Sejm RP ustanowił rok 2026 Rokiem Sergiusza Piaseckiego. Jest to wyraz uznania dla pisarza, żołnierza Armii Krajowej i agenta wywiadu, znanego choćby z takich utworów jak „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” czy „Zapiski oficera Armii Czerwonej”. Obecny rok ma zatem szczególnie służyć przypomnieniu o jego niezłomnej postawie i dorobku literackim. Piasecki jest bowiem postacią o tak bogatym życiorysie i dokonaniach, iż obrósł legendą. Jego twórczość zdobyła bardzo wielu czytelników i stała się przedmiotem zainteresowania badaczy.
Poplątany życiorys
Urodził się w 1899 r. w Lachowiczach niedaleko Baranowicz. Był synem zrusyfikowanego polskiego szlachcica i Białorusinki. W domu nie mówiono po polsku, a on uczył się w gimnazjach rosyjskich. Gdy wybuchła rewolucja bolszewicka przebywał w Moskwie, gdzie z bliska mógł obserwować wzniecony wówczas terror. Od tego czasu do końca życia stał się zgorzałym antykomunistą. Nic więc dziwnego, iż w 1921 r. uczestniczył w obronie Warszawy. Po demobilizacji nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Zajmował się m.in. przemytem i fałszerstwami. Żył w otoczeniu przestępców i ludzi z półświatka. Ze względu na dobrą znajomość języka rosyjskiego i białoruskiego Piasecki stał się niedługo cenny dla polskiego wywiadu. Pracował dla niego pod pseudonim „Biały” i zajmował się choćby dostarczaniem funduszy polskim agentom ulokowanym po stronie radzieckiej. W ten sposób stał się zawodowym przemytnikiem. Kiedyś wpadł w ręce Rosjan, jednak dokonał brawurowej ucieczki, a przy okazji uratował kolegę. Za ten wyczyn otrzymał stopień podporucznika. Działalność w wywiadzie spowodowała jednak, iż uzależnił się od narkotyków i niedługo został zwolniony ze służby. Z braku innych możliwości zajął się dokonywaniem zbrojnych napadów. Jeden z nich – na pasażerów kolejki Lida-Grodno – skończył się dla niego skazaniem na śmierć. Jednak z uwagi na chlubną przeszłość podsądnego wyrok zamieniono na 15 lat osadzenia w Więzieniu Ciężkim na Świętym Krzyżu – najbardziej restrykcyjnym zakładzie karnym II RP. Piasecki nie poddawał się jednak panującym tam obostrzeniom, dlatego dwa lata przesiedział w izolatce. Tam właśnie zaczął czytać książki, a zwłaszcza Pismo Święte, i przeżył duchowe przebudzenie. Za kratami nauczył się języka polskiego, a potem z determinacją podjął się pisania. Tematy czerpał ze swego bujnego i niepokornego życia. W 1934 r., jeszcze jako więzień, wziął udział w konkursie literackim rozpisanym przez ukazujący się w Wilnie „Ilustrowany Kurier Codzienny”. W ciągu miesiąca napisał swą pierwszą powieść „Piąty etap”, która jednak została zatrzymana przez cenzurę i ukazała się dopiero po jego wyjściu z więzienia. Prawdziwym debiutem literackim stała dopiero powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” ( najpopularniejszy utwór powieściowy w 1937 r.). Docenił ją Melchior Wańkowicz, po czym rozpoczęła się kampania na rzecz zwolnienia Piaseckiego z więzienia. Został ułaskawiony przez prezydenta w sierpniu 1937 r. i niedługo znalazł się w kręgu wielu znakomitości życia literackiego w Polsce (przyjaźnił się choćby z Witkacym, który go portretował).

