– jeżeli chodzi o umowę z Meksykiem, to z punktu widzenia rolniczego nie będzie ona tak poważna jak umowa Unii Europejskiej z Mercosurem.
Mimo iż Ameryka Południowa i Środkowa są do siebie zbliżone, to są to kompletnie inne gospodarki – mówi agencji Newseria Waldemar Buda, poseł do Parlamentu Europejskiego z EKR.
Otwarcie unijnego rynku może zwiększyć konkurencję dla europejskich producentów
Unia Europejska liczy, iż nowa umowa handlowa z Meksykiem zwiększy możliwości eksportowe europejskich firm, w tym producentów żywności, maszyn i samochodów. Europoseł Waldemar Buda ocenia jednak, iż Polska ma ograniczone możliwości wykorzystania nowego kierunku. Jego zdaniem otwarcie unijnego rynku może za to zwiększyć konkurencję dla europejskich producentów.
22 maja br. podczas szczytu w Mexico City Unia Europejska i Meksyk podpisały zmodernizowaną umowę globalną (Modernised Global Agreement – MGA) oraz przejściową umowę handlową (Interim Trade Agreement – ITA). 14 lipca Rada UE formalnie zatwierdziła zawarcie ITA, po zgodzie Parlamentu Europejskiego z 8 lipca. Pełne wejście w życie MGA wymaga jeszcze ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie. Dokumenty te zastępują dotychczasowe porozumienie z 2000 r. i wskazują na rozwój stosunków dwustronnych w kierunku kompleksowego partnerstwa strategicznego. Mają wzmocnić dialog polityczny, pogłębić współpracę i sprzyjać zrównoważonemu handlowi oraz inwestycjom między stronami.
W 2025 r. wartość handlu między Unią Europejską a Meksykiem osiągnęła ponad 86 mld euro
Z punktu widzenia UE umowa ma przede wszystkim ułatwić europejskim firmom dostęp do meksykańskiego rynku. Zgodnie z nowym porozumieniem handlowym zniesione zostaną wysokie cła na najważniejsze unijne towary eksportowe, zwłaszcza produkty rolno-spożywcze. Rada UE ocenia, iż poprawi to warunki w sektorach takich jak maszyny, wyroby farmaceutyczne i sprzęt transportowy. Umowa poszerza także współpracę dotyczącą surowców krytycznych. W sumie na porozumieniu ma skorzystać ponad 45 tys. unijnych firm eksportujących do Meksyku, z czego większość stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa.
Potencjał tego rynku pokazują obecne obroty handlowe. Z danych Rady UE wynika, iż w 2025 r. wartość handlu między Unią Europejską a Meksykiem osiągnęła ponad 86 mld euro, z czego ok. 53 mld euro przypadało na eksport, a prawie 34 mld euro na import. Unia była dla Meksyku trzecim co do wielkości partnerem handlowym (po USA i Chinach) oraz drugim rynkiem eksportowym. W ostatniej dekadzie handel UE–Meksyk wzrósł o ponad 75 proc., przy czym eksport zwiększył się nieco bardziej (o 92 proc.) niż import (o 66 proc.). Wśród głównych towarów wymiany handlowej są m.in. maszyny i urządzenia, sprzęt transportowy, chemikalia oraz paliwo i produkty górnicze.
Umowa to element szerszego unijnego programu na rzecz dywersyfikacji globalnych stosunków handlowych UE
Komisja Europejska podkreśla, iż umowa to element szerszego unijnego programu na rzecz dywersyfikacji globalnych stosunków handlowych Unii. Europoseł wskazuje na związane z tym ryzyka. – Martwi mnie to, iż cały czas nie ma zaburzenia niemieckiego myślenia, które mówi: zawierajmy umowy ze wszystkimi i wszędzie, ponieważ globalizacja przyniesie nam dobrobyt. Niestety uważam, iż to się skończyło i powinniśmy zabiegać o niezależność, samowystarczalność, bezpieczeństwo i odporność. Ostatnie lata pokazują jedno: małe konflikty czy pandemia powodują zakłócenia w dostawach – podkreśla Waldemar Buda. – Poprzez handel z całym światem doprowadzimy do sytuacji, w której jakiś konflikt spowoduje, iż coś do nas nie przypłynie, czegoś będzie brakowało i cały ciąg polegający na łańcuchu dostaw będzie zatrzymany.
W 2024 r. wartość unijnego handlu towarami sięgnęła niemal 5 bln euro, z czego eksport wyniósł 2,53 bln euro, a import 2,42 bln euro. Udział Unii Europejskiej w światowym handlu towarami wyniósł 13,4 proc. To plasuje UE za Chinami (15,4 proc.), ale przed USA (13,3 proc.) – wynika z danych publikowanych przez Radę UE.
Głównym beneficjentem porozumienia będzie przemysł motoryzacyjny, głównie niemiecki
– Nie ma nic istotnego, co moglibyśmy importować z Meksyku, natomiast zastępowanie tych produktów, które są produkowane u nas, powoduje, iż unijna produkcja będzie ograniczona – uważa europoseł z EKR. – Meksyk może wchodzić w produkcję i handel towarami, które w Europie są produkowane i których tu nie brakuje. Naturalną konsekwencją jest to, iż będą wypierali przedsiębiorców, którzy dzisiaj produkują asortyment w Europie. Meksyk jako kraj silnie zaludniony, zdolny do wytwarzania podstawowych produktów, może zalać Europę również produktami, których się w ogóle nie spodziewamy, z których produkcją Europa daje sobie radę i dzięki którym u nas są miejsca pracy, a przedsiębiorstwa się rozwijają. Mieliśmy przykłady chociażby z Brazylią, która jest gotowa produkować również rzeczy, którymi się do dzisiaj nie zajmowała, żeby wysyłać je do Unii Europejskiej. To jest zagrożenie w dłuższej perspektywie.
Polityk zwraca uwagę, iż głównym beneficjentem porozumienia będzie przemysł motoryzacyjny, głównie niemiecki. – Gdyby tam były jakieś złoża, asortyment, którego u nas brakuje, dyskutujmy o tym punktowo, ale tego nie ma. Cała idea tej umowy polega na tym, iż przemysł niemiecki, wypychany z Azji przez chiński, próbuje szukać rynków zbytu i kooperacji w innych miejscach świata. o ile oni otwierają rynek na przemysł niemiecki, to my musimy otwierać swój rynek na całą resztę. Konsekwencje przekładają się i na rolnictwo, i na inne segmenty produkcji, które dzisiaj są w Europie silne – mówi Waldemar Buda.














