SMS-y ostrzegą o zagrożeniu z powietrza

polska-zbrojna.pl 9 часы назад

Jeśli polskie myśliwce zostaną poderwane w związku z niebezpieczną sytuacją w Ukrainie, obywatele otrzymają w tej sprawie informacje za pośrednictwem wiadomości SMS – poinformowała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Rząd zmienia system ostrzegania po ostatnim incydencie, gdy rosyjski pocisk spadł na terenie województwa lubelskiego.


Ministerstwo Obrony Narodowej chce, by w razie sytuacji niebezpiecznych o charakterze militarnym obywatele byli informowani o potencjalnym zagrożeniu w formie wiadomości SMS, tak jak ma to miejsce przy alertach wysyłanych przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w przypadku np. gwałtownych zjawisk pogodowych. Za system ostrzegania odpowiadają RCB i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jak poinformowała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, w prace nad alarmowaniem obywateli o zagrożeniach militarnych zaangażowane są jednak również Sztab Generalny Wojska Polskiego i Dowództwo Operacyjne RSZ.

Obecnie za każdym razem, gdy dyżurna para polskich myśliwców zostaje poderwana, by monitorować bezpieczeństwo, Dowództwo Operacyjne podaje tę informację do publicznej wiadomości poprzez komunikaty w internecie. Dotyczy to najczęściej sytuacji, gdy Rosjanie prowadzą zmasowany atak powietrzny na Ukrainę oraz istnieje ryzyko naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej kraju.

REKLAMA

Rząd chce jednak, by alerty w takich sytuacjach trafiały bezpośrednio do mieszkańców. – Za każdym razem informujemy, kiedy nasze myśliwce są podrywane. Teraz będą informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej jeszcze na terenie Ukrainy – podkreśliła w wywiadzie dla Wirtualnej Polski wiceminister Sobkowiak-Czarnecka. – o ile nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście szczegóły, jak to będzie działało, zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – dodała wiceszefowa MON-u.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa potwierdza, iż prace nad zmianami w alarmowaniu trwają. Na razie jednak nie ma informacji, kiedy ten system zacznie funkcjonować. – Prowadzimy konsultacje między RCB, Ministerstwem Obrony Narodowej a MSWiA. Pracujemy w tej chwili nad najlepszym rozwiązaniem, analizujemy różne możliwości. Na podstawie tych analiz będziemy zmieniali procedury – podkreśla Piotr Błaszczyk, rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Do ostatniego groźnego incydentu militarnego na terenie Polski doszło w nocy z 29 na 30 lipca, kiedy to uzbrojony rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 pojawił się nad Polską. Jeden z myśliwców F-16 dostał polecenie przechwycenia i wzrokowej identyfikacji obiektu, który naruszył przestrzeń kraju. – Gdyby ta rakieta kontynuowała lot, byłaby podjęta decyzja o zestrzeleniu – informował wówczas gen. dyw. Ireneusz Nowak, dowódca operacyjny. Pocisk uderzył w ziemię około godziny 3.46 koło Tarnawy Kolonii w woj. lubelskim. Spadł na terenie niezamieszkanym, nie spowodował strat w ludziach. W trakcie incydentu na Lubelszczyźnie w nocy rozległy się syreny alarmowe. Mieszkańcy jednak nie zostali poinformowani o sytuacji przez alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Marcin Moneta
Читать всю статью