Szef MSZ wystąpił na antenie radiowej Trójki i przyznał, iż spór o nominacje oficerskie i ambasadorskie między Pałacem Prezydenckim a rządem nie powinien mieć miejsca.
– Przyszłoby pani do głowy, iż prezydent Polski nie podpisze nominacji oficerskich młodym kadetom? Przyszłoby pani do głowy, iż trzech polskich ambasadorów jest w tej chwili pod bombami – ryzykując nie w jakichś ustawkach kibolskich – ale lecą na nich prawdziwe bomby? – pytał prowadzącą Renatę Grochal i wymienił wspomnianych ambasadorów.
Sikorski nie odpuszcza prezydentowi ws. nominacji ambasadorskich: "Spytajcie Nawrockiego"
– Grzegorz Gawin w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zawodowy dyplomata. Marcin Wilczek w Teheranie, zawodowy dyplomata. Pułkownik Łukasiewicz w Kijowie, poprzednio ambasador w Afganistanie, pułkownik Wojska Polskiego. I nie podpisywać im nominacji ambasadorskich? Bo co? – dodał. Gdy dziennikarka dopytała "no właśnie, bo co", Sikorski odparł:
– Nie do mnie to pytanie, spytajcie Nawrockiego.
Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego przekonują, iż złożyli "ofertę" w tej sprawie szefowi MSZ i czekają na reakcje. Tak skomentował to Sikorski. – To są oferty, które polegają na tym, iż prezydent nie wykonuje swoich obowiązków konstytucyjnych, tylko mnie szantażuje: "nie podpiszę ci żadnego ambasadora, jak nie uwzględnisz moich kandydatów". To jest szantaż. Bo chce prowadzić politykę kadrową MSZ-u. To ja odpowiadam za kadry MSZ-u przed Sejmem. Nie może być tak, iż mam narzuconych ludzi, za których ktoś inny nie odpowiada – powiedział minister.
I wspomniał, iż "Nawrocki chce mieć swojego ambasadora w Waszyngtonie". Według medialnych spekulacji ma nim być Marek Magierowski. – Nie będę mówił o nazwiskach. Jeszcze raz proszę o podpisanie nominacji polskim dyplomatom, którzy ryzykują życie dla Polski i Polaków w strefach wojen – zaapelował.
Spór o nominacje zaczął się już za czasów Dudy...
Jak pisaliśmy w naTemat.pl, spór między Kancelarią Prezydenta a Ministerstwem Spraw Zagranicznych narastał od marca 2024 roku. Wówczas szef MSZ Radosław Sikorski ogłosił zakończenie misji ponad 50 ambasadorów i wycofał część kandydatur zgłoszonych przez poprzednie kierownictwo resortu.
W odpowiedzi Andrzej Duda ogłosił, iż żaden polski ambasador nie zostanie powołany ani odwołany bez jego podpisu. Brak porozumienia sprawił, iż prezydent odmawiał nominowania następców odwołanych ambasadorów. Podobną postawę przyjął w tej sprawie Karol Nawrocki.
W rezultacie część placówek dyplomatycznych pozostała bez ambasadorów, a obowiązki pełnią tam chargé d’affaires, czyli tymczasowi szefowie misji, którzy nie mają pełnomocnictwa ambasadora, ponieważ nie zostali formalnie zatwierdzeni przez prezydenta.














