Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało polskie myśliwce podczas najnowszego rosyjskiego ataku na Ukrainę. Alert RCB trafił do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego, a po kilkudziesięciu minutach zagrożenie odwołano. To przypomnienie, iż agresja Rosji bezpośrednio obciąża polski system bezpieczeństwa i wymaga stałej gotowości.
Polska poderwała myśliwce
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych uruchomiło polskie lotnictwo w związku z aktywnością rosyjskich dronów podczas ataku na Ukrainę. Informację przekazano w czasie, gdy mieszkańcy wschodniej Polski otrzymali ostrzeżenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Po kilkudziesięciu minutach rozesłano kolejną wiadomość, tym razem o ustaniu zagrożenia.
Takie działania nie są gestem politycznym ani medialnym widowiskiem. Ich celem jest ochrona polskiej przestrzeni powietrznej oraz szybka reakcja, gdy rosyjskie środki napadu powietrznego operują blisko naszej granicy. Wcześniej opisywaliśmy już, jak rosyjskie drony nad zachodnią Ukrainą podnosiły gotowość polskiej obrony.
Alert dla dwóch województw
Ostrzeżenie skierowano do odbiorców na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego. W źródle nie podano informacji o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej ani o szkodach na terytorium Rzeczypospolitej. Nie ma więc podstaw, by dopisywać scenariusze, których nie potwierdziły adekwatne służby.
Jednocześnie sam fakt uruchomienia procedur ma znaczenie dla mieszkańców regionów przygranicznych. Alert RCB powinien być traktowany poważnie, a komunikaty służb sprawdzane na bieżąco. Podobne ostrzeżenie dla Lubelszczyzny i Podkarpacia pokazuje, iż rosyjska agresja regularnie wymusza działania ochronne również po polskiej stronie granicy.
Rosyjska wojna ma koszt także dla Polski
Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi Rosja, która prowadzi wojnę przeciw Ukrainie. Każdy atak w pobliżu polskich granic oznacza pracę radarów, gotowość lotnictwa, uruchomienie służb oraz niepokój tysięcy rodzin. To realny koszt bezpieczeństwa ponoszony przez Polaków, choćby gdy rosyjska broń nie spada na nasze terytorium.
Polska musi zachować twardy realizm. Potrzebujemy sprawnej obrony przeciwlotniczej, odpowiednio wyposażonego wojska i jasnych procedur ostrzegania ludności. Suwerenność zaczyna się od zdolności państwa do ochrony własnego nieba i obywateli, a nie od uspokajających deklaracji wygłaszanych po fakcie.
Tym razem alarm został odwołany po kilkudziesięciu minutach. Nie wolno jednak uznać tego za powód do samozadowolenia. Rosyjskie uderzenia w pobliżu polskiej granicy przypominają, iż wschodnia flanka państwa musi pozostawać pod stałą osłoną. Spokój Polaków zależy od gotowości, która działa zanim pojawi się bezpośrednie zagrożenie.
Źródło: Interia Wydarzenia
Źródło: Interia Wydarzenia













