Pszczoły szkodzą UE.

niepoprawni.pl 16 часы назад

Podrzucone pośrednio od znajomego który ma zgodę autora na republikację

]]>https://www.linkedin.com/pulse/martwy-mi%C3%B3d-i-oszukani-klienci-czy-k...]]>

Martwy miód i oszukani klienci. Czy to koniec uczciwego miodu?

Czuję, iż zbliżają się fundamentalne zmiany i przychodzi nieuchronny czas sztuczności. I czuję, iż być może jestem ostatnim pokoleniem prawdziwych polskich pszczelarzy. Takich, którym miód produkują pszczoły i natura, a nie fabryki.

Dożyłem czasów, w których część branży pszczelarskiej uważa tego, który sprzedaje miód wyprodukowany uczciwie przez pszczoły, za idiotę…

Bo w Polsce, przestało się opłacać produkować prawdziwy miód. Dużo łatwiej jest produkować coś co nazywam martwym miodem. Dlaczego łatwiej? Bo taniej i prościej! Ponieważ składniki martwego miodu są dziesięciokrotnie tańsze od prawdziwego miodu, a na dodatek nie wymagają posiadania ani pszczół, ani uli, ani pasieki.

A czym jest martwy miód?

Martwy miód to chemiczna imitacja natury. To mieszanka syropów cukrowych, barwników i aromatów, do której dodaje się śladowe ilości enzymów i pyłku pszczelego tylko po to, by oszukać badania i udawać, iż ma coś wspólnego z prawdziwym miodem. Nie ma w nim życia, nie ma naturalnych enzymów pszczelich, mikroelementów, witamin, polifenoli, propolisu ani pyłku w swojej biologicznie aktywnej formie. To produkt pozbawiony wartości, martwy cukrowy roztwór, który tylko udaje naturę. To swojego rodzaju miodowe zombie - walking dead honey.

Zaskakujące? Mogę spróbować Cię bardziej (gorzej) zaskoczyć.

Dożyłem czasów, w których nieuczciwa (zaskakująco duża) część branży pszczelarskiej uważa tego, który nieświadomie kupuje martwy miód w sklepie, na bazarze (tak, tam również!) czy w Internecie za pożytecznego idiotę, który daje im bardzo dobrze zarobić.

Ładny słoik, ładna etykieta, a w środku martwy miód.

Tylko tyle i aż tyle. Chyba raczej aż tyle, bo skala fałszerstwa i sprzedaży martwego miodu jest ogromna! Szacuje się, iż ze wszystkich dostępnych na polskim rynku miodów, martwy, fałszywy miód stanowi aż 60%.

Fot: archiwum własne / cena za 1kg martwego miodu, zdjęcie wykonane w sklepie.

I ktoś to kupuje. Może dlatego, iż nie obchodzi go co jest w słoiku?

Czy warto w takim razie iść pod prąd? Warto sprzedawać miód, który wyprodukowały pszczoły, a nie fabryka w Chinach?

Jestem uparty i uważam iż warto, tylko chyba już nie na polski rynek.

A kto go w takim razie będzie kupował?

W Polsce i klientów coraz mniej i dobrych pieniędzy coraz mniej, ale Ci dla których ważna jest jakość i prawdziwość, uważnie sprawdzają to, co kupują. Sprawdzają i dobrze płacą za autentyczną wysoką jakość. Nie muszę sprzedawać miodu w Polsce ani w Europie. Są za to klienci z Azji i Bliskiego Wschodu.

Moje pszczoły są zaprogramowane na uczciwą i ciężką pracę. Ponad 1100 moich pszczelich rodzin niczego nie udaje. Codziennie w uczciwej koegzystencji z naturą produkują miód.

Prawdziwy miód.

I tak sobie teraz myślę, iż może to jednak wcale nie jest koniec? Może to tylko kolejny, konieczny etap? Trudny, ale potrzebny, żeby oddzielić prawdę od iluzji.

Więc postanowiłem, iż będę robił swoje.

Będę współpracował z moimi pszczołami, z naturą, z ludźmi, którzy jeszcze wierzą, iż uczciwość ma wartość. Niech mój miód jedzie dalej, choćby na drugi koniec świata. Ważne, iż będzie prawdziwy. Niech przejedzie tysiące kilometrów, jeżeli ma trafić do tych, którzy naprawdę go docenią.

Pierwsze jaskółki już są.

Dwie propozycje od władz Ugandy i Zimbabwe pokazują, iż nie wszyscy myślą kategoriami „byle taniej, byle szybciej”. Są jeszcze politycy, są jeszcze ludzie, którzy chcą, żeby pomóc im produkować prawdziwy miód. Są ludzie, którzy czują różnicę między miodem, a jego podłą imitacją. Są ludzie którzy rozumieją korelację pomiędzy pszczołami, a ilością zebranych plonów z pola. Tak, tak, pszczoły potrafią zwiększyć plonowanie. Pszczoły potrafią zrobić dla rolnictwa więcej niż niejeden nawóz. Ich praca zwiększa plony, poprawia jakość owoców i podnosi wartość odżywczą tego, co trafia na nasze stoły.

I to daje nadzieję i podtrzymuje mój optymizm.

Ktoś, jak widać, chce korzystać z mojej wiedzy, doświadczenia, 40-letniej praktyki. I z prawdziwej pasji. Prawdziwej, bo tej pasji nie da się podrobić. Tak jak nie da się zastąpić pracy pszczół.

A może kiedyś i Unia Europejska obudzi się z letargu i zamiast produkowaniem masy głupich wytycznych zajmie się tym, co ludziom rzeczywiście jest potrzebne i co dla ludzi jest dobre i ważne?

Może w Polsce ktoś wreszcie zrozumie, iż prawdziwy miód to nie tylko produkt spożywczy, ale część kultury i bezpieczeństwa żywnościowego (o tym bezpieczeństwie żywnościowym napiszę osobny artykuł). Może jeszcze zatroszczą się w mądry sposób i o tych, którzy sprzedają prawdziwy miód i o tych, którzy chcą kupić prawdę w słoiku.

Ja wciąż mam nadzieję. I nie, to nie jest naiwność. To wiedza, doświadczenie, dojrzałość, wynikającą z doświadczenia i uporu oraz chęć wyjścia poza ramy, chęć wyskoczenia z tych kolein niemocy.

Bo dopóki w ulu coś brzęczy, dopóki pszczoły wracają z pyłkiem i nektarem, dopóty jest sens.

I może tym razem to jeszcze nie koniec uczciwego miodu?

PS

Niniejsza treść jest prawdziwa i powstała bez udziału sztucznej inteligencji. Wszystkie zdjęcia również są prawdziwe i również powstały bez udziału sztucznej inteligencji.

© Piotr Blajer - republikacja za zgodą autora

Читать всю статью