Minister finansów Andrzej Domański poinformował 28 sierpnia 2026 r., iż projekt budżetu państwa na 2027 r. nie ujmuje dochodów ani wydatków Trybunału Konstytucyjnego. Wiceminister Hanna Majszczyk tłumaczy to wadliwą procedurą po stronie TK. Finansowe odcięcie konstytucyjnego organu pogłębia spór ustrojowy i zagraża ciągłości państwa.
Zero złotych w rządowym projekcie
Rada Ministrów przyjęła w piątek projekt ustawy budżetowej na 2027 r. W dokumencie oraz jego uzasadnieniu nie ujęto planu dochodów i wydatków Trybunału Konstytucyjnego. Andrzej Domański powiedział po posiedzeniu rządu, iż plan nie został skutecznie dostarczony ministrowi finansów i gospodarki, dlatego odpowiednia pozycja nie znalazła się w projekcie.
Hanna Majszczyk wyjaśniła, iż resort otrzymał informację, która nie spełniała wymagań ustawowych. Według wiceminister plan powinien zostać przyjęty przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, a minister finansów nie ma prawa sporządzić go za Trybunał. Na pytanie, czy oznacza to zero złotych dla tej instytucji, odpowiedziała, iż tak można opisać stan rządowego projektu.
To ważne zastrzeżenie: mowa o projekcie przyjętym przez rząd, nie o ostatecznie uchwalonej ustawie. Dokument trafi teraz do Sejmu. Majszczyk wskazała, iż parlament ma kompetencje do wprowadzenia zmian, jeżeli otrzyma wymagane dane.
Tusk kwestionuje sam Trybunał
Donald Tusk nie ograniczył się do wyjaśnienia proceduralnego. Premier stwierdził, iż rząd nie otrzymał dokumentu pozwalającego przekazać pieniądze dla ciała, które "niektórzy nazywają Trybunałem Konstytucyjnym". To sformułowanie odsłania prawdziwą temperaturę sporu. Nie chodzi już wyłącznie o poprawność uchwały budżetowej TK, ale o polityczne podważenie statusu konstytucyjnego organu przez szefa władzy wykonawczej.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekazał z kolei, iż Zgromadzenie Ogólne miało zostać zwołane z naruszeniem prawa, ponieważ wykluczono z niego prawidłowo wybranych sędziów. Rząd buduje więc argumentację na sporze o skład Trybunału. Konflikt wokół TK narasta od wielu miesięcy, ale teraz jego narzędziem stał się budżet państwa.
Trybunał odpowiada rządowi
TK odrzucił wersję Ministerstwa Finansów. W komunikacie przekazanym 28 sierpnia uznał wypowiedź Domańskiego za nieprawdziwą i oświadczył, iż prezes Trybunału przekazał 30 lipca projekt przygotowany przez dyrektora Kancelarii TK. Zdaniem Trybunału zastosowany tryb odpowiada trzydziestoletniej praktyce, a pominięcie planu w projekcie budżetu narusza prawo.
Mamy więc dwa sprzeczne stanowiska. Rząd twierdzi, iż nie dostał skutecznie uchwalonego planu. Trybunał odpowiada, iż dokument przekazano prawidłowo. Rozstrzygnięcie tego sporu wymaga oceny procedury i dokumentów, a nie politycznych etykiet. Nie zmienia to faktu, iż rząd wybrał środek skrajny: wpisał do projektu budżetu państwa wariant bez finansowania konstytucyjnego organu.
Stawką jest ciągłość polskiego państwa
Konstytucja powierza Trybunałowi kontrolę zgodności prawa z ustawą zasadniczą. Art. 10 opiera ustrój Rzeczypospolitej na podziale i równowadze władz. Władza wykonawcza może spierać się z konkretnymi rozstrzygnięciami, składem lub sposobem działania TK. Nie powinna jednak rozwiązywać sporu przez finansowe wygaszenie instytucji, której istnienie wynika wprost z Konstytucji.
To nie jest zwykła korekta tabeli budżetowej. Brak środków oznacza pytania o wynagrodzenia pracowników, obsługę spraw, utrzymanie siedziby i zdolność Trybunału do wykonywania obowiązków. Wcześniejsze starcia o pozycję TK pokazały, iż każda strona próbuje narzucić własną definicję praworządności. Tym razem rachunek może zapłacić państwo jako całość.
Polska potrzebuje naprawy instytucji zgodnej z Konstytucją, a nie metody faktów dokonanych. Parlament powinien zbadać, czy plan TK został przyjęty i przekazany zgodnie z prawem, po czym zapewnić legalne finansowanie organu. Suwerenność państwa zaczyna się od szacunku do jego ustroju, także wtedy, gdy rządzącym nie odpowiada aktualny skład jednej z instytucji.
Źródło: Bankier.pl
Źródło: Bankier.pl









