Portsmouth: setki protestowały po przybyciu łodzi z około 140 migrantami

dzienniknarodowy.pl 5 часы назад
Zdjęcie: Portsmouth: setki protestowały po przybyciu łodzi z około 140 migrantami


Setki osób protestowały 6 września w Portsmouth po sprowadzeniu na brzeg łodzi z około 140 migrantami, która wypłynęła z Normandii. Demonstranci blokowali drogi i autobusy, a policja oddzielała ich od operacji służb. Dzień wcześniej podobna akcja sparaliżowała dojazd do Dover. Spór o kontrolę granic w Wielkiej Brytanii gwałtownie narasta.

Protest przy nabrzeżu w Portsmouth

Łódź wyruszyła z rejonu Normandii, znacznie dalej na zachód niż najczęściej wykorzystywane okolice Calais. Według francuskich służb morskich na pokładzie znajdowało się około 140 osób. Ze względu na przepełnienie jednostki akcję zabezpieczały brytyjskie łodzie ratownicze, śmigłowiec, samolot Straży Przybrzeżnej, służby graniczne, policja i pogotowie. Przybysze mieli zostać przewiezieni do ośrodka w Manston w hrabstwie Kent w celu przeprowadzenia wymaganych procedur.

W niedzielę wieczorem w rejonie Eastney zebrały się setki przeciwników nielegalnej migracji. Część uczestników miała zasłonięte twarze. Protestujący blokowali drogi i próbowali zatrzymać autobusy wywożące migrantów. Policja utworzyła kordon. Prawo do sprzeciwu wobec nieskutecznej polityki granicznej jest podstawowym prawem obywateli, ale blokowanie akcji służb i konfrontacja z funkcjonariuszami osłabiają wiarygodność tego sprzeciwu.

Dover dzień wcześniej

W sobotę setki zamaskowanych demonstrantów zablokowały drogi prowadzące do portu w Dover. Ruch pasażerski i towarowy został zakłócony. To obiekt istotny dla brytyjskiego handlu z Unią Europejską, więc uderzenie w jego funkcjonowanie dotknęło także kierowców i przedsiębiorców, którzy nie odpowiadają za politykę migracyjną rządu.

Dwa protesty w ciągu jednego weekendu pokazują, iż społeczna cierpliwość się kończy. Brytyjczycy od lat słyszą obietnice odzyskania kontroli nad własnymi granicami, a kanał La Manche przez cały czas pozostaje szlakiem wykorzystywanym przez przemytników ludzi. Państwo, które nie potrafi skutecznie egzekwować prawa na granicy, samo napędza gniew i daje paliwo ulicznej radykalizacji.

Rząd potępia zachowanie demonstrantów

Brytyjski rząd nazwał zachowanie części uczestników zastraszającym i chuligańskim. Donna Jones, komisarz policji i przestępczości dla Hampshire i wyspy Wight, uznała sytuację za głęboko niepokojącą. Podkreśliła zarazem, iż Portsmouth nie ma zaplecza przygotowanego do przyjmowania i obsługi takich łodzi, a setki policjantów przez wiele godzin pilnowały tłumu zamiast odpowiadać na inne wezwania. To ważna część obrazu, której władze nie mogą zagłuszyć samym potępieniem protestu.

Oficjalne statystyki brytyjskiego Home Office pokazują, iż w roku zakończonym w czerwcu 2026 r. wykryto 38 086 przybyć nielegalnymi drogami. Łodzie odpowiadały za 88 proc. tych przypadków. Liczba była niższa niż rok wcześniej, ale 33 374 osoby przybyłe małymi łodziami to przez cały czas skala, której poważne państwo nie może lekceważyć. Średnio na jednej łodzi znajdowało się 65 osób, wobec siedmiu w 2018 r.

Sprzeciw potrzebuje politycznego celu

Brytyjczycy mają pełne prawo domagać się szczelnej granicy, szybkich decyzji azylowych, skutecznych powrotów osób bez prawa pobytu i rozbijania siatek przemytniczych. DN opisywał już, jak przemytnicy na kanale La Manche tracą łodzie i silniki. To właśnie w ich interes ekonomiczny powinno uderzać państwo.

Rząd nie może sprowadzać całej krytyki do awanturnictwa kilku zamaskowanych ludzi. Demonstranci także muszą znać granicę: sprzeciw wobec polityki jest legalny, zastraszanie ludzi i paraliżowanie pracy ratowników nim nie są. Stawką dla Brytyjczyków jest suwerenność państwa, bezpieczeństwo lokalnych wspólnot i zaufanie do prawa. Gdy władza ignoruje te obawy, konflikt przenosi się z parlamentu na ulicę.

Źródła: Associated Press, ITV News, Hampshire Police and Crime Commissioner

Źródło: Najwyzszy Czas! (nczas)

Читать всю статью