Rosyjski rząd przeznaczy w latach 2026–2034 do 10,46 mld rubli na dopłaty do preferencyjnego kredytu dla fabryki baterii litowo-jonowych używanych w dronach. Decyzję zapisano w rozporządzeniu z 7 września. Moskwa wzmacnia w ten sposób własne zaplecze produkcji bezzałogowców, a więc także potencjał dalszej wojny na Ukrainie.
Publiczne miliardy dla zakładu o mocy 4 GWh
The Insider przeanalizował rosyjskie rozporządzenie rządowe z 7 września. Wynika z niego, iż pieniądze z budżetu federalnego trafią do kontrolowanego przez państwo Sbierbanku. Bank otrzyma rekompensatę za dochody utracone wskutek udzielenia firmie INESIS kredytu oprocentowanego znacznie poniżej warunków rynkowych. Koszt samej budowy nie został ujawniony.
Wsparcie ma być wypłacane etapami. Na 2026 rok przewidziano do 491,9 mln rubli, na 2027 rok 1,78 mld, na 2028 rok 1,9 mld, a na 2029 rok niemal 2 mld rubli. Łączna wartość dopłat do 2034 roku może dojść do 10,461 mld rubli. Zobowiązanie budżetowe może obowiązywać aż do 31 grudnia 2040 roku.
Projektowana fabryka ma osiągnąć moc 4 GWh rocznie. To około 200 razy więcej niż uruchomiony w styczniu 2025 roku pilotażowy zakład INESIS o mocy 20 MWh rocznie. Spółka deklarowała, iż nowa inwestycja ma pokryć całe rosyjskie zapotrzebowanie sektora bezzałogowych systemów lotniczych na akumulatory. Te liczby pokazują, iż Kreml nie finansuje krótkiego eksperymentu. Buduje długoterminowe zaplecze przemysłowe.
Producent dronów za projektem
Według danych rosyjskiego rejestru przedsiębiorstw 85,81 proc. udziałów INESIS należy do spółki „Transport Przyszłości”, która przedstawia się jako jeden z największych rosyjskich projektantów i producentów systemów bezzałogowych. W Togliatti działają już jej linie wytwarzające baterie litowo-jonowe, płytki elektroniczne, silniki elektryczne i śmigła. To gotowy łańcuch komponentów, a nie luźno powiązane przedsięwzięcia.
Firma oficjalnie akcentuje cywilne zastosowania swoich maszyn, między innymi w rolnictwie. Technologia bezzałogowa ma jednak charakter podwójnego zastosowania. The Insider, powołując się na „Nową Gazietę Europa”, opisał użycie przez rosyjskie wojsko drona „Hektor”, produkowanego przez spółkę zależną od „Transportu Przyszłości”. W takich warunkach państwowa pomoc dla baterii zwiększa zdolności całego sektora, z którego korzysta również armia.
Rosja chce ograniczyć podatność na sankcje
Rosyjski przemysł akumulatorowy przez cały czas potrzebuje importowanych surowców i komponentów. Śledztwo The Insider wskazało na dostawy z Chin i Korei oraz silny wzrost importu materiałów używanych do produkcji ogniw. Lokalizacja kolejnych etapów w Rosji ma utrudnić Zachodowi ograniczanie produkcji dronów przez kontrolę eksportu.
To istotny kontekst dla kolejnych rosyjskich ataków dronowych na Ukrainę. Każda większa zdolność wytwarzania baterii skraca rosyjski łańcuch dostaw i zmniejsza jego podatność na presję zewnętrzną. Formalna cywilna etykieta projektu nie zmienia strategicznej wartości technologii, którą można wykorzystać zarówno w gospodarce, jak i na froncie.
Stawka dla Polski
Dla Polski oznacza to konieczność patrzenia na rosyjską gospodarkę wojenną szerzej niż przez liczbę czołgów i rakiet. Baterie, elektronika, silniki i materiały kompozytowe decydują dziś o tempie rozwoju bezzałogowców. Ostrzeżenia dotyczące rosyjskiego testowania wschodniej flanki NATO trzeba zestawiać właśnie z rozbudową takiego zaplecza.
Polska odpowiedź musi łączyć własną produkcję dronów, odporne łańcuchy dostaw oraz skuteczną obronę przeciwlotniczą i przeciwdronową. Kreml przeznacza publiczne pieniądze na usuwanie przemysłowych wąskich gardeł. Warszawa nie może poprzestać na obserwowaniu tego procesu, bo jego skutki dotyczą bezpieczeństwa polskich granic, żołnierzy i infrastruktury krytycznej.
Źródło: Money.pl, The Insider
Źródło: Money.pl










