Rosyjskie drony i rakiety mogą uderzyć w Polskę. Tusk ujawnia ocenę służb

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Rosyjskie drony i rakiety mogą uderzyć w Polskę. Tusk ujawnia ocenę służb


Donald Tusk powiedział 17 września w Sejmie, iż oceny wywiadowcze zakładają rosyjskie uderzenia hybrydowe dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Moskwa może przedstawiać je jako przypadkowe incydenty. Dla Polaków oznacza to potrzebę skutecznej obrony powietrznej, ochrony infrastruktury i jasnych procedur odpowiedzi NATO.

Wywiady wskazują na wariant uderzeń hybrydowych

Premier Donald Tusk przedstawił w Sejmie ocenę zagrożenia na najbliższe miesiące. Według informacji, na które się powołał, Rosja rozważa użycie dronów i rakiet przeciw państwom pomagającym Ukrainie. Polska należy do państw szczególnie narażonych ze względu na położenie, zaplecze logistyczne i rolę w NATO.

Mechanizm prowokacji miałby opierać się na niejasności. Pocisk lub dron narusza przestrzeń państwa Sojuszu, powoduje zniszczenia, a Moskwa ogłasza błąd albo przypadek. Wtedy zaczyna się presja, by nie odpowiadać i nie eskalować. Właśnie w ten sposób przeciwnik może badać polityczną wolę NATO bez otwartego wypowiedzenia wojny.

Oficjalny komunikat KPRM wskazuje, iż celem Rosji jest podważenie zaufania do art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Dla Polski stawka jest oczywista: atak hybrydowy nie może sparaliżować decyzji państwa ani rozbić solidarności sojuszników.

Nowe drony skracają czas reakcji

Tusk mówił również o szerszym użyciu przez Rosję dronów odrzutowych na Ukrainie. Są szybsze i mogą operować wyżej niż prostsze konstrukcje śmigłowe, przez co obrona ma mniej czasu w wykrycie, identyfikację i reakcję. Nie każdy taki obiekt wymaga użycia najdroższej rakiety, ale państwo musi mieć odpowiednio dobrane sensory oraz środki rażenia.

Rząd poinformował o rozwinięciu obrony przeciwlotniczej na sześciu przejściach granicznych. Wzmocniono też dowodzenie i rozpoznanie radiolokacyjne. Te działania odpowiadają na bezpośrednie ryzyko, ale granica nie jest jedynym możliwym celem. Chronić trzeba lotniska, kolej, energetykę, magazyny paliw i węzły łączności.

W ostatnich dniach rosyjskie ataki na Ukrainie wymuszały reakcję polskiego lotnictwa. Takie zdarzenia pokazują, iż czas na przygotowanie procedur już trwa. System ostrzegania ludności, kooperacja wojska ze służbami cywilnymi i szybkie przekazywanie potwierdzonych informacji muszą działać przed kryzysem, nie dopiero po pierwszym trafieniu.

Polska odpowiedź musi być wiarygodna

Samo ostrzeżenie premiera nie zwiększa bezpieczeństwa. Potrzebne są zapasy amunicji, wielowarstwowa obrona powietrzna, mobilne radary i regularne ćwiczenia. Równie ważna jest odporność informacyjna, bo po incydencie Rosja będzie próbowała narzucić własną wersję zdarzeń i wywołać spór o odpowiedzialność.

Polska ma prawo domagać się od sojuszników jasnych planów działania, a od własnych władz pełnej gotowości. Jednocześnie musi zachować zdolność samodzielnej obrony w pierwszych godzinach kryzysu. Sojusz działa najlepiej wtedy, gdy każde państwo wnosi realną siłę.

Rosyjski plan opiera się na strachu i wahaniu. Odpowiedzią Rzeczypospolitej powinna być spokojna twardość: wykryć zagrożenie, obronić terytorium, ustalić fakty i uruchomić uzgodnione mechanizmy NATO. Bez paniki. Bez złudzeń.

Źródła: Kresy.pl, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью