Rada Bezpieczeństwa Narodowego rusza. Rozmawiają o Trumpie, Czarzastym i programie SAFE

natemat.pl 2 часы назад
Rada Bezpieczeństwa Narodowego właśnie rozpoczyna posiedzenie w Pałacu Prezydenckim. Przy jednym stole zasiadają prezydent, przedstawiciele rządu, dowódcy wojska i liderzy parlamentarni.


Rada Bezpieczeństwa Narodowego to coś w rodzaju politycznego "sztabu generalnego", ale dla całego państwa, a nie tylko dla armii. To organ doradczy prezydenta. Oznacza to, iż nie podejmuje formalnych decyzji, nie głosuje ustaw, nie wydaje rozkazów. Jego siła polega na czymś innym: w jednym pokoju zasiadają ludzie, którzy na co dzień często okładają się w Sejmie, a tutaj muszą rozmawiać o zagrożeniach, które nie patrzą na partyjne barwy.

Zgodnie z ustawą i praktyką polityczną w skład RBN wchodzą m.in. marszałkowie Sejmu i Senatu, premier, kluczowi ministrowie odpowiedzialni za obronę, sprawy zagraniczne i wewnętrzne, szefowie najważniejszych służb, a także przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych. To mieszanka składająca się z polityków, mundurowych i analityków, których łączy jedno: mają przedstawić prezydentowi możliwie pełny obraz sytuacji.

W idealnym świecie Rada jest miejscem, gdzie na kilka godzin zawiesza się partyjne wojny i próbuje odpowiedzieć na proste, ale brutalne pytania: kto nas atakuje, w jaki sposób, gdzie mamy luki i co trzeba zrobić natychmiast, a co za miesiąc, żeby te luki wypełnić.

SAFE, Trump i Czarzasty trafiają na tapet


Pierwszym z głównych punktów ma być sytuacja wokół unijnego programu SAFE – specjalnej linii pożyczkowej powiązanej z bezpieczeństwem energetycznym i obronnym Unii. Polska zabiega o dostęp do tych środków, które w praktyce mogą stać się jednym z filarów finansowania modernizacji armii oraz inwestycji w energetykę w najbliższych latach.

Z informacji, które pojawiały się w ostatnich dniach, wynika, iż Warszawa liczy zarówno na korzystne warunki spłaty, jak i możliwie dużą elastyczność w wydawaniu pieniędzy – tak, by można je było kierować np. na infrastrukturalne projekty wojskowe, magazyny amunicji czy modernizację sieci energetycznych istotnych z punktu widzenia obrony. Dyskusja o SAFE jest także dyskusją o tym, jak gwałtownie i jak głęboko Polska ma się zadłużać na cele zbrojeniowe, oraz na ile ściśle wiązać się w tej sferze z Brukselą.

Drugi wątek, który ma wybrzmieć na RBN, to zaproszenie Polski do udziału w tworzonej przez Donalda Trumpa "Radzie Pokoju" – gremium, które ma służyć konsultacjom z wybranymi państwami w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie i szerszej architektury bezpieczeństwa w Europie. Dla Warszawy to jednocześnie szansa na bycie przy "głównym stole" rozmów, ale i potencjalne źródło napięć z częścią europejskich partnerów, którzy obawiają się równoległych formatów omijających tradycyjne instytucje NATO i UE. Może być gorąco, bo temat poróżnił także polskich polityków, a Donald Tusk na krótko przed zebraniem RBN jasno zadeklarował: "w tych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady ds. Pokoju".

Najbardziej politycznie zapalnym punktem dzisiejszego posiedzenia są zapowiadane wyjaśnienia marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego w sprawie jego "wschodnich kontaktów". Chodzi o wizyty i rozmowy prowadzone na kierunku rosyjskim i białoruskim jeszcze przed objęciem przez niego funkcji marszałka, których zakres i charakter wzbudziły w ostatnich tygodniach burzliwą dyskusję w mediach oraz wśród części klasy politycznej.

RBN jako test powagi klasy politycznej


Każde posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego jest też testem, czy polska klasa polityczna potrafi choć na chwilę odłożyć "politykę plemienną" i rozmawiać językiem faktów, a nie memów z mediów społecznościowych. To tutaj wychodzi na jaw, kto przychodzi z konkretnymi pytaniami i rozwiązaniami, a kto jedynie po to, by wygłosić mocny cytat do wieczornych serwisów.

Jeśli RBN ma mieć sens, prezydent i uczestnicy będą musieli przerzucić most między polityczną narracją a twardą rzeczywistością raportów wywiadu.

Читать всю статью