Z dużym zadowoleniem odebrałem zapowiedź startu Stanisława Tymińskiego w najbliższych wyborach parlamentarnych. Deklaracja taka padła w rozmowie Tymińskiego z Krzysztofem Stanowskim na popularnym „Kanale Zero”.
Stanisław Tymiński zapowiedział, iż najprawdopodobniej będzie ubiegał się o mandat senatora z rekomendacji Konfederacji Korony Polskiej. Plany takie może potwierdzać wspólne spotkanie Stanisława Tymińskiego i Grzegorza Brauna z mieszkańcami Olsztyna.
Dla wielu osób z mojego pokolenia, wchodzącego w dorosłość w latach transformacji ustrojowej – Stanisław Tymiński jest postacią niemal legendarną. To właśnie w wyborach prezydenckich w 1990 roku Tymiński jako „kandydat znikąd” zdołał wejść do II tury, eliminując piastującego wówczas funkcję premiera Tadeusza Mazowieckiego. W roku 1990 miałem 17 lat, a zatem nie mogłem jeszcze oddać głosu na Tymińskiego, jednak szczerze mu kibicowałem. Podobnie jak wiele osób z mojej generacji nie identyfikowałem się zarówno z triumfującą „Solidarnością”, jak i składającą broń postpezetperowską lewicą. Uznawałem, iż zarówno jedni, jak i drudzy zabiegają wyłącznie o własne interesy, nie troszcząc się o społeczeństwo. Tymiński mówił zupełnie innym językiem i odwoływał się do innych wartości.
Niestety, rozstrzygnięcie wyborcze było przesądzone – niemal cała klasa polityczna nie chciała zmiany kursu, który był wynikiem paktu zawartego przy Okrągłym Stole. Obie strony były bowiem beneficjentami tego układu – jedni uzyskali realny udział we władzy, a drudzy zachowali przywileje i możliwość niemal nieograniczonego bogacenia się w nowych warunkach. Mało kto przejmował się zwykłymi obywatelami, tracącymi pracę oraz oszczędności w wyniku terapii szokowej wprowadzonej przez Leszka Balcerowicza. Teoretycznie Stanisław Tymiński mógł wywrócić ten układ i zmienić bieg historii naszego kraju. Dlatego był tak wielkim zagrożeniem i dlatego użyto wszelkich metod, aby go wyeliminować. W tym celu przed II turą wyborów prezydenckich zainicjowana została zmasowana kampania propagandowa wymierzona przeciw Tymińskiemu. Kierowano przeciw niemu najbardziej absurdalne zarzuty i oskarżenia. Insynuowano, iż był agentem SB, iż miał kontakty z Kaddafim, iż bił żonę, czy też iż jest narkomanem. W czasach, gdy nie było jeszcze internetu i alternatywnych mediów Stanisław Tymiński był z góry na straconej pozycji, nie mogąc się skutecznie bronić. W znacznej mierze było to przyczyną jego porażki w starciu z Lechem Wałęsą.
Paradoksalnie porażka wyborcza Tymińskiego była jednocześnie jego sukcesem. Stanisław Tymiński był bowiem pierwszym liczącym się politykiem kwestionującym zarówno model transformacji gospodarczej, jak i kierunek geopolityczny Polski po 1989 roku. Tymiński jako pierwszy ostrzegał przez wyprzedażą majątku narodowego, likwidacją rodzimego przemysłu i uzależnieniem się od Zachodu. Wiele z haseł i postulatów Tymińskiego przejął w okresie późniejszym Andrzej Lepper. Rzecz jasna program Samoobrony R.P. był znacznie bardziej rozbudowany, jednak założenia i motywy przewodnie były podobne. I w jednym i w drugim przypadku chodziło o obronę polskiej własności, poszerzenie suwerenności Polski na arenie międzynarodowej oraz walkę z siłami służącymi obcym interesom. Stanisław Tymiński nigdy nie określał się mianem prawicowca, bądź lewicowca.
