Izraelską opinią publiczną wstrząsnęły doniesienia dotyczące przypadków zorganizowanego wykorzystywania seksualnego dzieci w środowiskach osadniczych na Zachodnim Brzegu. Sprawa, która przez lata była zamiatana pod dywan lub traktowana jako antyżydowska teoria spiskowa, nabrała nowego wymiaru po głośnym śledztwie izraelskiej telewizji publicznej Kan 11 oraz oficjalnym stanowisku władz regionalnych Gusz Ecjon.
Rytualne gwałty na dzieciach w Izraelu rzeczywiście miały miejsce. W materiale wyemitowanym przez Kan 11, liczne osoby przedstawiają się jako ofiary i opowiadają o wieloletnich nadużyciach seksualnych, których miały doświadczać już od najmłodszych lat z rąk talmudystów. Niektóre relacje dotyczyły dzieci w wieku zaledwie trzech lub czterech lat. Świadkowie twierdzili, iż żydowska przemoc miała charakter zorganizowany, a sprawcy działali przez wiele lat, korzystając z milczenia otoczenia i braku reakcji instytucji państwowych. Co ciekawe, ofiarami były nie tylko dzieci palestyńskie, ale też żydowskie i to w większości.
Największe zaskoczenie wywołała jednak reakcja Rady Regionalnej Gusz Ecjon. Po latach zaprzeczania lub dystansowania się od podobnych oskarżeń samorząd wydał oświadczenie, w którym potępił ujawnione czyny. W komunikacie opisano je jako „czyste zło i moralne zepsucie, na które nie ma miejsca w ludzkim społeczeństwie”. Dla wielu obserwatorów był to pierwszy przypadek tak jednoznacznego przyznania, iż problem rytualnych gwałtów na dzieciach w środowiskach osadniczych może mieć znacznie większą skalę, niż dotychczas spekulowano.
Sprawa nie pojawiła się jednak nagle. Już w 2025 roku temat trafił pod obrady Knesetu. Podczas specjalnych przesłuchań osoby określające się jako ofiary opowiadały o licznych przypadkach gwałtów, przemocy seksualnej i wykorzystywania dzieci w różnych częściach kraju. Zeznania były na tyle szokujące, iż wzbudziły zainteresowanie zarówno parlamentarzystów, jak i organów ścigania.
Izraelska policja potwierdziła prowadzenie dochodzeń dotyczących części zgłaszanych przypadków. Do sprawy zaangażowano między innymi wyspecjalizowane jednostki zajmujące się przestępczością przeciwko dzieciom oraz cyberprzestępczością. Niektórzy politycy podnosili jednak, iż klasyfikowanie spraw wyłącznie jako pojedynczych przestępstw seksualnych może nie oddawać ich rzeczywistego charakteru, jeżeli rzeczywiście mamy do czynienia z działalnością grup zorganizowanych.
Według osób zaangażowanych w nagłaśnianie problemu przez wiele lat ofiary spotykały się z niedowierzaniem, społecznym ostracyzmem i próbami uciszania. W zamkniętych społecznościach religijnych ujawnienie podobnych oskarżeń często wiąże się z ogromną presją społeczną. To właśnie dlatego część świadków zdecydowała się mówić publicznie dopiero po wielu latach.
Jednocześnie należy podkreślić, iż wiele najbardziej szokujących zarzutów pozostaje na etapie śledztw i nie zostało dotąd prawomocnie potwierdzonych przez sądy. Sam fakt prowadzenia dochodzeń nie oznacza jeszcze winy konkretnych osób. Ostateczna ocena przedstawionych oskarżeń będzie należeć do organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
Niezależnie od wyników prowadzonych postępowań, sprawa już dziś wywołała poważną debatę na temat ochrony dzieci, odpowiedzialności instytucji oraz mechanizmów, które mogą pozwalać na ukrywanie przestępstw seksualnych przez długie lata. Dla wielu Żydów jest to również test zdolności państwa do wyjaśnienia wyjątkowo trudnych i kontrowersyjnych oskarżeń, niezależnie od tego, kogo mogą one dotyczyć oraz faktu, iż zahaczają o kwestie religijne.
NASZ KOMENTARZ: Miejmy nadzieję, iż sprawa rytualnej, żydowskiej pedofilii zostanie dokładnie zbadana, bez politycznej poprawności. Dlaczego to tak ważne? Ponieważ dotychczas była tematem tabu, podobnie jak kwestia żydowskich mordów rytualnych. Naświetlenie tej sprawy pomoże zakończyć zmowę milczenia także z tego drugiego tematu.
Polecamy również: Polska ambasada w Kijowie kapituluje wobec kultu UPA











