Prasa staje w obliczu „czarnej skrzynki” Pentagonu w sprawie wojny z Iranem

manager24.pl 4 часы назад

Zeszłotygodniowa konferencja prasowa Pentagonu, którą zorganizowali sekretarz obrony Pete Hegseth i generał Dan Caine, dała przynajmniej pozory przejrzystości.

Jednak przywódcy wojskowi byli traktowani z góry przez media sprzyjające Trumpowi, które miały miejsca w pierwszym rzędzie w sali odpraw.

A szerzej, podczas gdy Hegseth twierdził iż USA „przyspieszają” ataki w Iranie, dziennikarze Pentagonu twierdzą, iż nie otrzymują odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące trwających operacji wojskowych. „Mnóstwo bicia się w piersi, mniej konkretnych danych” – ujął to jeden z reporterów.

„Brak informacji sprawił, iż wojna stała się czymś w rodzaju czarnej skrzynki” – powiedziało inne źródło.

Siły zbrojne zawsze zachowują tajemnicę w czasie konfliktów zbrojnych, a dziennikarze zawsze zbierają informacje z różnych źródeł, co w roku 2026 oznacza przeszukiwanie komercyjnych zdjęć satelitarnych i analizowanie nagrań wideo naocznych świadków, aby lepiej zrozumieć pole bitwy.

„Ale w normalnych czasach wojny” – powiedział jeden z reporterów Pentagonu – „raz lub dwa razy dziennie otrzymywalibyśmy briefingi szczegółowo omawiające rozwój wojny”.

Zamiast tego, „dzisiaj po prostu publikują przypadkowe tweety lub filmy ze szczegółami”, nie dając dziennikarzom możliwości dalszego działania – powiedział inny.

Sześciu długoletnim amerykańskim reporterom wojskowym zapewniono anonimowość w celu przedstawienia tej oceny powiązań między Pentagonem a korpusem prasowym.

Kilku reporterów zwróciło uwagę na nagranie opublikowane we wtorek wieczorem przez admirała Brada Coopera, dowódcę Centralnego Dowództwa USA. Cooper podzielił się kilkoma cennymi szczegółami – „zaatakowaliśmy już prawie 2000 celów ponad 2000 sztukami amunicji” – powiedział.

Ale minęły już czasy spotkań informacyjnych z wojskowymi, którzy mogliby zgłębić szczegóły – i odpowiedzieć na dodatkowe pytania. „Pentagon jeszcze nie pozwolił im nas poinformować” – powiedział jeden z reporterów.

A może Biały Dom jest punktem zapalnym. Reporterzy z Pentagonu często kontaktują się z przedstawicielami wojska telefonicznie i mailowo. Jednak „praktycznie wszystko trafia do Białego Domu”, w tym kwestie operacyjne, powiedział inny reporter. W rezultacie „większość informacji, które gromadzimy, pochodzi z przecieków i wiadomości Signal, poza oficjalnymi dokumentami”.

Dzięki tym wysiłkom opinia publiczna otrzymuje bardziej wyważony obraz, wykraczający poza brawurę wypowiedzi Hegsetha.
Dwa różne briefingi w jednym

W środę Hegseth wysunął prowokacyjny, choć dla niego nie zaskakujący, zarzut: iż prasa nadmiernie relacjonuje ofiary śmiertelne żołnierzy, aby „prezydent wyglądał źle”.

Hegseth ma długą historię wykorzystywania mediów jako kontrastu, choćby gdy sam był przedstawicielem mediów i prowadził programy w Fox News.

Ze swojego podium w Pentagonie Hegseth nawiązał do irańskiego ataku dronów w Kuwejcie, w którym zginęło sześciu żołnierzy, i powiedział: „Kiedy kilka dronów przedostanie się do Kuwejtu lub wydarzy się coś tragicznego, to wiadomość na pierwszej stronie. Rozumiem to. Prasa chce tylko przedstawić prezydenta w złym świetle. Ale spróbujcie choć raz przedstawić rzeczywistość. Warunki tej wojny będziemy ustalać na każdym kroku”.

Caine z kolei rozpoczął swoje wystąpienie od wyrażenia „głębokiego smutku i wdzięczności” za śmierć ofiar w Kuwejcie. „Odbywały się prawie dwa briefingi”, jeden prowadzony przez Hegsetha, a drugi przez Caine’a, powiedział później John Berman z CNN.

