Prezydent Nawrocki oczywiście nienawidzi zbrodniarza wojennego Władimira, co też oświadczył w Przemyślu, wskazując na agresywne zagrożenie Kremla. Ale kiedy premier Węgier przed bliskimi wyborami ma problemy, to sprawa zaczyna mieć inny aspekt i wymiar – wprawdzie niezrozumiały, ale prezydentowi to nie wadzi. Spieszy ekspresowo do „bratanka”, by uścisnąć dłoń Orbána, skalaną krwawym dotykiem Putina. Prezydent Nawrocki oczywiście, absolutnie, gdzież tam, nie pomaga Orbánowi w kampanii wyborczej (to wersja dla „głupiego narodu, który to kupi”). Minister Bogucki zapewniał, iż prezydent Nawrocki pojechał do Budapesztu nakłaniać Orbána, aby przestał korzystać z rosyjskiego gazu. Orbán prośbę zrozumiał inaczej i zakręcił kurek z gazem dla Ukrainy. No cóż, polski i węgierski to tak różne języki. W sumie w Przemyślu byłoby normalnie i sympatycznie, gdyby nie ten, jak ocenia opozycja, drobny incydent po zakończeniu briefingu. „Drobny incydent” przerodził się w skandal z powodu odważnego dziennikarza Mateusza Półchłopka.
Dziennikarz TVN „na posterunku” miał prawo zapytać i dopytał prezydenta Nawrockiego, czy przed spotkaniem z premierem Węgier nie przeszkadzają mu już zażyłe relacje Viktora Orbána z Władimirem Putinem. Nie dalej jak w grudniu z tego samego powodu bowiem nie doszło do spotkania obu polityków. A w marcu w Przemyślu retoryczne pytanie dziennikarza wyprowadziło prezydenta Nawrockiego z równowagi. To, co się wydarzyło po zakończeniu konferencji przy otwartej kurtynie, wobec wielu zgromadzonych, w tym młodzieży licealnej, przekracza granice wyobraźni. Prezydent Polski, głowa państwa, pierwsza osoba na szczytach władzy, zaatakował dziennikarza wskazującym palcem i ostrym słowem: „…Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Rzeczpospolitej”.
Każdy może mieć własną ocenę takiego zachowania, ale od pierwszej osoby w państwie można oczekiwać, iż zawsze będzie prezentować majestat sprawowanego urzędu. Opozycja uważa, iż prezydent zareagował na „ustawkę”. To chyba jednak uwaga pod innym adresem. Miłosz Kłeczek w TV Republika dopatrzył się kontrowersji w ocenach prezydenckiego zdarzenia i tym razem, jak rzadko, miał rację. Zaproszony do programu Kłeczka Kamil Wnuk, poseł Polski 2050, oznajmił, iż popiera prezydenta, nie widzi nic złego w zachowaniu, bo sam kiedyś był zaatakowany pytaniem przez dziennikarza.
Dziennikarze nie atakują pytaniami, dziennikarze dociekają prawdy, mają obowiązek zadawać pytania politykom, a politycy są zobowiązani, ustawowo, na pytania odpowiadać, choćby na te najtrudniejsze i czasem podchwytliwe. Tymczasem traktują oni przedstawicieli mediów w sposób zróżnicowany, bywa choćby „z buta”, w zależności od tego, jaką stację czy gazetę dziennikarz reprezentuje. Chamskie, ordynarne zachowania w stosunku do dziennikarzy nie są przypadkowe. Jakże często obcesowo są także traktowane dziennikarki. Do niedawna brylował pod tym względem poseł Czarnek. Skandaliczne zachowanie prezydenta Nawrockiego, jakie zademonstrował w Przemyślu, miejmy nadzieję, nie stanie się nowym zwyczajem kontaktów władzy z dziennikarzami. Prezydent Donald Trump w czasie briefingów potrafi znaną i cenioną dziennikarkę nazwać głupią, ale to też nie jest zachowanie godne naśladowania, mimo iż Stany Zjednoczone to nasz największy sojusznik.








![POZNAŃ: 36 kg narkotyków w mieszkaniu! Wartość? Ponad 6 milionów zł! Wpadł poszukiwany 40-latek [FILM]](https://wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/04/Narkotyki-warte-6-milionow-zl-w-Poznaniu-1.png)

