Raś pisze ustawę o najmie, sam miał kawalerki w Łodzi. Czarnek żąda odsunięcia

dzienniknarodowy.pl 1 час назад
Zdjęcie: Raś pisze ustawę o najmie, sam miał kawalerki w Łodzi. Czarnek żąda odsunięcia


Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś współtworzy rządową ustawę o najmie krótkoterminowym, choć sam, jak ujawniła Wirtualna Polska, inwestował wcześniej w mieszkania pod wynajem w Łodzi. Sprawę nagłośnił wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, mówiąc o „klasycznym konflikcie interesów" i domagając się odsunięcia polityka od prac nad przepisami. Czy obóz rządzący sam trzyma się reguł, które chce narzucić obywatelom?

Ustawa pod nadzorem inwestora

W rządzie Donalda Tuska to właśnie Ireneusz Raś, jako wiceminister sportu i turystyki, odpowiada za przygotowanie regulacji porządkującej rynek krótkoterminowego wynajmu. Portal money.pl, a w ślad za nim Wirtualna Polska, ustalił jednak, iż polityk przez lata sam czerpał dochody z wynajmowania mieszkań. Zbieżność ról jest tu co najmniej kłopotliwa: ta sama osoba pisze prawo dla rynku, na którym wcześniej występowała w roli właściciela lokali. To wystarczyło, by sprawa z technicznej zamieniła się w polityczną.

Trzy lokale w kamienicy pociętej na 55 mieszkań

Według ustaleń dziennikarzy wiceminister nabył w 2020 roku trzy mikrokawalerki o powierzchni 12,40, 12,98 oraz 13,05 metra kwadratowego. Wszystkie mieściły się w jednej łódzkiej kamienicy, podzielonej aż na 55 lokali przeznaczonych pod wynajem i funkcjonującej w praktyce jak aparthotel. Kilka miesięcy przed objęciem rządowej funkcji Raś wyzbył się tych nieruchomości: dwie z nich sprzedał bratu, księdzu Dariuszowi Rasiowi, a trzecią przekazał byłej żonie. Formalnie w chwili wejścia do rządu nie był już więc właścicielem mieszkań, o które dziś toczy się spór.

Czarnek: klasyczny konflikt interesów

Reakcja opozycji była natychmiastowa. Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił, iż polityk firmujący tę ustawę powinien zostać całkowicie odsunięty od prowadzenia sprawy. „Proszę zostawić tę ustawę i dać procedować ją ludziom, którzy nie mają nic wspólnego z najmem", apelował. Całą sytuację nazwał wprost „klasycznym konfliktem interesów" i przekonywał, iż wiceminister zabiega o własne sprawy, a nie o interes zwykłych lokatorów. W ustach jednego z liderów PiS zabrzmiało to jak zapowiedź trwałego motywu w sporze z rządem Donalda Tuska.

„Nie widzę konfliktu". Raś odpiera zarzuty

Sam zainteresowany oskarżenia odrzuca. Raś przekonuje, iż nie dostrzega konfliktu interesów, a wynajmowane wcześniej lokale nie służyły najmowi krótkoterminowemu, którego dotyczy nowe prawo. Przyznał zarazem, iż o dochodach z tych mieszkań nie informował ani premiera, ani szefa resortu sportu. Wiceminister przypomina też, iż to on sprzeciwiał się tworzeniu stref całkowicie zakazujących krótkiego wynajmu i iż taki zapis ostatecznie z projektu wykreślono. W jego narracji cała afera jest więc próbą podważenia potrzebnej ustawy przy pomocy prywatnego wątku sprzed lat.

Rejestr obiektów i „tablica rejestracyjna" dla noclegów

Sama regulacja ma uporządkować szarą strefę wynajmu turystom. Zakłada powstanie Centralnego Wykazu Turystycznych Obiektów Noclegowych, w którym każdy obiekt otrzyma indywidualny numer rejestracyjny. Raś porównywał go do tablicy rejestracyjnej samochodu: rejestr ma pozwolić skarbówce oraz gminom zapanować nad tysiącami mieszkań oddawanych turystom na doby. Właśnie dlatego pytanie o to, kto pisze zasady tej ewidencji i komu one realnie służą, staje się tak newralgiczne.

Standardy, których żąda się od obywateli

Spór wykracza poza jedno nazwisko. Dotyka wiarygodności obozu, który chętnie przypomina Polakom o przejrzystości i uczciwych regułach gry. jeżeli minister współtworzy prawo dla rynku, na którym sam był graczem, zaufanie do całej regulacji słabnie, zanim jeszcze wejdzie ona w życie. Rządzący staną więc przed prostym wyborem: oddać ustawę w inne ręce i ugasić spór, czy bronić polityka, z którego opozycja właśnie uczyniła symbol podwójnych standardów.

Źródło: WP Wiadomości

Читать всю статью