Donald Tusk ocenił we wtorek 29 września, iż Polaków czekają wymagające tygodnie i miesiące z powodu coraz bardziej agresywnych działań Rosji na Ukrainie. Premier zapewnił, iż państwo koncentruje się na ochronie polskiej strony granicy. Po rosyjskim ataku około 2 km od przejścia Dorohusk-Jagodzin wojsko i obronę powietrzną postawiono w gotowości.
Rosyjska presja dociera pod polską granicę
Premier Donald Tusk mówił podczas wtorkowego posiedzenia rządu o narastającym zagrożeniu ze strony Rosji. Jak relacjonował Bankier.pl, szef rządu zapowiedział wymagający okres dla Polaków i zapewnił, iż państwo koncentruje się na tym, aby po polskiej stronie nie doszło do tragedii.
Bezpośrednim tłem jego słów był poniedziałkowy rosyjski atak na zachodnią Ukrainę. Dron uderzył około 2 km od przejścia Dorohusk-Jagodzin. Zagrożenie doprowadziło do czasowej ewakuacji przejść w Dorohusku i Zosinie. Polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona, ale lotnictwo oraz obronę powietrzną postawiono w gotowości.
Ostrzeżenie musi oznaczać przygotowanie
Słowa premiera opisują poważny stan rzeczy. Rosyjskie działania wojenne realizowane są coraz bliżej terytorium Rzeczypospolitej, a polskie lotnictwo bywa podrywane w odpowiedzi na zagrożenia za wschodnią granicą. Każdy taki alarm obciąża ludzi, sprzęt i system dowodzenia. Jednocześnie pozwala sprawdzić, czy procedury działają pod presją.
Zapowiedź „wymagających miesięcy” nie może jednak pozostać politycznym komunikatem. Donald Tusk mówił już o realnym zagrożeniu wojną, dlatego rząd ma obowiązek jasno przedstawiać, jak chronione są polskie przejścia, przestrzeń powietrzna oraz mieszkańcy terenów przygranicznych. Rozsądna informacja wzmacnia odporność państwa. Niedopowiedzenia zostawiają miejsce dla paniki i rosyjskiej dezinformacji.
Granica potrzebuje stałej gotowości
Ewakuacja dwóch przejść pokazała, iż wojna na Ukrainie oddziałuje na codzienne funkcjonowanie polskiej granicy choćby bez naruszenia naszego terytorium. Wstrzymanie pracy terminali dotyka funkcjonariuszy, kierowców i lokalne społeczności. Procedury muszą więc obejmować szybkie ostrzeganie, sprawną ewakuację oraz bezpieczny powrót do normalnej pracy po odwołaniu alarmu.
Polska nie może budować bezpieczeństwa wyłącznie na reagowaniu po wykryciu zagrożenia. Potrzebuje własnego rozpoznania, środków przeciwdronowych i obrony powietrznej zdolnej osłaniać obiekty przy granicy. Podwyższona gotowość na sześciu wschodnich przejściach ma sens właśnie jako działanie wyprzedzające. Państwo suwerenne nie czeka biernie, aż obcy pocisk przekroczy jego linię graniczną.
Współpraca z Ukrainą służy polskiemu interesowi
Tusk wskazał, iż Warszawa i Kijów intensywnie wymieniają informacje o zagrożeniach zmierzających w stronę Polski. Ukraińska obrona powietrzna próbuje zwalczać je jeszcze nad Ukrainą. Dla naszego kraju oznacza to więcej czasu w podjęcie decyzji, dlatego taka kooperacja jest praktycznym elementem ochrony polskiego terytorium.
Ostateczna odpowiedzialność pozostaje jednak w Warszawie. Polska powinna współdziałać z Ukrainą i NATO, zachowując własne zdolności, dowodzenie oraz swobodę decyzji. To jest twardy realizm, nie izolacjonizm.
Polacy mają prawo oczekiwać od rządu spokoju opartego na sile państwa. jeżeli nadchodzą wymagające miesiące, gabinet Donalda Tuska musi wykazać, iż ostrzeżeniom towarzyszą konkretne przygotowania. Stawką jest bezpieczeństwo obywateli i wiarygodność Rzeczypospolitej wobec przeciwnika, który uważnie obserwuje każdą słabość.
Źródło: Bankier.pl, Defence24
Źródło: Bankier.pl










