Sejm (Nie)codzienny

liberte.pl 1 день назад

W konsekwencji skład tej izby często nie był pięknym technokratycznym lekiem na udręki społeczeństwa, a zbiorem najbardziej popularnych osobistości. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić najciekawsze sylwetki, które przetoczyły się przez Sejm III RP. W dobie popularności ruskiego populisty Brauna, otaczającego się dziwakami pokroju Olszańskiego, Tymińskiego i innymi postaciami wyjętymi żywcem z PRL-owskiej kreskówki, warto znać przodowników polskiego „patoparlamentaryzmu”.

Polski parlament to nie tylko władza ustawodawcza. To miejsce pełne historycznych chwil, politycznych przetasowań i narodzin wielu retorycznych gwiazd, błyszczących później na europejskich scenach. Często jednak zapominamy o tym, iż o wyglądzie tego miejsca decydujemy my, zwykli obywatele w powszechnym głosowaniu. Tym bardziej więc łatwo zapomnieć o tym, iż nie decydujemy często rozumem, a emocjonalnym, niczym nie uzasadnionym przypływem przy urnie wyborczej. W konsekwencji skład tej izby często nie był pięknym technokratycznym lekiem na udręki społeczeństwa, a zbiorem najbardziej popularnych osobistości. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić najciekawsze sylwetki, które przetoczyły się przez Sejm III RP. W dobie popularności ruskiego populisty Brauna, otaczającego się dziwakami pokroju Olszańskiego, Tymińskiego i innymi postaciami wyjętymi żywcem z prlowskiej PRL-owskiej kreskówki, warto znać przodowników polskiego „patoparlamentaryzmu”.

  1. Janusz Korwin-Mikke

Nie można było zacząć od innej postaci. Główny przedstawiciel polskiego konserwatywno-liberalnego środowiska jest autorem zbyt wielu kultowych tekstów przetaczających się przez internet. Choć początek jego kariery bardziej zwiastował patriotyczny bój o całościowe rozliczenie komunistycznych zbrodni i występków, to ostatecznie jego postać stała się pierwszym politycznym symbolem ,,memów”. Wyrosły z intelektualnej opozycji antykomunistycznej Korwin skorzystał na braku naturalnego progu wyborczego w pierwszych wolnych wyborach i zapisał się w historii jako jeden ze współautorów ,,nocy teczek”. Później jednak polityczny los nie był dla niego łaskawy. 5-procentowy próg wyborczy okazał się dla niego krwawą gilotyną, a po latach wyborczych niepowodzeń jego sylwetkę idealnie opisywał ,,kod 4,75”, czyli średni wyborczy wynik jego ugrupowania, który z jednej strony pokazywał, iż faktycznie zbiera on jakieś poparcie, jednak ćwierć procenta za małe, żeby móc powrócić do sejmu. Abelard Giza w jednym ze swoich występów stand-upowych rozbawiał publiczność swoją propozycją. Według niego oprócz nagrody dla zwycięzcy wyborów prezydenckich powinna być wręczana nagroda dla zdobywcy ostatniego miejsca. W stand-upie Gizy najsłabszy kandydat był obiektem… gwałtu niedźwiedzia. Wtedy właśnie Giza opisywał, rozbawiając publiczność, iż za którymś razem z kolei Korwin spojrzałby na misia przygotowującego się do rytuału i powiedziałby ,,M-my ju-ju-już chyba się ko-ko-chamy”. Oczywiście jest to kabaretowe przedstawienie rzeczywistości. Jąkający się JKM raczej zdobywał wyniki w granicach 4% i miał wielotysięczną przewagę nad ostatnimi kandydatami, jednak z racji regulacji polskiego systemu wyborczego jego poparcie długo nie przełożyło się na realny udział w podziale mandatów czy jakiejkolwiek władzy. Udało mu się jednak raz dostać do ciała ustawodawczego. Jako Eurodeputowany Korwin zasłynął z tego, iż na wzór Republikańskiego Starożytnego Rzymu na zakończenie swoich wypowiedzi dodawał parafrazę ,,a poza tym uważam, iż Unię Europejską należy zniszczyć”. Do pierwszej takiej sytuacji doszło w 2019 roku. Konfederacja skutecznie wówczas uchroniła się przed powtórzeniem akcji 4,75 i JKM nie wystąpił w żadnym przedwyborczym wywiadzie w ostatnich dniach przed wyborami 13 października. W konsekwencji nie podzielił się z wyborcami żadną kontrowersyjną tezą pokroju „Hitler nie wiedział o Holokauście” i jego ugrupowanie przekroczyło 5%. Otworzyło to drzwi zupełnie nowemu ,,kontentowi”. Znany z kontrowersyjnych występów i chętnego odwiedzenia ruskiej telewizji Korwin kilkukrotnie dał wyraz swoim niecodziennym poglądom w sejmie, jednak zdecydowanie widać było, iż forma ,,wielkiego króla Korwina” upada. Jego wiek nie pomagał mu w pełnieniu funkcji parlamentarnej i często zdarzało mu się choćby oddać drzemce podczas obrad. Jego YouTube wciąż jednak wypełniał się ciekawymi treściami. Korwin straszył swojego psa fajerwerkami, prawie nagi turlał się po śniegu albo wchodził w samych majtkach do sklepu. choćby taka aktywność nie pozwoliła mu jednak utrzymać swojego wyborczego poparcia i dotychczas wielki ojciec polskiej patoprawicy opuścił Sejm w 2023 roku, przegrywając na liście z Kariną, żoną Prezesa Ruchu Narodowego, Krzysztofa Bosaka. Po opuszczeniu Sejmu wciąż pojawia się w mediach, broniąc Grzegorza Brauna, ojca skrajnej Konfederacji Korony Polskiej łączonej dzisiaj bezpośrednio z Kremlem.

