Przecieranie szlaków

polska-zbrojna.pl 12 часы назад

Podopieczni nazywają go Tatą, Wodzem lub po prostu Czarkiem. Jest dla nich autorytetem w kwestii morskich operacji specjalnych z wykorzystaniem łodzi bojowych. Służył w GROM-ie, brał udział w operacjach patrolowania szlaków morskich. Dzięki mjr. rez. Cezaremu Jóźwiakowi ujednolicono standardy szkolenia wszystkich polskich formacji specjalnych, które używają szybkich łodzi bojowych.

O takich ludziach jak Cezary Jóźwiak mówi się „człowiek instytucja”. Przez wiele lat służył w GROM-ie. Był dowódcą sekcji sterników morskich i nurkiem bojowym. Po zdjęciu munduru pracował w różnych firmach, gdzie zajmował się budowaniem bezpieczeństwa na morzu. Ale wrócił do służby w ramach aktywnej rezerwy i w latach 2024–2025 roku kształcił nowe pokolenie sterników łodzi bojowych w Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych.

Jego doświadczenie stało się nieocenione zwłaszcza teraz, kiedy Bałtyk, w wyniku działania Rosji, stał się areną ciągłej presji i zagrożeń. Obecność jednostek tzw. floty cieni, akty sabotażu wymierzone w infrastrukturę krytyczną, przestępczość zorganizowana – to elementy rzeczywistości, z którą muszą mierzyć się przedstawiciele służb dbających o bezpieczeństwo na morzu. Czyli m.in. sternicy łodzi bojowych, które operują tam, gdzie liczy się szybka reakcja i precyzyjne manewry. A na takich działaniach mjr rez. Cezary Jóźwiak zna się jak mało kto.

REKLAMA

Wszystko zaczęło się w 1992 roku, kiedy Cezary Jóźwiak rozpoczął służbę w JW 2305, czyli GROM-ie, pod wodzą płk. Sławomira Petelickiego. Współtworzył sekcję sterników morskich, choć brakowało mu doświadczenia w takich działaniach. – Żaden z nas nie miał wcześniej kontaktu z łodziami motorowymi. Miałem tylko patent żeglarza i byłem ratownikiem wodnym – wspomina płk rez. Piotr Gąstał, późniejszy dowódca JW 2305, który razem z Cezarym Jóźwiakiem przecierał w GROM-ie szlaki, jeżeli chodzi o prowadzenie operacji morskich. – Też byłem ratownikiem wodnym, dużo pływałem na kajakach. Sztab szukał ludzi, którzy stworzą sekcję wodną, i tak to się zaczęło – mówi mjr rez. Cezary Jóźwiak.

Pierwsze lata szkoleń w GROM-ie to prawdziwie pionierskie czasy. W 1993 roku, dzięki kontaktom płk. Petelickiego, do Polski przylecieli instruktorzy z USA, byli operatorzy Navy SEALs. Rok później do szkolenia polskich specjalsów dołączyli Brytyjczycy z jednostki Special Boat Service i to właśnie ich działania mjr Cezary Jóźwiak, wspomina jako przełomowe doświadczenie.

Kolejne lata upłynęły mu pod znakiem urzeczywistniania pomysłów na prowadzenie morskich operacji specjalnych. A czerpał je ze zdobywanych stopniowo doświadczeń. Był na przykład pierwszym Polakiem, który brał udział w dyżurach brytyjskiej jednostki Special Boat Unit w Azji. Do jej zadań należało m.in. patrolowanie wód między Hongkongiem a Chinami, gdzie dochodziło do przemytu. – Zostałem tam wysłany na typowo szkoleniowy staż, ale gdy zobaczyli, iż nieźle sobie radzę jako sternik, zaczęli wysyłać mnie na nocne patrole. Wtedy pierwszy raz strzelano do mnie na morzu – wspomina mjr Jóźwiak.

Przez lata służby nie tylko zdobywał bezcenne doświadczenie, ale, co najważniejsze, potrafił przekazywać zdobytą wiedzę kandydatom na sterników łodzi bojowych w GROM-ie. – Czarek jest niekwestionowanym autorytetem w przeprowadzaniu morskich operacji specjalnych, pływaniu w każdych warunkach pogodowych, prowadzeniu abordażu – wymienia płk Gąstał. Podkreśla, iż w Polsce nie ma drugiego takiego eksperta. Z czasem na szkolenia do mjr. Jóźwiaka zaczęli trafiać sternicy nie tylko GROM-u, ale również innych jednostek i służb. – Poznałem go 20 lat temu, gdy służyłem w morskim oddziale Straży Granicznej. Cieszył się ogromnym szacunkiem m.in. przez to, w jaki sposób podchodził do kursantów – mówi sternik JW Formoza [nie podajemy nazwisk żołnierzy jednostek specjalnych]. Cezary Jóźwiak chętnie dzielił się bogatym doświadczeniem. – Zwracał uwagę na dokładność w każdym aspekcie: od ubioru żołnierza, przez przygotowanie sprzętu, po używanie kierownicy i manetki – wspomina sternik Formozy. – W GROM-ie nazywaliśmy go Tatą. On nie dzielił swoich „synów” na lepszych i gorszych, w każdym szukał mocnych stron. Jednocześnie na pierwszym miejscu stawiał całą ekipę – mówi por. rez. Łukasz Zahorski, jeden ze sterników, uczeń mjr. Jóźwiaka z JW GROM.

Punktem kulminacyjnym jego działań na rzecz służb mundurowych było opracowanie programu szkolenia dla Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych. – Dzięki Czarkowi udało się ujednolicić standardy dla wszystkich formacji specjalnych, które używają szybkich łodzi bojowych. Wszyscy adepci z Formozy, ze Służby Ochrony Państwa czy Straży Granicznej otrzymują taką samą dawkę wiedzy i doświadczenia, zarezerwowaną wcześniej dla sterników GROM-u. To ważne, bo w przypadku kryzysu będą oni odpowiedzialni za ochronę infrastruktury krytycznej. Muszą więc działać w jednakowy sposób – podkreśla por. Zahorski. Do 2025 roku, kiedy ze względu na wiek musiał zakończyć służbę w aktywnej rezerwie, mjr Jóźwiak był zaangażowany w szkolenia sterników w CSWS-ie jako szef kursu. Ściągnął grono instruktorów, którzy bez wahania zgodzili się pracować z „pierwszym marynarzem GROM-u”. – Zorganizowanie tak intensywnego kursu dla wojska i funkcjonariuszy graniczyło z cudem, ale Czarkowi się to udało. To człowiek, który potrafi dokonać rzeczy na pierwszy rzut oka niemożliwych – dopowiada Zahorski.

Co go motywuje do działania? Nie znajduje prostej odpowiedzi, ale w rozmowie często wymienia postać gen. Petelickiego, twórcy GROM-u, który ukształtował go jako żołnierza i człowieka. – Działał poza schematami i uczył nas tego samego. Pracowaliśmy w sposób ponadprzeciętny, zawsze mieliśmy silną motywację do nauki i służby – opowiada laureat.

Jakub Zagalski
Читать всю статью