
Donald Tusk: „Prawo będzie takie, jak my je rozumiemy”
Oświadczenie niemieckiego namiestnika, iż będzie musiał łamać prawo, żeby „przywracać ład konstytucyjny” nie wyjaśniło jednak społeczeństwu „rozumienia prawa” przez całą juntę 13 grudnia. Do dzisiaj przecież nie wyjaśniono stadnego „rozumienia” bezrozumnych rybek, które dzięki niewidzialnej siły skupiają się w jedną, wielką ławicę, by się ochronić przed atakiem delfinów. Jedynie górale wiedzą, iż utrzymanie baranów w jednym stadzie, wymaga kilku owczarków. Tę rolę w państwie Tuska spełnia prokuratura, sądy oraz TVPropaganda w likwidacji. Ale co ze stadnym „rozumieniem” prawa?
Dopiero teraz, przy okazji procedury odtajniania aneksu do raportu WSI przez prezydenta Karola Nawrockiego okazało się, kto kieruje zbiorowym rozumieniem prawa przez Tuska i jego juntę. Za tym niewidzialnym, zbiorowym „rozumem” Tuska i jego junty stoi Roman Giertych, który pełni rolę nadzorcy nad Sejmem i Senatem.
Wprawdzie prezydent Nawrocki przesłał aneks do raportu WSI do zaopiniowania tylko do marszałków Sejmu i Senatu – jednak okazało się, iż ten aneks dotarł do Romana Giertycha, zanim marszałkowie wydali opinię! Jakim sposobem ten raport do Giertycha dotarł, skoro Giertych sam się przyznał, iż ten aneks już czytał?:
Czytałem aneks do raportu WSI. Grafomania połączona z ujawnieniem naszych aktywów personalnych. Za ujawnienie powinna spotkać decydenta i podżegaczy jedną kara: dożywocie -napisał Roman na platformie X.
Jest oczywiste, iż żaden Żurek ani żaden z podległych mu prokuratorów nie odważy się wyjaśnić, kto w państwie Tuska ujawnił Giertychowi aneks do raportu WSI, który miał dotrzeć tylko do towarzysza Czarzastego i Kidawy-Błońskiej. Przecież już wszystkim wiadomo, iż Roman Giertych jest Najwyższą Świętą Krową w państwie Tuska, którego nie dosięgnie żadne prawo, choćby choćby pisali ile to kasy agentki Putina przesłały na konto jego kancelarii!
Roman Giertych jest ponad prawem i jak się okazuje – kieruje „rozumieniem” prawa, a więc zachowaniem całej ławicy bezrozumnych rybek w juncie Donalda – w tym także samym Tuskiem, towarzyszem Czarzastym i Kidawą-Błońską! Tak więc bez czytania oczywista będzie opinia towarzysza Czarzastego i Kidawy-Błońskiej, w sprawie odtajnienia aneksu, skoro Roman Giertych ten aneks już przeczytał i w dodatku wydał swoją opinię dotyczącą ujawnienia raportu!
Przecież nikt w juncie Tuska nie odważy się mieć inną opinię niż tę, którą już wyraził Roman Giertych – „Cyrankiewicz” naszych czasów, który 29 czerwca 1956 roku – po „wypadkach czerwcowych” grzmiał: „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, iż mu tę rękę władza ludowa odrąbie”.
Jaki decydent, który zbił fortunę w „wolnej Polsce” dzięki funkcjonowaniu postsowieckiego WSI – odważy się ten aneks ujawnić? Przecież jak oświadczył „Cyrankiewicz” naszych czasów – czeka go dożywocie za „ujawnienie naszych aktywów personalnych”!
Roman Giertych zatem sam przyznał, iż aktywami personalnymi junty 13 grudnia jest aktyw personalny WSI!
Nie trzeba więc nikomu wyjaśniać, iż „aktywa personalne” WSI są doskonale znane Rosji Putina. Chodzi jednak Giertychowi o to, by tych aktywów nie poznało polskie społeczeństwo. Po to tylko, by władza junty Tuska trwała wiecznie - a przynajmniej tak długo jak za czasów Józefa Cyrankiewicza. Czyli prawie pół wieku…
Gwarantem tej władzy jest prawo Romana, które rozumie Donald Tusk i jego junta…