  1. Sejm pod znakiem chmielu

Choć, biorąc pod uwagę zagorzałą obronę sejmowego baru, tytuł ten mógłby dotyczyć wielu polskich polityków, to jednak partii wprost odwołujących się do piwa w Sejmie było kilka. Konkretnie trzy. Nie jest to historia jednej, konkretnej osoby, a kilku. Wszystko zaczęło się w 1991 roku od wyborczego minisukcesu Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Jej zwolennicy opowiadali się za zwalczaniem uzależnienia od wysokoprocentowego alkoholu. Zamiast spożywania wódki proponowali picie jasnego, niskoprocentowego piwa. Założycielem tej partii był Janusz Rewiński. PPP w 1991 roku zebrała poparcie od prawie 4% społeczeństwa, a wśród jej sejmowych reprezentantów furorę robił między innymi wiecznie młody Krzysztof Ibisz. Ostatecznie alkohol doprowadził jak zawsze do podziałów i PPP rozbiła się na Polską Partię Przyjaciół (Małego) i Dużego Piwa. Ostatecznie piwosze zniknęli z polskiej sceny politycznej. Jednak do dziś ich obecność jest ewenementem na skalę światową.

  1. Andrzej Lepper

Ciężko jest mówić o najbardziej charakterystycznych postaciach, nie wspominając o ojcu Samoobrony. Wyrosły na masowych społecznych protestach rolniczych Lepper zawojował rok 2005. Do rangi ikonicznych przeszły jego teksty pokroju ,,Wy nie musicie ludziom nic dawać. Wy przestańcie im zabierać!”. Wielu widzi w nim dzisiaj jednego z pierwszych populistów. Według jego teorii bowiem Polska znalazła się w niebezpiecznym unijnym otoczeniu i teraz naszym zadaniem jest się z niego, wbrew systemowi, wydostać. Wydaje się, iż właśnie wejście w ten system stało się dla jego środowiska zabójcze. Koalicja rządowa z PiS-em i Ligą Polskich Rodzin doprowadziła do zmiany wizerunku Samoobrony, która od wtedy była już kojarzona jako grupa skorumpowana. Sam Lepper został po latach znaleziony powieszony, choć wokół jego śmierci narosło wiele teorii. Jedna z nich została przedstawiona w filmie ,,Służby Specjalne” Patryka Vegi, gdzie tajny agent pozbawia go życia i ustawia wszystko tak, by zdawało się, iż popełnił samobójstwo. Trzeba przyznać, iż śmierć otoczona teoriami spiskowymi zdecydowanie ,,pasowała” do całej jego kariery.