Krótki okres prosperity pisarza przerwała wojna. We wrześniu 1939 r. walczył w Korpusie Ochrony Pogranicza, a potem do końca działań wojennych przebywał na Wileńszczyźnie, działając w szeregach Armii Krajowej. Zajmował się choćby wykonywaniem wyroków na zdrajcach. Z siedziby gestapo w Wilnie wykradł też dokumentację policji niemiecko-litewskiej. Wśród zdobytych papierów były również te, które dotyczyły zbrodni katyńskiej, sporządzone przez Józefa Mackiewicza. Piaseckiego uhonorowano za tę akcję Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Warto wspomnieć, iż ten nieustraszony żołnierz i awanturnik raz – na szczęście – sprzeciwił się wykonaniu rozkazu. Chodziło mianowicie o likwidację Józef Mackiewicza skazanego na śmierć przez wileński sąd Armii Krajowej pod zarzutem kolaboracji z Niemcami (później wyrok uchylono). Piasecki miał wątpliwości odnośnie do słuszności wyroku i odmówił jego wykonania, dzięki czemu uratował życie Mackiewiczowi. Autor „Kochanka” walczył nie tylko karabinem, ale i piórem. Pisał artykuły do prasy podziemnej, m. in. do „Polski Walczącej”. Za czasów okupacji miał też powody do satysfakcji w życiu osobistym. W 1942 r. ożenił się z Jadwigą Waszkiewicz, przechodząc wcześniej na katolicyzm. Do Jadwigi, bogatej i ładnej studentki prawa w Wilnie, zalecał się wcześniej Miłosz, który miał z nią córkę. Nie chciał się jednak się żenić i wyjechał na wyprawę kajakową po Europie, zaś dziecko zostało oddane do adopcji. W 1944 r. przyszedł na świat syn Jadwigi i Sergiusza – Władysław. Młody mąż i ojciec nie mógł jednak długo cieszyć się życiem rodzinnym. Po zajęciu Wileńszczyzny przez Sowietów w lecie 1944 r. musiał się ukrywać przez UB, a w 1946 r. z konwojem UNRRA, pod nazwiskiem Jan Tomaszewicz, uciekł do Włoch. Tu wstąpił do II Korpusu Polskiego. Po demobilizacji pojechał do Anglii, gdzie w trudnych warunkach przebywał (głównie w Londynie) do śmierci. W 1947 r. został członkiem Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Wyczerpany długoletnim więzieniem, wojną i trudnym życiem na emigracji, zachorował na raka płuc i zmarł 12 września 1964 r. w Polskim Szpitalu Wojskowym w Penley w Walii. Trzecią część dochodów z publikacji zapisał Bibliotece Polskiej w Londynie, która przechowuje jego rękopisy. Do końca życia przeżywał tragiczny fakt, iż w Polsce pozostawił żonę i syna, z którymi, co prawda, utrzymywał poufny kontakt, ale od wyjazdu z Polski już nigdy ich nie zobaczył. Jego prochy zostały sprowadzone do Polski w 2025 r. i uroczyście pochowane na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
W kręgu twórczości
Piasecki mówił o sobie: „Całe życie walczyłem z komunizmem – najpierw z bronią w ręku, później piórem”. Jego casus potwierdza zarazem to, jak komuniści potrafili usuwać ważne postaci (jak choćby pisarzy) niemal całkowicie ze świadomości społecznej. Książki tego autora oparły się jednak upływowi czasu, czyta się je świetnie i przez cały czas są aktualne. Jego najsłynniejsza powieść „Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy” wydana w 1937 r. miała w Polsce przed wojną trzy wydania. Poza tym przetłumaczono ją na 16 języków, a ilość zagranicznych wydań jest imponująca. Rok później ukazały się kolejne powieści : „Piąty etap” i „Bogom nocy równi”. Piasecki pisał o tym, co przeżył. Tematyka wspomnianych powieści dotyczy więc środowisk przemytniczych i szpiegowskich. Jednak obok wątków kryminalnych i sensacyjnych panuje tu też atmosfera liryczna. Po wojnie, na emigracji, pisarza opublikował kolejne utwory, niejednokrotnie pracując też fizycznie. Warto choćby wspomnieć o „złodziejskiej trylogii”: „Jabłuszko”, „Spojrzę ja w okno”, „Nikt nie da nam zbawienia”. Powieści