W środę rano wojsko skierowało polskie myśliwce do działań nad krajem, gdy Rosja prowadziła kolejne uderzenia na Ukrainę. Decyzję ogłosiło Dowództwo Operacyjne RSZ. RCB objęło ostrzeżeniem kilkanaście powiatów w Lubelskiem i na Podkarpaciu, co dla mieszkańców oznacza podwyższoną gotowość oraz konieczność śledzenia poleceń służb.
Wojsko reaguje na rosyjskie uderzenia
W środowy poranek Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło działania polskiego lotnictwa nad terytorium kraju. Była to odpowiedź na trwające rosyjskie uderzenia przeciw Ukrainie. Z dostępnego komunikatu nie wynika, by doszło do naruszenia polskiej granicy powietrznej.
Poderwanie myśliwców w takiej sytuacji jest działaniem osłonowym. Pozwala wojsku skrócić czas reakcji, monitorować rozwój wydarzeń i utrzymać gotowość na wypadek zbliżenia się niebezpiecznego obiektu do terytorium Rzeczypospolitej. Sam fakt uruchomienia lotnictwa nie oznacza, iż obiekt wleciał nad Polskę.
Alert dla mieszkańców dwóch województw
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało ostrzeżenie do odbiorców w kilkunastu powiatach województw lubelskiego i podkarpackiego. Służby nie podały w przytoczonym materiale pełnej listy objętych nim miejsc. Mieszkańcy powinni opierać się na bieżących komunikatach RCB i wojska, bez ulegania pogłoskom publikowanym w mediach społecznościowych.
MSWiA opisywało wcześniej trzy poziomy komunikatów dotyczących zagrożeń z powietrza: informację o rosyjskim ataku na Ukrainę, ostrzeżenie o zmasowanym ataku na zachodnią część kraju oraz alarm o bezpośrednim zagrożeniu dla terytorium Polski. Treść otrzymanej wiadomości ma więc znaczenie. Polecenia służb trzeba czytać dosłownie i wykonywać bez zwłoki.
Wschodnia Polska musi być stale chroniona
Rosyjskie uderzenia prowadzone blisko państw NATO od dawna wymuszają zwiększoną czujność. Polska nie może przyzwyczaić się do alarmów ani traktować ich jak tła wojny. Każde poderwanie samolotów kosztuje, obciąża personel i sprzęt, ale bezpieczeństwo własnego nieba nie jest miejscem na oszczędności lub polityczny teatr.
Wschodnia granica stała się obszarem stałej próby dla polskich procedur. Potrzebne są dyżury lotnictwa, sprawne rozpoznanie i łączność między wojskiem a administracją cywilną. Państwo powinno też jasno wyjaśniać, dlaczego uruchomiono określone środki. Przejrzysta informacja ogranicza panikę i utrudnia rosyjskiej propagandzie wykorzystywanie naturalnego niepokoju mieszkańców.
Dzisiejsza reakcja wpisuje się w szersze działania na wschodzie kraju. W ostatnich dniach wojsko wzmacniało ochronę przejść granicznych z Ukrainą. Z kolei kolejne rosyjskie ataki pokazują, iż presja na obszary położone niedaleko polskiej granicy nie jest epizodem. To trwałe wyzwanie dla państwa.
Polska potrzebuje sprawnego systemu ostrzegania
Stawką jest życie Polaków i wiarygodność państwa. Myśliwce muszą być gotowe do działania, radary mają wykrywać zagrożenie możliwie wcześnie, a komunikaty dla ludności powinny być szybkie i jednoznaczne. Obywatel na Lubelszczyźnie czy Podkarpaciu ma prawo wiedzieć, czy otrzymał informację o sytuacji za granicą, czy polecenie natychmiastowego szukania schronienia.
Rosja odpowiada za stworzenie tego zagrożenia przez swoją agresję na Ukrainę. Polska ma obowiązek odpowiadać spokojem, siłą i sprawnością instytucji. Własna obrona powietrzna oraz uczciwa informacja dla mieszkańców są podstawowym zadaniem suwerennego państwa.
Źródło: Defence24
Źródło: Defence24