Będąc przedsiębiorcą rozumiał jednocześnie problemy pracownicze. Pomimo, iż odwoływał się do polskiego interesu narodowego, nie obnosił się swoim patriotyzmem i nie wykorzystywał bogoojczyźnianej retortyki dla zdobycia poparcia wyborców. Pomimo przypiętej łatki populisty, Tymiński nie obiecywał wyborcom przysłowiowych „gruszek na wierzbie”. Nie dawał prostych odpowiedzi i cudownych recept na problemy czasów transformacji podkreślając, iż niczego nie ma za darmo, a warunkiem dobrobytu każdego społeczeństwa jest ciężka praca. Choć sprzeciwiał się elitom i odwoływał do prostych ludzi, trudno uznać go za trybuna ludowego w klasycznym rozumieniu tego słowa. Stanisław Tymiński mówił w sposób oszczędny i zwięzły, ale jednocześnie wiarygodny.
Pomimo sukcesu wyborczego w roku 1990 – Stanisław Tymiński okazał się polityczną efemerydą. Nie powiodła się próba stworzenia przez niego liczącej się formacji politycznej. Warto w tym miejscu podkreślić, iż jednym z najbliższych współpracowników Tymińskiego w utworzonej przez niego Partii X, była tak zasłużona postać jak doc. Józef Kossecki. W wyborach parlamentarnych w 1991 roku Państwowa Komisja Wyborcza z powodu rzekomych „błędów proceduralnych” unieważniła 32 listy okręgowe Partii X, co sprawiło, iż partia uzyskała jedynie trzy mandaty poselskie. W roku 1995 Tymińskiemu nie udało się zebrać podpisów w celu zgłoszenia kandydatury w wyborach prezydenckich, natomaist w wyborach prezydenckich w 2005 roku Stanisław Tymiński uzyskał jedynie 0,16% poparcia. Wszystko to sprawia, iż Stanisław Tymiński nie był w stanie zrealizować swoich politycznych postulatów i w sposób trwały zaistnieć w polskiej polityce.
Czy zatem powrót Tymińskiego na polską scenę polityczną jest realny? Biorąc pod uwagę rosnące poparcie społeczne dla Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna – nie można wykluczyć, iż partia ta zdobędzie znaczącą reprezentację w polskim parlamencie. W takim przypadku powrót Tymińskiego do polskiej polityki jest nie tylko realny, ale i prawdopodobny. W komentarzach niektórzy są jednak sceptyczni. Podkreślają, iż Stanisław Tymiński nie jest w tej chwili postacią powszechnie rozpoznawalną, tak jak na początku lat 90 ubiegłego wieku, a ponadto ma już 78 lat. Nie zgadzam się z tymi głosami. Po pierwsze – Stanisław Tymiński pozostaje symbolem sprzeciwu wobec transformacji politycznej i gospodarczej Polski po 1989 roku. Jego przestrogi i ostrzeżenia formułowane ponad 30 lat temu sprawdziły się prawie w 100 procentach. Po drugie – Tymiński jest człowiekiem niezależnym i nieuwikłanym w żadne układy. Choć przez wiele lat mieszkał poza Polską, to uważnie obserwował zmieniającą się rzeczywistość w naszym kraju. Świadczy o tym jego trzeźwe spojrzenie na szkodliwą działalność politycznych elit rządzących Polską, a przede wszystkim próbom wciągnięcia Polski w wojnę na Ukrainie. Po trzecie – doświadczenie polityczne i biznesowe Stanisława Tymińskiego jest jego atutem, nie zaś obciążeniem i może on służyć radą młodszym politykom. Mam zatem nadzieję, iż za półtora roku zobaczymy Stanisława Tymińskiego w ławach parlamentarnych.
Michał Radzikowski
fot. profil fb Stanisława Tymińskiego
Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2026)












