Śluby jednopłciowe w USC. Chodzi o zagraniczne akty, nie ceremonie

dzienniknarodowy.pl 9 часы назад
Zdjęcie: Śluby jednopłciowe w USC. Chodzi o zagraniczne akty, nie ceremonie


Od 23 sierpnia każdy USC w Polsce ma umożliwiać transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa pary jednopłciowej. Wynika to z rozporządzenia ministra cyfryzacji z 22 maja, opublikowanego w Dzienniku Ustaw pod poz. 667. Rząd nazywa to porządkiem administracyjnym, ale faktycznie przesuwa spór o małżeństwo poza Sejm.

Co naprawdę zmienia się w USC

Od niedzieli 23 sierpnia urzędy stanu cywilnego mają obsługiwać transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Nie chodzi o możliwość zawarcia takiego ślubu w Polsce. Chodzi o wpisanie do polskiego rejestru aktu sporządzonego wcześniej za granicą, na podstawie nowych wzorów dokumentów.

Podstawą jest rozporządzenie ministra cyfryzacji z 22 maja 2026 r., Dz.U. poz. 667, które według serwisu ELI ma datę wejścia w życie 23 sierpnia 2026 r. Akt zmienia wzory dokumentów z zakresu rejestracji stanu cywilnego. W praktyce pojawiają się rubryki pozwalające ująć w akcie dwie osoby tej samej płci, zamiast dotychczasowego modelu opartego na kobiecie i mężczyźnie.

Ministerstwo Cyfryzacji zapowiadało w maju, iż transkrypcja będzie możliwa w dowolnym Urzędzie Stanu Cywilnego. Resort podkreślał, iż odpisy z transkrypcji mają zawierać informację o sporządzeniu aktu poza Rzecząpospolitą Polską, a dokumenty dla osób zawierających związek małżeński w Polsce nie ulegną zmianie.

Administracyjna furtka w sprawie małżeństwa

Tu właśnie zaczyna się spór, którego rząd nie powinien chować za językiem technicznej korekty. W polskim porządku konstytucyjnym art. 18 Konstytucji RP mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny. To nie jest detal formularza. To jedna z podstaw ładu rodzinnego, który państwo ma chronić.

Nowe rozporządzenie nie zmienia literalnie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nie wprowadza ceremonii ślubów jednopłciowych w Polsce. Ale tworzy w rejestrze stanu cywilnego urzędową ścieżkę wpisywania takich zagranicznych aktów jako aktów małżeństwa. Dla obywatela, urzędu i sądu ma to znaczenie praktyczne. Dokument w rejestrze państwowym nie jest symbolem bez skutków.

Ten sam kierunek nacisku widać od lat w Brukseli, gdzie pod hasłem swobody przepływu i wzajemnego uznawania dokumentów próbuje się przesuwać granice prawa rodzinnego państw narodowych. Pisaliśmy już o unijnym projekcie dotyczącym uznawania rodzicielstwa, który pokazywał, jak łatwo kwestie rodziny zamienia się w problem technicznej harmonizacji.

TK orzekł, rząd idzie dalej

Sytuację dodatkowo komplikuje decyzja Trybunału Konstytucyjnego z 28 lipca. Jak informowała PAP, Trybunał uznał rozporządzenie za zakresowo niezgodne z Konstytucją w części dotyczącej wzorów dokumentów pozwalających na transkrypcję aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. W uzasadnieniach medialnych wskazywano na art. 92 ust. 1 w związku z art. 18 Konstytucji.

Rząd odpowiada, iż obecny Trybunał jest dotknięty wadą prawną i nie traktuje takiego rozstrzygnięcia jako skutecznego hamulca. W praktyce obywatel widzi jednak coś bardzo niebezpiecznego: jedne organy państwa ogłaszają normę, inne ją kwestionują, a urzędnicy mają wykonywać decyzje w politycznie podgrzanym sporze.

To jest cena rządzenia przez rozporządzenia w sprawach ustrojowo i moralnie fundamentalnych. jeżeli większość parlamentarna chce zmieniać model uznawania relacji rodzinnych, powinna wziąć za to odpowiedzialność w Sejmie. Powinna stanąć przed obywatelami i powiedzieć, co dokładnie chce zmienić, jakie skutki prawne przewiduje i jak zamierza pogodzić to z Konstytucją.

Stawka dla polskich rodzin i państwa

Sprawa nie dotyczy wyłącznie par, które zawarły związek za granicą. Dotyczy tego, kto w Polsce decyduje o znaczeniu małżeństwa: naród poprzez Konstytucję i ustawę, czy minister poprzez wzór formularza. To realna stawka dla wolności rodziny, pewności prawa i suwerenności państwa.

Lewicowo-liberalne środowiska od lat stosują tę samą metodę. Najpierw mówią o małej korekcie administracyjnej, później o obowiązku uznawania skutków, a na końcu o konieczności dostosowania całego systemu. Równolegle państwo wchodzi w obszary wychowania i szkoły, o czym pisaliśmy przy okazji permisywnej edukacji seksualnej w polskich szkołach. Mechanizm jest podobny: fakty dokonane mają wyprzedzać debatę publiczną.

Polska prawica nie może dać się zepchnąć do roli komentatora po fakcie. Trzeba bronić konstytucyjnego rozumienia małżeństwa, ale trzeba też mówić spokojnie i precyzyjnie: nikt nie odbiera godności osobom, których życie wygląda inaczej niż model tradycyjny. Państwo ma jednak prawo i obowiązek chronić małżeństwo kobiety i mężczyzny jako fundament rodziny, a nie rozmontowywać je tylnymi drzwiami.

Źródło: WP Wiadomości, Ministerstwo Cyfryzacji, Dziennik Ustaw, PAP.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью