Śliwka: defilada bez SAFE. Spór o suwerenność zbrojeń

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Śliwka: defilada bez SAFE. Spór o suwerenność zbrojeń


Andrzej Śliwka z PiS powiedział 16 sierpnia w Telewizji Trwam, iż sprzęt pokazany podczas defilady Wojska Polskiego nie został kupiony z programu SAFE. Polityk wskazał na 157 mln zł wydatków z pierwszych 28 mld zł, czyli 0,5 proc. transzy. Stawką jest realna suwerenność modernizacji armii.

0,5 proc. zamiast wielkiej opowieści

Andrzej Śliwka, poseł Prawa i Sprawiedliwości i członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, uderzył w rządową narrację po defiladzie Wojska Polskiego. W programie Polski Punkt Widzenia w Telewizji Trwam mówił, iż sprzęt oglądany na defiladzie nie był efektem programu SAFE. Według relacji Radia Maryja poseł wskazał, iż z pierwszych 28 mld zł wydatkowano 157 mln zł, czyli 0,5 proc.

To mocny zarzut, bo rząd od miesięcy przedstawia SAFE jako dowód sprawczości i europejskiego rozmachu. Problem polega na tym, iż defilada pokazuje realny sprzęt, realne kontrakty i realną pracę przemysłu, a nie samą konferencję prasową. jeżeli modernizacja armii ma być czymś więcej niż komunikatem politycznym, Polacy mają prawo wiedzieć, co już faktycznie kupiono, za czyje pieniądze i w jakim trybie.

SAFE jest pożyczką, nie prezentem

Komisja Europejska opisuje SAFE jako instrument do 150 mld euro preferencyjnych, długoterminowych pożyczek na inwestycje obronne. Polska ma być największym beneficjentem programu. Według Komisji Europejskiej 29 maja 2026 r. otrzymała pierwszą płatność 6,6 mld euro, czyli 15 proc. całej alokacji 43,7 mld euro.

To są wielkie kwoty. Trzeba je jednak nazywać uczciwie: to nie jest worek darmowych pieniędzy z Brukseli, tylko mechanizm pożyczkowy z regułami unijnymi. Rząd może opowiadać o historycznej szansie, ale opozycja ma obowiązek pytać o warunki, tempo wydawania i udział polskiego przemysłu. W sprawach wojska tani entuzjazm bywa równie groźny jak marazm.

Rząd twierdził wcześniej, iż zdecydowana większość środków SAFE ma trafić do krajowej zbrojeniówki. Kancelaria premiera informowała, iż ponad 80 proc. z prawie 200 mld zł ma zasilić polski przemysł obronny. To zapowiedź, którą trzeba rozliczać co do kontraktu. Polska nie może być wyłącznie klientem cudzych fabryk i cudzych politycznych priorytetów.

Defilada pokazała dorobek wcześniejszych decyzji

Święto Wojska Polskiego ma własną wagę. To nie powinien być dzień partyjnych przepychanek, ale pokaz siły państwa i szacunku dla żołnierzy. Zarazem politycy nie mogą zasłaniać się mundurem, gdy próbują dopisać sobie zasługi za procesy rozpoczęte lata wcześniej. Modernizacja armii jest ciągłością państwa, nie reklamą jednej ekipy.

DN pisał już, iż Święto Wojska Polskiego odbyło się w cieniu sporu o SAFE. Widać tu szerszy problem: rządzący chętnie pokazują unijne etykiety, opozycja odpowiada pytaniem o polską kontrolę. Dla narodowego interesu ważniejsze od etykiety jest to, czy sprzęt trafia do jednostek, czy kontrakt wzmacnia polskie zakłady i czy decyzje zapadają w Warszawie.

W tym sensie wypowiedź Śliwki dotyka sedna. o ile z pierwszej transzy, o której mówił poseł, wydano 157 mln zł, to polityczny przekaz o rzece pieniędzy trzeba zestawić z tempem realnych zamówień. Armia nie broni granic slajdem. Broni je żołnierzem, amunicją, logistyką i sprzętem dostarczonym na czas.

Suwerenność mierzy się wykonaniem

Spór o SAFE nie powinien prowadzić do prostego wniosku, iż każde unijne finansowanie jest z definicji złe. Polska potrzebuje pieniędzy na obronność, bo zagrożenie ze strony Rosji nie jest teorią. Ale właśnie dlatego trzeba bronić pierwszeństwa interesu narodowego. Pożyczka ma służyć Polsce, a nie uzależniać polskie zakupy od logiki politycznej Brukseli, Berlina czy Paryża.

W tle jest też liczebność i kondycja samej armii. Przy okazji Święta Wojska Polskiego DN przypominał, iż Wojsko Polskie przekroczyło 220 tys. żołnierzy. To istotny punkt wyjścia, ale sama liczba nie wystarczy. Potrzebne są rezerwy, szkolenie, zapasy amunicji, sprawna obrona powietrzna i przemysł zdolny produkować w czasie kryzysu.

Rząd ma prawo korzystać z instrumentów finansowych, o ile wzmacniają państwo. Opozycja ma prawo żądać rachunku. Polacy zaś mają prawo do odpowiedzi prostszej niż folder propagandowy: ile pieniędzy już wydano, na co, u kogo i kiedy sprzęt trafi do wojska. Tu kończy się marketing, a zaczyna odpowiedzialność za bezpieczeństwo narodu.

Źródła: Radio Maryja, Komisja Europejska, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Źródło: Radio Maryja

Читать всю статью