  1. Stefan Niesiołowski

Jedną z najbardziej barwnych postaci polskiego Sejmu jest również Stefan Niesiołowski. Wyrosły z opozycji antykomunistycznej polityk zasłynął przede wszystkim ze swoich odzywek z mównicy i rygorystycznego ucinania głosu, gdy prowadził obrady jako wicemarszałek. Niesiołowski został autorem wielu kultowych tekstów, których nie określilibyśmy mianem cenzuralnych. Do posła Prawa i Sprawiedliwości Marka Suskiego rozpoczął przemówienie słowami „Katarzyno Wielka, ty nieuku PIS-owski”. Był to żart nawiązujący do sytuacji na komisji, gdy Suski nie zrozumiał żartobliwych odpowiedzi przesłuchiwanego, który powoływał się na carycę Katarzynę Wielką. Inny jego tekst dotyczył Adama Hoffmana, rzecznika PiS-u: ,,Żałuję, iż nie wszystkie bałwany topią się wraz z nadejściem wiosny”. Od 2019 nie kandydował już w żadnych wyborach.

  1. Janusz Palikot

Przedsiębiorca, od 2005 roku poseł Platformy Obywatelskiej najsłynniejszy okres swojej politycznej kariery spędził poza nią. Wystąpienie to miało miejsce w 2010 roku i było powiązane z założeniem swojego własnego ,,Ruchu Poparcia Palikota”, przekształconego później w ,,Twój Ruch”. Palikot słynął z wielu happeningów, do których używał ciekawych i niecodziennych rekwizytów. Jeszcze jako poseł PO wniósł do TVN24 świński łeb jako podarek dla PZPN, nazwanego przez niego mafią. Innym razem pojawił się w sejmie z atrapą penisa i pistoletu, a w 2012 na wydarzeniu organizowanym przez Stowarzyszenie Wolne Konopie bezrefleksyjnie zaciągnął się marihuaną. Choć jego kariera była pełna mniej merytorycznych ekscesów, sam zapamiętam jedno z jego ostatnich wystąpień, gdy wykrzykiwał do rządu Ewy Kopacz, iż nie zabezpieczył państwa przed Prawem i Sprawiedliwością. Po latach rządów PiS-u, afer z Trybunałem, KRS-em i innymi państwowymi instytucjami dziś wiemy, iż słowa Palikota okazały się prorocze. Po karierze politycznej wrócił do biznesu alkoholowego. W wyniku przekrętów finansowych teraz można śledzić poczynania Palikota z wymiarem sprawiedliwości. Czasem przebijają się także filmiki, na których reklamuje sposób spożywania swoich najciekawszych alkoholi. Trzeba przyznać, iż nie jest to smakowanie, na które stać większość Polaków.

Obecni parlamentarzyści

  1. Łukasz Mejza

Wybrany w 2019 roku z list Koalicji Polskiej do Sejmu dołączył w wyniku śmierci Jolanty Fedak, wieloletniej posłanki PSL-u. Mejza od razu jednak zrezygnował z dołączenia do klubu parlamentarnego tej partii i po paru miesiącach wynegocjował sobie pozycję w Prawie i Sprawiedliwości. O ile o większości opisywanych tu posłów można powiedzieć, iż jest charakterystyczna, o tyle o Mejzie trzeba wręcz napisać, iż to kultowy przedstawiciel patoparlamentaryzmu, jaki czeka nas po zwiastowanym wysokim wyniku wyborczym ugrupowania Brauna. Mejza zasłynął kontrowersjami związanymi z oszukiwaniem rodziców dzieci chorych na nowotwór. Podczas zwołanej w odpowiedzi na te oskarżenia specjalnej konferencji Mejza zaprezentował lichą szopkę i ,,uzdrowienie” mężczyzny, który miał powstać, siedząc na wózku. Mejza wprost odwoływał się do patośrodowiska, bo zaprosił na wysłuchanie publiczne przedstawicieli patostreamingu. Gościł w Sejmie człowieka odpowiedzialnego za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad matką i partnerką, które nagrywał i udostępniał. Te wydarzenia nie przelały jednak czary goryczy i nie spowodowały wyrzucenia go z klubu parlamentarnego PiS. To wydarzyło się dopiero po zgłoszeniu się Mejzy do rywalizacji we freak fight.

