Radosław Sikorski zaproponował zwiększenie wojskowej presji NATO na obwód królewiecki, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odpowiedział, iż Rosja podejmuje działania dla własnego bezpieczeństwa. Spór dotyczy bezpośredniego sąsiedztwa Polski. Dla nas stawką jest odstraszanie Rosji bez oddawania Moskwie inicjatywy informacyjnej ani prawa do dyktowania warunków na wschodniej flance Sojuszu.
Polska wskazuje słaby punkt Rosji
Radosław Sikorski postawił sprawę jasno: obwód królewiecki nie może być traktowany jak nietykalna twierdza, z której Rosja wywiera presję na sąsiadów. Jak podały WP Wiadomości, minister spraw zagranicznych zasugerował zwiększenie wojskowej presji NATO na ten region. To kierunek zgodny z elementarną logiką odstraszania. Agresor ma kalkulować koszty własnych działań, a nie korzystać z przekonania, iż każda stanowcza odpowiedź Zachodu zostanie sparaliżowana strachem przed jego reakcją.
Obwód królewiecki leży między Polską i Litwą, nad Bałtykiem. Rosja utrzymuje tam ważne zaplecze wojskowe, dlatego region ma szczególne znaczenie dla bezpieczeństwa północno-wschodniej flanki NATO. Niedawne manewry Sojuszu w pobliżu Królewca pokazały, iż państwa członkowskie coraz poważniej traktują rosyjską presję w tym rejonie. Sama obecność sił nie wystarczy jednak bez czytelnej woli politycznej.
Pieskow powtarza język Kremla
Dmitrij Pieskow odpowiedział, iż Rosja podejmuje wszelkie stosowne działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa. To charakterystyczny zabieg komunikacyjny Kremla: rosyjska militaryzacja ma uchodzić za obronę, natomiast odpowiedź NATO przedstawiana jest jako zagrożenie. Nie wolno przyjmować tej ramy. Państwo rosyjskie od lat próbuje narzucać sąsiadom przekonanie, iż jego interesy bezpieczeństwa są ważniejsze od ich suwerenności.
Polska nie może pozwolić, by Moskwa sama wyznaczała dopuszczalny poziom obecności NATO na terytorium państw Sojuszu. Równocześnie każda decyzja wojskowa musi wynikać z chłodnej oceny ryzyka, zdolności obronnych i interesu narodowego, a nie z potrzeby efektownego gestu. Twardość bez planu jest pozą. Plan bez gotowości do działania staje się zaproszeniem do dalszej presji.
Wypowiedź Pieskowa nie jest odosobniona. Kreml zapowiadał także kontynuowanie działań w pobliżu polskiej granicy, próbując przyzwyczaić opinię publiczną do sytuacji, w której Rosja eskaluje, a państwa regionu mają jedynie reagować. Taki układ służy Moskwie. Polsce służy jego odwrócenie: wzmacnianie rozpoznania, obrony powietrznej, obecności sojuszniczej i własnej umiejętności odstraszania.
Stawką jest bezpieczeństwo polskiej granicy
Dla Polski obwód królewiecki nie jest abstrakcyjnym punktem na mapie. To rosyjski region graniczący bezpośrednio z naszym państwem i położony przy kluczowym obszarze Bałtyku. Każda zmiana układu sił wpływa na bezpieczeństwo mieszkańców północnej Polski, swobodę działania Wojska Polskiego oraz wiarygodność gwarancji NATO.
Dlatego słowa Sikorskiego należy mierzyć jednym kryterium: czy prowadzą do realnego wzmocnienia Polski. Potrzebujemy stałej gotowości, sprawnego dowodzenia, amunicji, obrony przeciwlotniczej i sojuszników zdolnych wykonać przyjęte plany. Dyplomatyczna presja ma sens wtedy, gdy stoi za nią siła państwa. Rosja rozumie taki język. Ustępstwa i samouspokojenie odczytuje jako słabość.
Źródło: WP Wiadomości
Źródło: WP Wiadomości











