Rolnik z Gliwic, który jakiś czas temu zaorał świeżo położony asfalt w gliwickiej Ostropie, usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Motywy swojego zachowania wytłumaczył w rozmowie z "Faktem". Jak przekonuje, nie miał innego wyjścia. - To jest moja własność - mówi, wskazując sporną drogę.
Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach, teraz się tłumaczy. "Śmieszne pieniądze oferowali"

Rolnik, który zaorał asfalt na ul. Rybackiej w Gliwicach, w pierwszej połowie sierpnia trafił do aresztu. Po paru dniach areszt został uchylony. 60-latek wyszedł na wolność za poręczeniem majątkowym i został objęty dozorem policyjnym.
W czwartkowej rozmowie z "Faktem" pan Józef przyznał, iż faktycznie rozorał świeżo położony asfalt w gliwickiej Ostropie. - Oczywiście, iż to zrobiłem - powiedział dziennikarzom. Jak przekonywał, droga powstała na należącym do niego gruncie, dlatego nie miał innego wyjścia.
ZOBACZ: Mercosur korzystny dla polskich rolników? Ministerstwo podało dane
- To jest moja własność - powiedział rolnik, wskazując teren, na którym położono asfalt. Jak przekonywał, nigdy nie sprzedał miastu spornej działki i nie otrzymał za nią pieniędzy.
Zaorał drogę w Gliwicach. Rolnik zabrał głos: To jest moja własność
- Wziąłem odszkodowanie tylko za działki przy boisku na Rybackiej, a nie za tę działkę, na której 7 sierpnia wylali asfalt - relacjonował Pan Józef. - Lata temu sami mnie do rady miasta zaprosili i mówili, iż to pod pożytek publiczny ma pójść, do Trybunału w Strasburgu się odwołałem, który mi rację przyznał. Gmina kłamie, oni mnie wywłaszczyli bezprawnie - stwierdził.
Jak wytłumaczył, gmina próbowała odkupić od niego sporną działkę przy ul. Rybackiej, jednak ostatecznie do transakcji nie doszło. - Śmieszne pieniądze oferowali, metr kwadratowy był wart wtedy 600 zł, a oni mi dawali 13 zł. Nie zgadzałem się z tym - powiedział.
ZOBACZ: Rolnik posłuchał AI. Jego pole zostało doszczętnie zniszczone
Rolnik dokumentacji jednak nie pokazał. Jak twierdzi, jego adwokat jeszcze nie zapoznał się ze wszystkimi dokumentami z ostatnich 25 lat. - Nikt nie kwestionuje tego, co jest wpisane w księdze wieczystej. Kwestionowany jest raczej sposób uzyskania tej własności - wytłumaczył z kolei mec. Adam Szewc, obrońca rolnika.
Gliwice. Rolnik zaorał świeżo położony asfalt. Na tę drogę "mieszkańcy czekali wiele lat"
Sprawa rolnika z Gliwic była głośno komentowana i swego czasu wywołała burzę w mediach społecznościowych. Nagrania z momentu orania przez niego świeżo położonego asfaltu pojawiły się na lokalnych grupach mieszkańców. Jedno z nich opublikowała na swoim profilu na Facebooku prezydentka Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka.
"Tak rolnik z Ostropy zniszczył kładziony dzisiaj asfalt na ulicy Rybackiej. Nie po raz pierwszy zniszczył publiczną własność. A na ten remont mieszkańcy czekali wiele lat" - napisała, sugerując, iż sprawa budowy nowej drogi była istotna dla lokalnej społeczności.
ZOBACZ: Po niezdanym egzaminie wsiadła za kółko. Kursantkę zatrzymał pracownik WORD
Włodarz Gliwic przekazała również, iż "cała droga należy do miasta, co potwierdzają dokumenty, w tym zapisy księgi wieczystej". "Na miejscu był również geodeta, który potwierdził własność gminy" - zapewniła Kuczyńska-Budka. Jak dodała, na skutek samowoli rolnika zniszczona została warstwa asfaltu i podbudowa drogi. Straty zostały oszacowane na około 300 tys. zł.