Dan Lamothe, reporter ds. wojskowych w „Washington Post”, napisał na Twitterze o znaczeniu relacjonowania ofiar wojskowych, m.in. na pierwszej stronie: „Prasa „podkreślała ofiary amerykańskich żołnierzy i ich rodziny oraz niedociągnięcia, które czasami pozwalały na takie zgony” – napisał Lamothe. „Będziemy to kontynuować. To zbyt ważne, żeby przestać”.

Napięcia w korpusie prasowym powracają

Dwa briefingi Pentagonu od początku wojny, w poniedziałek i środę, również wywołały spory o to, kto powinien być obecny w tym pokoju.

Jesienią ubiegłego roku Hegseth akredytował prawicowy „korpus prasowy” po tym, jak tradycyjne media odrzuciły nowe przepisy dotyczące przepustek prasowych, które zdaniem prawników zajmujących się mediami kryminalizowały rutynowe relacjonowanie. Analitycy medialni twierdzili, iż Hegseth próbował zastąpić niezależnych obserwatorów służalczymi, protrumpowskimi głosami.

Obecnie większość reporterów wojskowych pracuje poza pięcioma ścianami Pentagonu, choć niektórzy zostali wpuszczeni do środka na środową konferencję, w tym reporter CNN.

Hegseth w poniedziałek odpowiadał wyłącznie na pytania zadawane przez wybrane media i skrytykował stację NBC, gdy reporter tej stacji próbował zadać mu pytanie.

W środę najwyraźniej skontaktował się tylko z jedną tradycyjną stacją, BBC. Tom Bateman, korespondent BBC, poprosił o aktualizację informacji na temat „doniesienia o strajku w szkole dla dziewcząt w południowym Iranie w sobotę”, a Hegseth krótko odpowiedział: „Prowadzimy dochodzenie”.

Wiele pytań zadanych przez inne, bardziej opiniotwórcze media było ważkich i wartościowych.

Mimo to działania Hegsetha, polegające na angażowaniu mediów sprzyjających Trumpowi, spotkały się z drwinami w niektórych kręgach, zwłaszcza iż dostęp prasy do Pentagonu został poważnie ograniczony, choćby dla faworytów Hegsetha.

Niektórzy reporterzy twierdzą, iż głębszym problemem jest to, co tracimy, gdy dziennikarzy w dużej mierze trzyma się z dala od społeczeństwa.

„Większość dziennikarzy nie ma wstępu do samego Pentagonu, gdzie zapadają te właśnie decyzje” – powiedziała w środę Nancy Youssef z The Atlantic podczas panelu transmitowanego na żywo. „W wojnie, której konsekwencje są tak poważne, a ludzie mają tak duże trudności ze zrozumieniem jej, uważam, iż brak informacji nie tylko utrudnia nam wykonywanie naszej pracy, ale także utrudnia amerykańskiej opinii publicznej zrozumienie tego, co się dzieje”.

Luka w briefingu

Lamothe zauważył na kanale X, iż do momentu wybuchu wojny z Iranem Pentagon nie zorganizował żadnej konferencji prasowej od 2 grudnia ubiegłego roku.

Dużo było jednak jednostronnej komunikacji za pośrednictwem regularnych filmów wideo w internecie i wpisów w mediach społecznościowych publikowanych przez biuro prasowe Pentagonu.

Chris Meagher, główny rzecznik Pentagonu w drugiej połowie kadencji Joe Bidena, powiedział CNN, iż jego biuro rutynowo informowało korpus prasowy dwa razy w tygodniu z mównicy i raz w tygodniu poza kamerą.

„Nie twierdzę, iż zawsze wszystko było w porządku – zdarzały się sytuacje, kiedy zdecydowanie nie – ale zespół ds. kontaktów z opinią publiczną i biuro sekretarza zawsze w dobrej wierze starały się informować opinię publiczną o naszych działaniach” – powiedział Meagher. „Wydaje się, iż ani ten sekretarz, ani jego politycy nie wykazują takiego zaangażowania”.

Meagher powiedział, iż działania armii powinny być przejrzyste, przy jednoczesnym uwzględnieniu kwestii bezpieczeństwa narodowego.

„Do departamentu wpływa prawie bilion dolarów z pieniędzy podatników” – powiedział – „a decyzje podejmowane przez sekretarza to dosłownie decyzje o życiu i śmierci w kwestii narażania amerykańskich żołnierzy na niebezpieczeństwo – społeczeństwo zasługuje na to, by wiedzieć, co robi jego armia, zwłaszcza w czasie wojny”.

Читать всю статью