Prof. Modzelewski: 2026 rok – czas Donalda Trumpa

myslpolska.info 2 дни назад

Rozpoczyna się już drugi rok najgłębszych przewartościowań nie tylko w naszym regionie świata. Zgodnie z przewidywaniami (również opisanymi w tym cyklu), rok 2025 był nie tylko „końcem początku” nowej epoki, ale również początkiem (definitywnego?) końca epoki, która rozpoczęła się na początku lat siedemdziesiątych XX wieku.

Najbliższą przyszłość nie tak trudno przewidzieć: liderem zmian są i będą Stany Zjednoczone, notabene uprzedzające wielokrotnie o swoich zamiarach, czego nie chciano słuchać. A było warto.

Nowy Pax Americana

Są opublikowane wiarygodne dokumenty oficjalne: można przeczytać. Można na ich podstawie prognozować przyszłość stosunków polsko-rosyjskich. Najważniejsze jest to, iż polityczne cele naszego „strategicznego sojusznika” (?) stoją w zasadniczej sprzeczności z deklarowanymi zamiarami, zarówno europejskiego, czyli unijnego „przywództwa”, ale również kierownictwa politycznego naszego kraju. Osią sprzeczności jest stosunek do Rosji: Waszyngton nie jest antyrosyjski, nie widzi wroga w Rosji, a my tak jak „przywództwo europejskie” – wręcz przeciwnie. jeżeli plan pacyfikacyjno-rozbiorowy zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej realizowany przez USA powiedzie się w 2026 roku, to będziemy musieli wybierać, czy chcemy być po stronie wygranych czy przegranych. Wtedy będziemy musieli wybrać: USA chce zapobiec wojnie europejsko-rosyjskiej, co oznacza, iż musimy opowiedzieć się, czy chcemy wojny z Rosją (dziś chcemy), czy też pokoju, a nowy Pax Americana może się różnić (i to bardzo) od naszych wyobrażeń.

Przeżytek „antykomunizmu”

W świadomości większości klasy politycznej USA jest, było i będzie antyrosyjskie, czyli „antykomunistyczne”. Sądzę, iż jest to całkowicie błędna diagnoza w części pierwszej: USA Donalda Trumpa jest antykomunistyczne, ale ów „komunizm” widzi jednocześnie w Partii Demokratycznej, Unii Europejskiej oraz oczywiście w Chińskiej Republice Ludowej, którą rządzi i będzie rządzić Komunistyczna Partia Chin. Naszą aberracją jest utożsamianie owego znienawidzonego komunizmu z Rosją. Można przyjąć tu co najmniej trzy hipotezy do najbliższego roku:

  • USA doprowadzi do podziału Ukrainy na dwie strefy wpływów: amerykańską i rosyjską, przy czym zaborcy będą chronić swoje nabytki (tak jak to czasami między zaborcami bywa),
  • unijni politycy będący do dziś promotorami wojny z Rosją poniosą sromotną klęską polityczną, co osłabi ich zapędy integracyjne oraz oddali w czasie lub wręcz wyeliminuje pojawienie się Unii Europejskiej jako szóstego mocarstwa światowego,
  • nowa grupa wielkich mocarstw czyli USA, Chiny, Rosja, Indie i Japonia (C-5) dopilnuje, aby się do tego grona nikt już nie wepchnął lub wprosił.
Ostatnie zwycięstwo supermocarstwa

Jeśli nowy lider Pax Americana przeżyje przyszły rok (już raz go chciano zabić) i nie zniszczy jego kariery afera Epsteina (a może), Unią Europejską będą rządzić ci sami co dziś politycy, a w Rosji pozostanie Władimir Putin, to powyższe hipotezy mogą się sprawdzić. Będzie to ostatnie zwycięstwo supermocarstwa, które już chce zejść ze sceny w sposób dla siebie najbardziej korzystny. Oddając Chinom Afrykę a Rosji zwycięstwo w wojnie z Ukrainą, chce w zamian całkowitej swobody na Półkuli Zachodniej. jeżeli idzie o Europę w „wydaniu unijnym”, to jej osłabienie, a najlepiej dekompozycja ma być ceną, którą trzeba zapłacić Rosji, co będzie również w interesie pozostałych członków C-5. Cały postkolonialny świat nienawidzi byłych ciemiężców, jest lewicowy a jednocześnie antyamerykański. Same paradoksy? Tylko pozornie: rozliczenia z przeszłością (tą dobrą i tą złą) realizowane są dziś: przecież setki milionów młodych Afrykańczyków i Azjatów nie pamiętają czasów, gdy istniał Związek Radziecki, którego już nie ma od 35 lat, tak jak już nie ma ówczesnej „gospodarki socjalistycznej”, a fabryką świata są na wskroś komunistyczne Chiny. Ten czas dla proamerykańskich sowietologów jest prawdopodobnie zbyt skomplikowany.

prof. Witold Modzelewski

Читать всю статью