Sikorski bohaterem czeskiego internetu. "Nie dziwi, iż nagranie jest takim hitem"

natemat.pl 2 часы назад
Po konferencji w Monachium wielu Czechów wstydzi się za swojego ministra spraw zagranicznych. Za to murem stoją za prezydentem, z którym ten ma konflikt. Brzmi jak lustrzane odbicie polskiego podwórka? Tak, tylko jakby w odwrotną stronę. Ta zbieżność jest niezwykła. Do tego Radosław Sikorski trafił do czeskiego internetu. A Petr Macinka zaliczył taki debiut na salonach, iż już zauważył go Donald Trump.


"Chyba muszę nauczyć się po czesku" – tak Radosław Sikorski odpowiedział na jeden z wpisów o nim, które po konferencji o bezpieczeństwie w Monachium dosłownie zalały czeski internet.

Czesi gwałtownie zaczęli porównywać ze swoim ministrem. Pisali o wstydzie, żenadzie i kompromitacji. O tym, iż Sikorski go ośmieszył. I nie szczędzili kpin, iż Petr Macinka to słaba wizytówka dla Czech.

"Taki minister spraw zagranicznych nie powinien zajmować stanowiska w polityce międzynarodowej" – uderzył w niego przewodniczący Obywatelskiej Partii Demokratycznej Martin Kupka.

Petr Macinka, który na czele MSZ stoi od grudnia 2025 roku, właśnie od starcia z Sikorskim w Monachium – oraz z Hillary Clinton – zaliczył debiut na międzynarodowych salonach. Potem była wizyta w Polsce i znów spotkanie z Sikorskim. Wreszcie nieoczekiwanie został pochwalony przez Donalda Trumpa.

"Świetna robota w debacie z Hillary Clinton na różne tematy, w tym jej absurdalne poglądy na temat płci. Pozdrów wszystkich w swoim wspaniałym kraju!" – napisał prezydent USA.

Pięć dni i błyskawiczna sława. choćby w Czechach nikt nie spodziewał się, iż jedna debata może zwrócić na niego taką uwagę. Kim jest czeski nowicjusz tak gwałtownie zauważony przez Trumpa, którego Czesi porównują do Sikorskiego? I dlaczego na X wywołało to reakcje choćby, jak ta: "Przyjaciele Czesi, Wy nam zazdrościcie Radka Sikorskiego, a my Wam zazdrościmy Petra Pavla"?.



Pojedynek Macinki z Sikorskim z Monachium jest hitem


Znany czeski portal Seznam Zpravy pisze: "Czeski minister spraw zagranicznych, którego pierwsze wystąpienie międzynarodowe miało być dowodem kompetencji dyplomatycznych, spotkał się z drwinami i krytyką, podczas gdy prezydent Pavel zyskał międzynarodowe uznanie".

Można powiedzieć – odwrotnie niż w Polsce. Co ciekawe, obaj szefowie MSZ są w konflikcie z prezydentami, a spór w Czechach na linii szef MSZ-prezydent wyprowadził choćby w lutym tysiące ludzi na ulice, którzy stoją murem za prezydentem Petrem Pavlem.

Ale po kolei. Zacznijmy od ministrów.

U nas szef MSZ ma za sobą lata dyplomatycznych doświadczeń. Na międzynarodowych salonach zbiera brawa. Jego wystąpienia są bardzo głośne, cytują go zagraniczne media. Również po konferencji w Monachium polski internet reagował: "Pierwsza klasa dyplomacji", "Mistrz", "Radosław Sikorski cytowany przez cały świat, jego słowa stają się wiralem" itp. itd.

Czeski minister doświadczenia nie ma. To lider skrajnie prawicowej, eurosceptycznej partii Motoristé sobě (Zmotoryzowani), która pierwszy raz dostała się do parlamentu w 2025 roku (zdobyła 6,8 proc. głosów i 13 mandatów, od listopada tworzy koalicję z ANO i SPD). Macinka, który wcześniej był znany z tego, iż współpracował z byłym prezydentem Vaclavem Klausem, wtedy pierwszy raz został posłem.

Po konferencji w Monachium, gdy Sikorski po kolei obalał jego tezy, czeski internet reagował: "Nie dziwi mnie, iż nagranie z pojedynku Macinki z Sikorskim z Monachium jest takim hitem", "Sikorski uczy go na żywo absolutnych podstaw demokracji parlamentarnej", "Sikorski wyszkolił Macinkę".



Starcie zauważyło choćby Politico: "W swoim dzisiejszym niemieckojęzycznym newsletterze napisało, iż Sikorski na otwartym forum udzielił Macince przyspieszonego kursu funkcjonowania Unii Europejskiej dla prawicowych populistów" – pisały Ceske Noviny.



