Gdy niezliczone o Wołyniu kłamstwa,
Niczym najpodlejszy chwast,
Rozpleniły się i w polskich mediach,
Na wszystkich niemal kanałach,
A zamilczanie prawdy o Wołyniu,
Przyobleczone w potoki fałszywych słów,
Rani serca tysięcy patriotów,
Łzy niekiedy wyciskając z ich oczu,
Niech te kilka słów prawdy,
Spisane w notesie starym
Przerywającym długopisem pękniętym,
Choć w prostym wierszu tym wybrzmi…
Ten wyczekiwany rok kolejny,
Wolałby chyba nie nadchodzić,
W odmętach czasu się skryć,
Przez nikogo niezauważony,
Nigdy nie powitany,
Przez strzelające szampanów korki,
Pośród sylwestrowej zabawy,
Radosnych życzeń noworocznych,
Gdyby można mu wyjaśnić
Jakim to ,,bohaterom” czci
Do oddawania przez kolejne dni
Haniebnie zostanie przymuszony…
A niczemu niewinne dni,
Pozaplatane w miesiące Czasu dłońmi,
Niczym polne kwiaty,
Zaplecione w ich wielobarwne wiązanki,
Wolałyby się rozsypać,
Wypadając z ściennego kalendarza,
Niczym niezliczone pieprzu ziarenka,
Z rozbitego przyprawnika,
Niż bezwiednie posłużyć,
Do oddawania zbrodniarzom czci,
Gloryfikowania zwyrodnialców okrutnych,
Prymitywnych band rabunkowych,
Bo nie godzi się wybielać zbrodniarzy,
By wyrzutów sumienia się wyzbyć,
Dla zakłamania historycznej prawdy,
Wynosić ich na piedestały,
Każdy zbrodniarz wojenny,
Pozostanie nim już na wieki,
Mimo upływu lat kolejnych,
Niezmazane pozostaną jego winy…
A starego zegara wskazówka,
Gdyby dano jej mowy dar,
Wolałaby się w miejscu zatrzymać
I bez ogródek by rzekła,
Że wołyńskiego ludobójstwa architekta,
Nie wolno wynosić na piedestał,
Szczerą czcią go otaczać,
Wielbić go w podniosłych pieśniach,
Nie wolno przenigdy,
Bezkarne upamiętniać tych
Którzy chcieli zetrzeć nas z mapy,
Wszelkie polskości wymazać ślady.
I nie godzi się zrównywać,
Tamtych prymitywnych rabunkowych band,
Z bohaterami polskiego podziemia,
Szczerze kochającymi swój kraj…
A ziarenka piasku maleńkie,
Zamknięte w szklanej klepsydrze,
Naradziwszy się wzajemnie,
Dodałyby niedługo z oburzeniem,
Że zbyt rzadko w dziejach świata,
Dla arcykapłanów i geniuszy zła,
Zasłużoną karą była szubienica,
Na szyi dotyk szorstkiego sznura,
Zbyt wielu banderowców mściwych
Okrutnych zbrodniarzy wojennych,
Uniknęło zasądzenia najwyższej kary,
Stanięcia przed plutonem egzekucyjnym…
A niejeden nowy kalendarz ścienny,
Chyba sam ze wstydu się spali,
Gdy ze szczytu choinki,
Spojrzy na niego aniołek gipsowy,
Tak beztrosko uśmiechnięty
Jak niegdyś przed laty
Polskie na Wołyniu dzieci
O których Czas nigdy nie zapomni…
- Ten prosty wiersz napisałem wczoraj w drodze powrotnej do domu, gdy podczas załatwiania spraw na mieście przypadkiem dowiedziałem się z radia o ogłoszeniu przez lwowską radę obwodową roku 2027 rokiem UPA… Ten prosty krótki wiersz jest moim osobistym wyrazem sprzeciwu przeciwko tej haniebnej decyzji… Całodniowe zmęczenie nie pozwoliło mi wczoraj napisać wiersza bardziej wyszukanego, ale w przyszłości z pewnością taki napiszę…













