Chińskie MSZ skrytykowało w poniedziałek apele zachodnich liderów technologicznych o spowolnienie rozwoju sztucznej inteligencji (AI). Według resortu dyplomacji to „sianie strachu”, a narracja o zagrożeniu ze strony Pekinu to „złośliwa konkurencja”, która zakłóca globalne procesy zarządzania tą branżą.
– Rozwój sztucznej inteligencji dotyczy wspólnego dobra całej ludzkości. Wszystkie strony powinny wspólnie promować AI w sposób otwarty, inkluzywny i służący dobru wspólnemu – oświadczył podczas regularnego briefingu rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun.
– Rozpowszechnianie narracji o zagrożeniach, sianie strachu, dążenie do konfrontacji i złośliwa konkurencja nie leżą w interesie żadnej ze stron – podsumował.
Wypowiedź ta stanowi reakcję na weekendowy apel szefów czołowych amerykańskich firm z branży AI, w tym Dario Amodeia z Anthropic, Sama Altmana z OpenAI oraz Elona Muska. Biznesmeni wezwali do wyhamowania prac nad najnowocześniejszymi modelami z uwagi na rosnące obawy przed ryzykiem związanym z superinteligentnymi systemami komputerowymi.
Jak zwraca uwagę BBC, obserwatorzy branży zgłaszają jednak uzasadniony sceptycyzm wobec propozycji technologicznej pauzy. Głównym problemem pozostaje to, kto miałby kontrolować przestrzeganie takich ograniczeń. Szef EZ Primary Research Ed Zitron wprost ocenił, iż jednostronne wstrzymanie prac przez amerykańskie firmy po prostu uczyniłoby je „bezbronnymi” wobec postępów konkurencji i pozwoliło na oddanie inicjatywy laboratoriom z Chin.
Temat podjął również prezydent USA Donald Trump, który w niedzielę zadeklarował, iż Stany Zjednoczone utrzymają liderstwo w rozwoju branży sztucznej inteligencji, dodając, iż „kto wygrywa w AI, wygrywa wszystko”.
AB, PAP












