Wiadomo, iż zaproszenie otrzymał prezydent Karol Nawrocki i 22 stycznia weźmie on udział w spotkaniu, które zainauguruje Radę Pokoju. Jednak pod dokumentem powołującym nowy organ nie będzie podpisu Polski, gdyż procedura dołączenia Polski wymaga – zgodnie z konstytucją – przejścia przez parlament i zatwierdzenia przez Radę Ministrów.
Wiadomo też, iż członkostwo w Radzie ma kosztować miliard dolarów. I iż nie jest to łatwa decyzja również ze względów politycznych – nie tylko dla Polski.
Podsumujmy więc, gdzie w tym momencie jesteśmy. Kto jest za, a kto jest przeciwko. Czy Donald Trump może mieć powody do radości? Czy więcej państw ma obawy, jak Polska? I czym jest Rada, bo widać, iż jej kompetencje się rozszerzają, budząc obawy, iż może zagrozić ONZ?
Czym jest Rada Pokoju Trumpa?
Prezydent USA przedstawił pomysł we wrześniu 2025 roku. 15 stycznia ogłosił utworzenie Rady. W jego zamyśle nowy organ powstaje po to, by zarządzać Strefą Gazy i jej odbudową po wojnie z Izraelem, w tym wspierać jej administrację i gospodarkę. Ale wiadomo już, iż ma także działać szerzej na rzecz pokoju w innych regionach dotkniętych lub zagrożonych konfliktami.
Według "Financial Times" ostatnio pojawiła się sugestia, żeby Rada Pokoju zajęła się też m.in. konfliktami w Ukrainie i w Wenezueli.
Do organizacji mogą dołączyć tylko przywódcy zaproszeni przez Donalda Trumpa. Według różnych doniesień otrzymało je ok. 50-60 osób. Agencja Bloomberga podała, iż chodzi o 49 przywódców plus Komisja Europejska.
Jak twierdzą Amerykanie, pozytywną odpowiedź otrzymali od ok. 25-30 przywódców.
Kto odpowiedział na zaproszenie Trumpa lub zobowiązał się do udziału w Radzie Pokoju?
To m.in. przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka, a także – jak twierdzi Trump – Władimir Putin, który również otrzymał zaproszenie, co budzi największe kontrowersje. Zrobił to również premier Izraela Benjamin Netanjahu.
Według doniesień medialnych na zaproszenie Trumpa mieli odpowiedzieć też przywódcy takich państw jak m.in.:
Armenia, Azerbejdżan, Argentyna, Albania, Węgry, Maroko, Wietnam, Egipt, Turcja, Pakistan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Jordania, Katar, Indonezja, Kosowo, Uzbekistan, Kazachstan, Paragwaj.
To m.in. bliskowschodni sojusznicy USA, a także kraje, które mają dobre relacje z Trumpem lub takie – jak Armenia i Azerbejdżan – które przy pomocy USA osiągnęły porozumienie pokojowe.
"To dla mnie zarówno zaszczyt, jak i przywilej wyrazić pełną gotowość do wniesienia wkładu w to ważne przedsięwzięcie" – tak za zaproszenie dziękował Trumpowi premier Albanii Edi Rama.
Które kraje odrzuciły zaproszenie Trumpa i nie podpiszą dokumentu?
Jako pierwsze zrobiły to:
Norwegia
Szwecja
Francja
Słowenia
Wielka Brytania
– Chociaż uważamy każdą inicjatywę, która może uspokoić sytuację na Bliskim Wschodzie, za godną pochwały, to zaproszenie niebezpiecznie narusza szerszy porządek międzynarodowy – ogłosił słoweński premier Robert Golob.
Tuż przed wydarzeniem w Davos szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper oświadczyła, iż Wielka Brytania nie podpisze dziś propozycji prezydenta USA, "z powodu obaw dotyczących ewentualnego udziału Władimira Putina".
Odmowę prezydenta Macrona Trump skomentował zaś: "Niedługo odejdzie z urzędu, więc to w porządku. Nałożę 200-procentowe cła na jego wina i szampany, to dołączy. Ale nie musi".
Które kraje mają wątpliwości lub jeszcze nie ogłosiły swojego stanowiska?
Zaproszenie od Trumpa otrzymał m.in. prezydent Ukrainy, w ostatnich dniach było ono analizowane przez ukraińskich dyplomatów. – Trudno wyobrazić sobie, aby Ukraina i Rosja mogły być członkami tej samej rady – przekazał dziennikarzom Wołodymyr Zełenski.
