Aktywista dewiacyjny Marek Minakowski, który w czerwcu „edukował” dzieci w szkole podstawowej we Wrocławiu, kilka dni temu wykastrował się, odcinając swojego penisa. Dokonał tego, aby -jak twierdzi- dokończyć proces „tranzycji” w celu stania się „kobietą”. Czy stał się płcią piękną? Nie bardzo.
Słynny polski genderysta wykastrował się. Postępami tzw. „tranzycji” Minakowski regularnie chwali się w mediach społecznościowych, publikując zdjęcia i wpisy zawierające m.in.liczne bluźnierstwa, w których porównuje się do Matki Bożej i twierdzi, iż jego ciało „zmartwychwstało” po kastracji.
Temat wiary i „zmieniania płci” ten regularnie pojawia się w jego mediach społecznościowych, gdzie publikuje informacje dotyczące zmian wyglądu, leczenia hormonalnego oraz planowanych zabiegów medycznych.
W ostatnich miesiącach Minakowski informował również o przygotowaniach do kolejnej operacji. W lipcu 2026 roku podał, iż planowany zabieg ma kosztować około 54 tys. zł i ma stanowić kolejny etap „procesu tranzycji”.
Według informacji opublikowanych przez genderystę planowana operacja ma obejmować usunięcie męskich narządów płciowych oraz stworzenie atrapy żeńskich. Minakowski deklarował, iż operacja nie będzie finansowana ze środków publicznych. Podał również jej przewidywany koszt oraz informował o sposobach gromadzenia środków na zabieg.
Marek Minakowski od dłuższego czasu publicznie dokumentuje kolejne etapy swojej tranzycji. W swoich wypowiedziach porusza kwestie związane z wyglądem, leczeniem hormonalnym, zmianą danych oraz planowanymi zabiegami chirurgicznymi..
Tzw. tranzycja pozostaje przedmiotem poważnego sporu społecznego i politycznego. Jej zwolennicy wskazują na możliwość dostosowania funkcjonowania i wyglądu ciała do odczuwanej „tożsamości płciowej”. Przeciwnicy zwracają uwagę na nieodwracalność części procedur, możliwość wystąpienia powikłań oraz potrzebę szczególnie ostrożnej oceny decyzji dotyczących osób małoletnich. Wskazują też na oczywiste fakty – ktoś, kto urodził się mężczyzną, nigdy nie będzie kobietą.
W ostatnich latach temat „zmiany płci” coraz częściej pojawia się w życiu publicznym za sprawą znanych osób ze świata kultury i mediów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów są amerykańscy reżyserzy Larry i Andy Wachowski, twórcy m.in. serii „Matrix”. Obaj w różnych okresach życia publicznie poinformowali o swojej „transpłciowej tożsamości” i w tej chwili funkcjonują jako Lana i Lilly Wachowski.
Ich przypadek stał się jednym z najbardziej znanych przykładów osób związanych z przemysłem filmowym, które publicznie podjęły temat „zmiany płci”. Dzięki modzie na „tranzycję” wiele innych, znanych osób dokonało kastracji i kuracji hormonalnych u siebie, lub u swoich dzieci.
Warto pamiętać, iż opłacenie choćby najbardziej rozległych zabiegów chirurgicznych i zjedzenie wagonu tabletek nie spowoduje zmiany płci człowieka. Operacja może zmienić wygląd oraz część cech anatomicznych ciała, natomiast nie zmienia genomu, a także nie powoduje odtworzenia całego układu biologicznego charakterystycznego dla płci przeciwnej.
Z tego względu określenie takich zabiegów jako dosłownej „zmiany płci” jest kwestionowane przez lekarzy, biologów i komentatorów, którzy nie zostali przekupieni przez skrajnie lewicowe media i organizacje dewiacyjne.
Fachowcy wskazują, iż nie mamy tu do czynienia ze zmianą płci, ale raczej z medyczną i społeczną modyfikacją określonych cech płciowych.
NASZ KOMENTARZ: Decyzja o autokastracji i truciu się hormonami dowodzi postępującej choroby psychicznej u każdej osoby, która się na to decyduje. Kwestia związku między „dysforią płciową” a zdrowiem psychicznym jest przedmiotem osobliwej debaty medycznej i naukowej. Niestety, debata ta skażona jest aktywizmem oraz lobbingiem potężnych, lewicowych macherów, których celem jest niszczenie społeczeństw, głównie dzieci.
Tego typu zabiegi, choćby prywatnie wykonywane, powinny być w Polsce zakazane, tak samo jak niepotrzebne amputacje kończyn. Powinny być traktowane jako niedopuszczalne samookaleczanie się.
Polecamy również: „Osoba rektorska” i obowiązkowe szkolenia gender na uczelniach














