Około trzech tysięcy mieszkańców centrum Wrocławia spędziło dzisiejsze przedpołudnie poza domem. Wszystko z powodu przymusowej ewakuacji po odnalezieniu bomby lotniczej z czasów II wojny światowej. Dziś saperzy wyciągnęli 250-kilogramowy ładunek i przewieźli na poligon. Operacja spowodowała poważne utrudnienia w ruchu drogowym i komunikacji miejskiej oraz kolejowej.
Na niewybuch z czasów II wojny światowej natrafili robotnicy podczas wykonywania prac budowlanych przy ul. Kolejowej w miejscu dawnego, niedokończonego parkingu. Niemiecka bomba lotnicza SC-250 została odkryta w czwartek, 15 października. Po odkryciu znaleziska prace budowlane zostały wstrzymane, a robotnicy opuścili teren. Ze względu na wielkość ładunku i zagrożenie związane z jego wyciągnięciem, akcję wydobycia i wywiezienia bomby przeprowadzono dopiero dziś.
REKLAMA
Z tego powodu kilka ulic w centrum miasta zostało zamkniętych na czas trwania operacji. Zmieniono też trasy kursowania niektórych tramwajów oraz wstrzymano ruch pociągów. Około 3000 mieszkańców z pobliskich budynków musiało opuścić swoje domy. Dla ewakuowanych uruchomiono miejsce tymczasowego pobytu w Narodowym Forum Muzyki przy Placu Wolności. Kursował również specjalny autobus MPK, umożliwiający dotarcie do punktu ewakuacyjnego.
W operację oprócz patrolu saperskiego nr 25 z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu zaangażowana była policja i wrocławski urząd miejski. Przed godziną 11 saperzy podjęli niewybuch, który następnie został wywieziony na poligon w Świętoszowie.
Nie tylko bomba
Zabezpieczenie i wywiezienie bomby to jednak nie koniec dzisiejszych działań saperów. W innej części miasta, w sąsiedztwie Zespołu Szkół Nr 1 przy ul. Słubickiej, znaleziono bowiem granat moździerzowy 82 mm o długości 30 cm z czasów II wojny światowej. Z tego powodu z rejonu zagrożenia ewakuowano ponad 500 osób, w tym uczniów z pobliskiego zespołu szkół. Na miejsce przyjechał patrol saperski z 1 Pułku Saperów w Brzegu. Pocisk został wydobyty i wywieziony na poligon.