  1. Marcin Józefaciuk

Choć nie można powiedzieć, iż w latach rządów Zjednoczonej Prawicy wiele się działo, to jednak największe kontrowersje były związane z rządzącymi, szczególnie ministrami rządu, którzy splamili się obecnością w aferach korupcyjnych. Kolejne interesujące postacie przyniosły wybory parlamentarne w 2023 roku. Jedną z nich stał Marcin Józefaciuk. Jeszcze jako polityk KO zasłynął medialnymi wystąpieniami, między cytując na komisji sejmowej Kubusia Puchatka: ,,Są tacy, co mają rozum, są tacy, co go nie mają i już”. Najciekawszym jednak oświadczeniem Józefaciuka wydaje się jednak ogłoszenie się jako neopoganina w rozmowie publicystycznej w radiu. Wyznał wtedy między innymi, iż praktykuje rytuały starych zielarek i iż wierzy w silny kontakt z naturą. Ostatnio jednak stał się dość poważnym rzecznikiem mężczyzn w polskiej edukacji. W dobie rozwijającego się feminizmu Józefaciuk zwraca uwagę na systemowe wykluczenie mężczyzn w edukacji czy ich częstsze problemy w szkołach

  1. Michał Kołodziejczak

Był przez wielu nazywany drugim Lepperem. Założona przez niego Agrounia niosła na głośnych rolniczych protestach choćby podobne hasła. Ich głównym celem było zwiększenie ilości polskiej żywności i zablokowanie dominacji na tym polu innych, zagranicznych koncernów. Kołodziejczak przez lata swojej działalności nie bał się rzucać pod urzędy świńskie łby czy palić opony na drodze. Organizowane przez niego manifestacje zbierały tysiące uczestników i były choćby w stanie paraliżować ruch w Warszawie. W 2023 roku Kołodziejczak niespodziewanie dołączył do Koalicji Obywatelskiej i zdobył mandat z ich list. W konsekwencji jego protestacyjny charakter się zmienił. Stał się de facto częścią systemu, szczególnie gdy został wiceministrem rolnictwa. choćby serduszko koalicji przemalował tylko z czerwonego na jasnozielone, na wzór Agrounii. Po odejściu z ministerstwa Kołodziejczak oddał się… przemianie. Zaczął publikować filmiki, na których cieszy się życiem, leje się wodą, próbuje swoje morele, rozdaje śliwki czy wychodzi z sejmu z palcami w geście „V” jak zwycięstwo (victoria).

  1. Grzegorz Braun i kamraci

Powyższe przykłady stanowią śmieszne sylwetki polityków, którym często udawało się choćby wprowadzić ważne zmiany, czy naświetlić jakiś istotny społecznie temat, a choćby jeżeli nie, to stanowili niegroźny element humorystyczny polskiej izby niższej. Zupełnie inaczej sprawa się ma w przypadku Grzegorza Brauna. Choć popularny jest głównie dzięki śmieszącym internautów filmikom, na których wynosi choinki czy gasi świece chanukowe gaśnicą, to w rzeczywistości stanowi ukrytą opcję rosyjską. Nieciężko jest doszukać się kremlowskich powiązań Brauna, a i głoszone przez niego poglądy dawno już wymknęły się spod społecznej akceptowalności. Braun jest zwolennikiem państwa monarchistycznego, totalitarnego i wprost odmawiającego praw człowieka wszystkim mniejszościom etnicznym i religijnym. Jego dążenia zmierzają w kierunku szalenie niebezpiecznym. W dodatku wyraźny wzrost poparcia przekłada się na większą reprezentację całego jego środowiska. W związku z tym Braun powiększa swoją drużynę o coraz to dziwniejsze postaci, z coraz bardziej pokręconą historią i coraz mniej jasnymi intencjami wobec politycznej wizji Polski. Gdy patrzymy na jego otoczenie, na Olszańskiego wielokrotnie skazywanego za szerzenie skrajnie nacjonalistycznych poglądów, na Tymińskiego, czyli kontrkandydata Wałęsy, wokół którego narosło wiele dziwnych historii czy innych kontrowersyjnych sylwetek, uświadamiamy sobie jedno. Do sejmu nadciąga cała armia patoparlamentarzystów, której chyba nie jesteśmy w stanie powstrzymać. Bohaterowie tego artykułu przy jego ekipie stają się jedynie ciekawostką. Humorystyczną ciekawostką czasów pokoju.

Читать всю статью