Rosyjski atak 2 km od Polski. Bruksela mówi o zagrożeniu granic

dzienniknarodowy.pl 4 часы назад
Zdjęcie: Rosyjski atak 2 km od Polski. Bruksela mówi o zagrożeniu granic


Komisja Europejska 14 września zareagowała na rosyjski atak przeprowadzony dzień wcześniej około 2 km od granicy Polski. Drony uderzyły na Ukrainie w stację paliw i pociąg towarowy, ale nikt nie został ranny. Rzecznik KE Olof Gill zapewnił, iż Bruksela poważnie traktuje zagrożenie dla wschodnich granic Unii.

Komisja Europejska zapewnia o solidarności

Olof Gill przedstawił stanowisko Komisji Europejskiej podczas poniedziałkowego briefingu prasowego w Brukseli. Powiedział, iż instytucja z najwyższą powagą traktuje zagrożenia dotyczące wschodnich granic Unii Europejskiej. Działania podejmowane przez UE mają, jak tłumaczył, uspokoić mieszkańców Polski i innych państw wschodniej flanki.

To istotny sygnał polityczny, ale same zapewnienia nie zatrzymują dronów. Rosja uderzyła w cel znajdujący się według dostępnych informacji około 2 km od polskiej granicy. Każdy taki atak zwiększa ryzyko błędu, przekroczenia granicy albo celowej próby sprawdzenia reakcji Polski i jej sojuszników. Dla mieszkańców Lubelszczyzny wojna nie jest odległym obrazem z telewizji. Jest zagrożeniem słyszalnym tuż za Bugiem.

Drony uderzyły w pociąg i stację paliw

Atak nastąpił w niedzielę 13 września nad ranem. Rosyjskie wojska zaatakowały dronami cele na Ukrainie przy granicy z Polską. Uderzone zostały stacja paliw oraz pociąg towarowy stojący na bocznicy. Funkcjonariuszy i podróżnych obecnych na przejściu Dorohusk-Jagodzin ewakuowano. Nikt nie został poszkodowany. Szerszy przebieg zdarzeń opisaliśmy w materiale o tym, jak rosyjskie drony znalazły się około kilometra od Polski.

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas oceniła, iż rosyjskie działania mogą służyć zastraszeniu Zachodu i skłonieniu go do ograniczenia pomocy dla Ukrainy. Jej odpowiedź to wezwanie do dalszego wzmacniania wsparcia dla Kijowa. W tej diagnozie jest twarda prawda: ustępstwo wobec presji nie kupuje bezpieczeństwa, ale zachęca Kreml do kolejnych prób. Polska musi jednak stawiać własną ochronę ludności i granic na pierwszym miejscu.

Polska potrzebuje zdolności, nie uspokajających formuł

Premier Donald Tusk zwołał w niedzielę specjalną naradę z ministrami i szefami służb. Ostrzegł, iż eskalacja rosyjskich działań stała się faktem, a w najbliższych tygodniach i miesiącach może dotknąć także terytorium Polski. W związku z atakiem polskie wojsko poderwało myśliwce i uruchomiono alarmy. To była konieczna reakcja państwa na realne zagrożenie.

Wypowiedź rzecznika KE pokazuje, iż Bruksela dostrzega ciężar sytuacji. Nie może to jednak kończyć się na słowach o solidarności i uspokajaniu mieszkańców. Polska potrzebuje sprawnego rozpoznania, obrony przeciwlotniczej, jasnych procedur współpracy z sojusznikami oraz przygotowanej ochrony cywilnej. Tymczasem w Dorohusku nie ma ani jednego schronu, co brutalnie odsłania wieloletnie zaniedbania.

Stawka jest bezpośrednia: życie i bezpieczeństwo Polaków zamieszkałych przy granicy oraz wiarygodność państwa. Rosyjska agresja na Ukrainę pozostaje źródłem zagrożenia dla całego regionu, ale Warszawa nie może oddawać odpowiedzialności za polskie bezpieczeństwo unijnym komunikatom. Solidarność sojusznicza jest potrzebna. Zdolność do samodzielnej, natychmiastowej obrony jest niezbędna.

Źródło: Do Rzeczy

Źródło: Do Rzeczy

Читать всю статью