Rosyjski dron uderzył w Rumunii

polska-zbrojna.pl 6 часы назад

Rosyjski bezzałogowiec użyty do nocnego ataku na Ukrainę uderzył w budynek mieszkalny w rumuńskim Gałaczu. Ranne zostały dwie osoby, a kilkudziesięciu mieszkańców trzeba było ewakuować. – Lekkomyślne zachowanie Rosji stanowi zagrożenie dla nas wszystkich – skomentował ten incydent w mediach społecznościowych Mark Rutte, sekretarz generalny NATO.

Zdjęcie przedstawia dach bloku mieszkalnego po tym, jak katastrofa drona spowodowała eksplozję i pożar w momencie uderzenia.

Do wypadku doszło w nocy z 28 na 29 maja podczas kolejnego zmasowanego rosyjskiego nalotu na południową Ukrainę. Według rumuńskiego ministerstwa obrony bezzałogowiec spadł na dach dziesięciopiętrowego bloku mieszkalnego w Gałaczu, mieście położonym zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy z Ukrainą. W wyniku eksplozji i pożaru rannych zostało dwoje mieszkańców – kobieta i dziecko. Z budynku ewakuowano około 70 osób.

Atak na ukraińskie porty

REKLAMA

Według ukraińskich sił powietrznych tej nocy Rosjanie użyli kilkudziesięciu bezzałogowców oraz rakiet, a jednymi z głównych kierunków uderzeń pozostawał region odeski i ukraińskie porty nad Dunajem. W związku z zagrożeniem rumuńskie siły powietrzne poderwały myśliwce F-16 oraz śmigłowiec. Zdaniem władz dron leciał jednak na bardzo małej wysokości, co uniemożliwiło jego skuteczne przechwycenie.

W wydanym komunikacie ministerstwo obrony Rumunii określiło zdarzenie jako „poważne naruszenie prawa międzynarodowego”. Oana Țoiu, szefowa rumuńskiej dyplomacji, zapowiedziała wezwanie rosyjskiego ambasadora. Władze państwa poinformowały także Sojusz Północnoatlantycki o przebiegu incydentu oraz ponownie zaapelowały o przyspieszenie dostaw środków przeznaczonych do zwalczania dronów.

Gałacz leży naprzeciwko ukraińskiego obwodu odeskiego, który od wielu miesięcy jest jednym z głównych celów rosyjskich ataków powietrznych. Szczególnie często Rosjanie uderzają w porty nad Dunajem – Izmaił i Reni, przez które przechodzi znacząca część ukraińskiego eksportu rolnego i handlu zagranicznego. Regularne ostrzały mają utrudniać funkcjonowanie infrastruktury portowej, ograniczać możliwości eksportowe Ukrainy oraz wywierać presję gospodarczą na Kijów.

Rumunia, podobnie jak Polska, znajduje się na wschodniej flance NATO i graniczy z obszarem działań wojennych. Każdy kolejny incydent z udziałem rosyjskich dronów zwiększa ryzyko niekontrolowanej eskalacji. Dlatego Bukareszt od miesięcy wzmacnia obronę przeciwlotniczą przy granicy z Ukrainą oraz współpracuje z sojusznikami w zakresie monitorowania przestrzeni powietrznej.

Problem dla NATO

Na doniesienia z Rumunii zareagowało NATO. Jak napisał Mark Rutte, sekretarz generalny Sojuszu, zapewnił Nicușora Dana, prezydenta Rumunii, o bezwzględnej solidarności NATO z jego krajem. – Potwierdziłem, iż NATO jest gotowe bronić każdego centymetra terytorium Sojuszu. Będziemy przez cały czas wzmacniać naszą gotowość do odstraszania i obrony przed wszelkimi zagrożeniami, w tym ze strony dronów – stwierdził Rutte na platformie X.

Szef NATO dodał, iż lekkomyślne zachowanie Rosji stanowi zagrożenie dla nas wszystkich. Jak zaznaczył, wczorajsza noc po raz kolejny pokazała, iż konsekwencje nielegalnej agresywnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie nie kończą się na granicy. – Potępiamy lekkomyślność Rosji, a NATO będzie przez cały czas wzmacniać naszą obronę przed wszystkimi zagrożeniami, w tym dronami – zapewniła na platformie X Allison Hart, rzeczniczka NATO.

Z kolei Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, podkreśliła w mediach społecznościowych, iż rosyjska wojna przekroczyła kolejną granicę oraz iż do incydentu doszło na terytorium Unii Europejskiej. Dodała, iż w miarę jak UE będzie wzmacniać swoje bezpieczeństwo i zdolność odstraszania, zwłaszcza na wschodniej granicy, będzie też zwiększać presję na Rosję. Zapowiedziała też 21. pakiet unijnych sankcji wobec tego kraju.

Coraz więcej incydentów

Jak podają rumuńskie władze, w ostatnich miesiącach tempo rosyjskich ataków prowadzonych wzdłuż granicy z Rumunią wyraźnie wzrosło. Szczególnie często celem stają się właśnie obiekty położone w rejonie Delty Dunaju i portów obsługujących ukraiński handel. Ostatni incydent jest jednak pierwszym, który doprowadził do obrażeń mieszkańców i uderzenia w gęsto zaludniony obszar miejski.

Choć ten przypadek jest najpoważniejszy, nie jest pierwszym związanym z rosyjskimi dronami na terytorium Rumunii. Według rumuńskiego resortu obrony od rozpoczęcia rosyjskich ataków na ukraińskie porty nad Dunajem odnotowano dziesiątki przypadków naruszenia przestrzeni powietrznej kraju oraz odnalezienia szczątków dronów. Już od 2023 roku Bukareszt wielokrotnie informował o odnajdywaniu fragmentów rosyjskich bezzałogowców, które spadały po atakach na ukraińskie porty. Szczątki znajdowano przede wszystkim w przygranicznych okręgach Tulcza i Gałacz.

Szczególnie niepokojący był incydent z kwietnia tego roku. Po rosyjskim ataku na Ukrainę rumuńskie służby odnalazły w okolicach Gałacza oraz w okręgu Tulcza fragmenty dwóch dronów. Uszkodzona została infrastruktura cywilna, a rosyjski ambasador został wezwany do rumuńskiego MSZ. Tamtejsze ministerstwo obrony określiło wtedy działania Rosji jako „nowe wyzwanie dla bezpieczeństwa i stabilności regionu Morza Czarnego”.

Na początku maja kolejny rosyjski dron naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną podczas ataku na cele w rejonie Izmaiłu. W odpowiedzi poderwano samoloty bojowe, a mieszkańcy terenów przygranicznych otrzymali alerty ostrzegające przed zagrożeniem. Incydent w Gołaczu pokazuje jednak, iż choćby rozbudowane systemy obserwacji i gotowość lotnictwa nie gwarantują pełnej ochrony przed niewielkimi bezzałogowcami lecącymi na małej wysokości. A ponieważ rosyjskie ataki na ukraińskie porty nad Dunajem nie słabną, podobne incydenty przy granicy NATO mogą się powtarzać.

Marcin Ogdowski
Читать всю статью