Problem mają Włochy. Z jednej strony premier Georgia Meloni jest otwarta na udział Włoch w Radzie, stwierdziła nawet, iż ten organ jest interesujący i jej kraj mógłby odegrać rolę w budowaniu pokoju na Bliskim Wschodzie.
Ale z drugiej strony widzi problem konstytucyjny dla Włoch, ponieważ – jak wyjaśniła w rozmowie z telewizją RAI – "z lektury statutu Rady Pokoju wynika, iż niektóre elementy są niekompatybilne z naszą konstytucją". Jej reakcje potraktowano jako delikatną odmowę.
Włoskie media już wcześniej informowały, iż Meloni rozważa możliwość odrzucenia zaproszenia.
Ostatecznego stanowiska nie zajęły też Niemcy. Tu niemieckie media sugerują, iż wszystkie europejskie kraje powinny odrzucić udział w Radzie, "Der Spiegel" twierdzi zaś, iż rząd w Berlinie jest przeciwny dołączeniu Niemiec do tego organu. Co więcej, kanclerz Niemiec Friedrich Merz miał nie wziąć udziału w ceremonii podpisania dokumentu w Davos.
Nie wiadomo też, co zrobią m.in. Chiny i Japonia. A także Watykan, który również otrzymał zaproszenie.
"Jak powiedział sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin, papież Leon XIV rozważa tę propozycję" – przekazuje Polska Agencja Prasowa.
Z kolei Kanada wyraziła wstępną zgodę, ale jednocześnie zapowiedziała, iż nie będzie płacić za członkostwo.
Nie tylko dylemat Polski. Minister finansów o miliardzie dolarów
Z wielu państw płyną doniesienia o tym, iż zaproszenie jest poddawane analizie.
"Rząd Chorwacji poinformował agencję informacyjną Hina, iż 'rozważy' ofertę", "Doradca prezydenta Rumunii powiedział, iż władze rumuńskie analizują propozycję", "Grecki minister spraw zagranicznych Giorgos Gerapetritis powiedział, iż Ateny bardzo wnikliwie analizują wszystkie dokumenty" – pisze portal Balkan Insight.
22 stycznia szef greckiego MSZ oświadczył, iż jeżeli inne kraje UE zdecydują, by nie przyłączać do inicjatywy Trumpa, jego kraj zrobi to samo.
– jeżeli to stanowisko będzie jednomyślne, to oczywiste, iż Grecja postąpi odpowiednio – powiedział George Gerapetriti w wywiadzie dla Action 24 TV.
Nie tylko Polska ma więc dylemat.
Przypomnijmy, w Davos doszło do spotkania prezydenta Nawrockiego z Donaldem Trumpem.
– Każda międzynarodowa umowa, do której Polska przystępuje i którą prezydent parafuje, musi przejść przez polski parlament, musi być podjęta uchwała Rady Ministrów. Zdaję sobie sprawę z zobowiązań konstytucyjnych i prezydent Donald Trump doskonale to rozumie – mówił potem Nawrocki.
Z kolei prezydencki minister Marcin Przydacz przekazał, iż Nawrocki potwierdził swoją obecność na spotkaniu 22 stycznia, ale do złożenia podpisu w sensie prawnym i faktycznym, nie dojdzie: – Natomiast jasnym jest, iż Polska wyraża pewne obiektywne zainteresowanie dalszym rozwojem sytuacji wokół Rady Pokoju, dalszą współpracą ze Stanami Zjednoczonymi.
Czy w ogóle jest szansa, żeby w kasie państwa znalazł się miliard dolarów? Dziennikarz Business Insider Polska zadał to pytanie obecnemu w Davos ministrowi finansów, Andrzejowi Domańskiemu.
– Ja nie gdybam: nie mówię tak, nie mówię nie – odpowiedział polityk.
Struktura Rady Pokoju. Jak zamierza działać?
Dożywotnim prezesem Rady ma być Donald Trump i to on ma wyznaczyć swojego następcę.
Członkami zarządu są: Marco Rubio, szef amerykańskiej dyplomacji; Jared Kushner, zięć Trumpa, Steve Witkoff, specjalny wysłannik Trumpa na Bliski Wschód; Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii; Marc Rowan, miliarder, dyrektor generalny Apollo Global Management; Ajay Banga, prezes Banku Światowego; Robert Gabriel, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa.
Nikołaj Mładenow, były wysłannik ONZ na Bliski Wschód, ma pełnić funkcję Wysokiego Przedstawiciela w Strefie Gazy.









![Pies przymarznięty do pobocza. Policjanci uratowali mu życie [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage6.jpg)