Prezydent spotkał się z zainteresowaniem, szef MSZ z drwiną


Z prezydentami jest na odwrót. I politycznie, i w kwestii doświadczenia to inne bieguny. W Polsce prezydent to nowicjusz na międzynarodowych salonach. Nie poleciał choćby do Monachium, za to jego wysłannik udał się na Radę Pokoju Donalda Trumpa, którą zbojkotowało większość państw. W tym czasie Karol Nawrocki zaskoczył też deklaracją o broni jądrowej.

Tymczasem Petr Pavel, prezydent Czech od 2023 roku, za granicą jest postrzegany jako jeden z najbardziej prozachodnich przywódców w Europie Środkowej. Ma za sobą wieloletnie, ogromne, doświadczenie w NATO i misjach pokojowych w ONZ. I był obecny w Monachium. Jak tam go odbierano?

Portal Seznam Zpravy ocenił: "Podczas gdy prezydent Petr Pavel spotkał się w Monachium z zainteresowaniem i aplauzem za swoją rolę w inicjatywie amunicyjnej, Macinka spotkał się z jeszcze większym drwinami za niektóre swoje wypowiedzi podczas debaty z Clinton".

Obaj z Macinką chyba się serdecznie nie znoszą. W Monachium chodzili innymi ścieżkami. Z boku sytuacja wydaje się kuriozalna. Zresztą tak samo pewnie wygląda nasza polska, choć – trzeba przyznać – do spotkania Sikorski-Nawrocki doszło. W Czechach chyba na razie się na to nie zanosi.

O co chodzi w czeskim sporze rząd-prezydent?


O sporze na linii czeski rząd-prezydent władzy huczy od tygodni. Trochę tak, jak u nas. Tyle iż w Polsce to Karol Nawrocki mówi, iż premier nie będzie mówił mu, gdzie ma latać. To on chce prowadzić swoją politykę zagraniczną. A szef MSZ musi przypominać mu, iż Polsce "prezydent reprezentuje politykę zagraniczną, którą zgodnie z artykułem 146. Konstytucji formułuje Rada Ministrów".

W Czechach to raczej szef MSZ odgraża się prezydentowi. Zapowiedział nawet, iż będzie ignorował Kancelarię Prezydenta i zarzucił prezydentowi łamanie konstytucji. Mówi też, iż Pavel zachowuje się jak prezydent opozycji.

W tle jest spór o nominacje, jednak inny niż w Polsce. U nas Karol Nawrocki nie godzi się na nominacje ambasadorskie, czy sędziowskie. W Czechach Petr Pavel nie zgadza się na ministerialną nominację dla partyjnego kolegi Macinki. Tyle iż odbiór społeczny tej odmowy jest zdecydowanie inny. O co chodzi?



Spór o Filipa Turka. Prezydent mówi o próbie szantażu


Chodzi o fotel ministra środowiska dla Filipa Turka z partii Zmotoryzowani. Jesienią ubiegłego roku to on brany był pod uwagę jako jeden z kandydatów na szefa MSZ, jednak na jaw wyszły jego rasistowskie i ksenofobiczne wpisy, które publikował w mediach społecznościowych.

Ostatecznie stanowisko objął Macinka, który jednocześnie został też tymczasowym ministrem środowiska. Chciałby jednak, żeby funkcję tę przejął jego kolega. Ale prezydent mówi "nie".

W lutym Czesi dowiedzieli się, iż Macinka próbuje wywrzeć na prezydenta presję. Że jego doradca dostał smsa od ministra, w którym ten grozi, iż jeżeli nie będzie nominacji, Pavel nie będzie przewodniczył delegacji na szczyt NATO. Prezydent poinformował o tym na nadzwyczajnej konferencji prasowej:

– Słowa ministra spraw zagranicznych zawarte w wiadomościach tekstowych uważam za próbę szantażu. Uważam, iż to niedopuszczalne i całkowicie nie do przyjęcia w naszych demokratycznych warunkach.



Co na to Macinka?


– Prezydent jest przyzwyczajony do tego, iż rząd skacze wokół niego na gwizdek. Być może myślał, iż tak będzie dalej. jeżeli będzie zachowywał się jak prezydent opozycji, wbrew dzisiejszemu programowi rządu, będzie musiał przyzwyczaić się do tego, iż będziemy komunikować się z nim również jako opozycja – mówił podczas telewizyjnej debaty (cytujemy za Euronews).

Wielkie poparcie dla prezydenta Czech


Spór tak się zaognił, iż w lutym Czesi już dwukrotnie wychodzili na ulice. 1 lutego choćby 90 tys. ludzi manifestowało w Pradze poparcie dla Petra Pavla. A 15 lutego tysiące Czechów manifestowało je niemal w 400 miejscowościach.

Jak podaje Euronews, 600 tys. osób podpisało petycję poparcia dla prezydenta. Organizacja pozarządowa Million Moments for Democracy, która je zbiera, chce dobić do miliona.

Co będzie dalej? Cóż, nie tylko u nas czasem rozgrywa się polityczny kabaret.

Читать всю статью