piszę, bo o 6 rano tego dnia, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozbiła partię Zmiana, a jej lidera, Mateusza Piskorskiego, wsadziła bez wyroku za kraty na trzy lata, zarzucając mu „wpływanie na opinię publiczną”. Ja i paru jeszcze innych ludzi mieliśmy zaś naloty na nasze mieszkania, w poszukiwaniu „dowodów winy”.
Akcja była na tyle nieprofesjonalna, iż agenci szukali mnie w domu i biurze, a ja wówczas spałem u dziewczyny po powrocie z zagranicy. Geniusze więc uznali, że… wydzwonią mnie telefonem by przeszukać mój wynajmowany na warszawskim Ursynowie pokój. W biurze Zmiany już tak śmiesznie nie było: bohatersko zrywano wykładzinę, żeby chyba znaleźć jakieś pieniądze czy kij wie co. Jeszcze mniej śmiesznie było na ulicy, bo bezbronnego Mateusza, który przecież nie strzela do nikogo, zatrzymano w sposób jaki stosuje się wobec najgroźniejszych bandytów.
Choć formalnie sprawy karne w Polsce prowadzi prokuratura, minister koordynator bezpieki, Mariusz Kamiński (skazany zresztą prawomocnie bandyta) od razu zapowiedział w mediach wniosek o areszt. Rachoń cieszył wafla w TVP Info, iż ABW zajęła się „ruską agenturą”, a nieżyjący już Jerzy Targalski mało się nie zeszczał ze szczęścia komentując, iż „państwo polskie wstaje z kolan”. Ja to wszystko niestety doskonale pamiętam.
Rozpoczął się wtedy najtrudniejszy życiowy egzamin. Mam nadzieję, iż lepiej lub gorzej, ale go zdałem. Jego owocem jest książka „Ostatni więzień Rakowieckiej”, gdzie możecie o tym poczytać więcej.
Ale to wydarzenie zmieniło mnie i tak na zawsze. Przestałem wierzyć w politykę jako „grę idei”, rozumiejąc iż to przede wszystkim „gra sił”. Demokracja? Prawa człowieka? Standardy? Cywilizacja zachodnia? Ze wszystkiego tego mnie wyleczono właśnie 18 maja 2016 roku. O ile wtedy uważałem się za kogoś na kształt „socjaldemokraty z nacjonalistycznym odchyleniem”, o tyle dzisiaj wolę się już nie określać, bo nie mieści się to w zakresie tolerancji III RP. Nie miałem jednak wyjścia. Gdybym chciał pozostać zwolennikiem tego systemu, to musiałbym przecież uwierzyć, iż mój przyjaciel jest „szpiegiem”. A to czysty absurd. Pracowaliśmy razem każdego dnia.
Te 10 lat temu życie zmieniło się w ciągły stres. Już do tego przywykłem, ale od tego momentu adekwatnie każdego dnia biorę pod uwagę, iż „rano mogą przyjść”. No i raz już przyszli. Od tamtego momentu byłem przesłuchiwany przez bezpiekę na okoliczność aktywności politycznej czy publicystycznej mojej i moich przyjaciół jakieś cztery razy. Plus przed sądem kolejne kilka. Nikogo nie zabiliśmy, nikogo nie okradliśmy, nikomu nie wyrządzamy krzywdy. Ot, naiwnie uznaliśmy, iż Rzeczpospolita Polska jest państwem prawa.
A jeżeli Państwo nie wiecie, to dodatkowe kurestwo reżimu polega na tym, iż 18 maja to także dzień urodzin Mateusza. Taki „prezent” zrobiła mu wtedy PiSowska władza. Ja w każdym razie życzę Mateuszowi Piskorskiemu przede wszystkim tego, byśmy w którąś kolejną rocznicę Twojego przyjścia na świat zrobili coś spektakularnego, co całkowicie zamaże tamto feralne wspomnienie.
Tomasz Jankowski






![Kolizja trzech aut na Westerplatte [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/Westerplatte-kolizja-2026.05.18-2.jpg)
