Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie możliwego narażenia na utratę życia lub zdrowia prezydenta Karola Nawrockiego. Śledczy sprawdzają, czy nagłe pogorszenie stanu zdrowia polityka podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej mogło być efektem celowego podania mu niebezpiecznych substancji.
Próba otrucia Karola Nawrockiego? Jest decyzja prokuratury

Prokuratura sprawdzi, czy istnieją podstawy do wszczęcia pełnoprawnego śledztwa w sprawie podejrzenia narażenia Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Sprawa dotyczy incydentu z maja zeszłego roku. Karol Nawrocki - wówczas jeszcze jako kandydat na Prezydenta RP - brał udział w otwartych spotkaniach z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich oraz Dzierżoniowa na Dolnym Śląsku.
To właśnie po tych wydarzeniach miało dojść do nagłego zasłabnięcia polityka. Śledczy weryfikują w tej chwili hipotezę, czy mogło być ono skutkiem celowego podania mu substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.
Ktoś chciał otruć Nawrockiego? "Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem"
Prezydent opisał tamto zdarzenie w wywiadzie-rzece "Skąd się wziął Karol Nawrocki?". Przedpremierowy fragment publikacji pojawił się na łamach portalu wpolityce.pl. Karol Nawrocki przyznał w nim, iż sytuacja z Dolnego Śląska na stałe zapisała się w jego pamięci. Jak przyznał, wiąże tamte chwile z późniejszym sukcesem wyborczym.
- Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie. Mówię czasem, iż wybory prezydenckie wygrałem w Dzierżoniowie - choć adekwatnie zaczęło się to jeszcze w Ząbkowicach Śląskich - wspominał prezydent.
ZOBACZ: Lekarz sygnalista w prokuraturze. Nie przyszedł sam
Po spotkaniach z wyborcami Nawrocki został natychmiast zabrany do autobusu wyborczego. - Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu - i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam - relacjonował prezydent. Przekazał, iż według jego towarzyszy przez kilka minut targały nim wymioty.
- Oni potem opowiadali, iż nie mogli na to patrzeć (...), A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut - opowiadał.
Według współautora książki prof. Andrzeja Nowaka nagłe pogorszenie stanu zdrowia kandydata nie było przypadkiem. Historyk ocenił, iż ktoś próbował otruć Karola Nawrockiego i w ten sposób wyeliminować go z dalszego wyścigu o fotel prezydencki. Jak podkreślił, do tego incydentu doszło w kluczowym momencie kampanii - dokładnie wtedy, gdy było już wiadomo, iż Nawrocki idzie po zwycięstwo.