te odznaczają się wartką narracją i dużym realizmem opisów. Podejmują tematy dotyczące życia złodziei i innych przestępców na terenie Wilna i Mińska Litewskiego oraz osobliwej moralności tego środowiska. Pokazują też mechanizmy, której pchają ludzi na drogę konfliktu z prawem . Piasecki bardzo sugestywnie przedstawił też obraz „demokratycznej Polski” po 1945 r. Najpierw w grotesce „Siedem pigułek Lucyfera”, w której opowiedział o karierze, jaką w komunistycznej Polsce robił diabeł Marek (motyw diabła jest wyraźny w twórczości Piaseckiego), a potem w „Zapiskach oficera Armii Czerwonej” – ostrej satyrze na komunistyczną mentalność, napisanej pod wpływem spotkań z sowieckimi oficerami, utworze budzącym często śmiech, ale zarazem mającym smutne zakończenie. W książkach „Strzęp legendy”, „Człowiek przemieniony w wilka” i „Dla honoru Organizacji” utrwalił z kolei okupacyjną rzeczywistość i działalność w AK. W 1962 ukazała się powieść „Żywot człowieka rozbrojonego”. Dotyczy ona losów żołnierzy zdemobilizowanych po wojnie z bolszewikami, którzy stanęli przed perspektywą bezrobocia i głodu. Dlatego, aby się ratować, wkraczali niekiedy na drogę przestępczą. Pierwsza wersja tego utworu powstała jeszcze przed wojną pod wpływem osobistych doświadczeń pisarza. Oprócz gorzkiego realizmu utwór przenika też sympatia dla nieszczęśliwych ludzi wypartych przez los na margines społeczeństwa.
Piasecki oprócz powieści pisał też teksty publicystyczne dla polskiej prasy emigracyjnej. Jego artykuły ukazywały się w wychodzących w Anglii w „Wiadomościach”, i w „Dzienniku Polskim” oraz w „Tygodniku Polskim” w USA, w „Narodowcu” we Francji i w „Pod prąd” w Szwajcarii. W swoich artykułach bardzo surowo oceniał ustrój komunistyczny oraz tych, którzy go popierali. Piętnował choćby, jego zdaniem zbyt łagodną, politykę państw zachodnich wobec ZSRS. W pamflecie „Były poputczik Miłosz”, ostro skrytykował późniejszego noblistę za jego serwilizm wobec komunistów, co wywołało burzę na łamach paryskiej „Kultury”. Piasecki maił powody, aby zrewanżować się za sposób w jaki Miłosz potraktował Jadwigę.
Czy Piasecki jest dziś ciekawy?
Lektura wspomnianych wyżej oraz innych utworów Piaseckiego jest zajmująca z uwagi na kronikarską wręcz wierność realiom, autentyzm bohaterów, wartką, sensacyjną akcję a zarazem liryzm. Pisarz z talentem pokazuje znany sobie świat, unikając uproszczonych ocen choćby w odniesieniu do ludzi, którzy weszli w konflikt z prawem. Polityka była nadrzędnym imperatywem jego twórczości. Był patriotą związanym ze sprawami ojczyzny. Stąd choćby występował jako wróg komunizmu i jeden z prekursorów upowszechniania prawdy o rzeczywistości sowieckiej. Antykomunizm był dla niego walką ze złem o pryncypia cywilizacyjne i kulturowe. Z wielkim sentymentem odnosił się do Kresów w tym zwłaszcza pogranicza polsko-radzieckiego lat 20. i 30. XX w., pełnego niebezpieczeństw, kontrastów społecznych, ale też specyficznej kultury i krajobrazu. Opisywał nierzadko polskie Wilno, swoje ukochane miasto, oraz kresowe miasteczka (jak jego rodzinne Lachowicze) i wsie, zderzając mentalność miejscowej ludności z realiami narzucanymi przez granicę. Utrwalił też język tamtych terenów w tym żargon przestępczy. O Piaseckim dużo pisali znani krytycy w Polsce i emigracji, on jednak nie lubił popularności i spotkań z czytelnikami (których często bardziej interesował jako awanturnik niż literat). Opinie większości pisarzy mu współczesnych można zamknąć w zdaniu nieznanego autora: „Piasecki to wielki talent samorodny, bryła rudy, nie obrobiona wprawdzie, ale zawierająca ogromy procent złota” (londyńskie „Wiadomości” z 23 VIII 1959).
prof. Ryszard Zajączkowski















