Ponad dwustu nowych sędziów i asesorów z rąk Nawrockiego. Prezydent: widzę nadzieję na uzdrowienie sądów

dzienniknarodowy.pl 1 день назад
Zdjęcie: Ponad dwustu nowych sędziów i asesorów z rąk Nawrockiego. Prezydent: widzę nadzieję na uzdrowienie sądów


W Pałacu Prezydenckim odbyła się jedna z najliczniejszych w tej kadencji uroczystości nominacyjnych. Karol Nawrocki wręczył akty powołania ponad dwustu nowym sędziom i asesorom oraz przyjął ślubowanie kolejnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent mówił o nadziei na uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości, choć jego spór z rządem o kształt polskich sądów pozostaje nierozstrzygnięty.

Ponad dwustu nowych orzeczników w jednym dniu

Wtorkowa uroczystość w Pałacu Prezydenckim należała do najliczniejszych od początku kadencji Karola Nawrockiego. Prezydent wręczył akty powołania 211 asesorom sądów rejonowych oraz 18 asesorom wojewódzkich sądów administracyjnych. Do tego doszło czterech nowych sędziów Sądu Najwyższego, a prof. Sławomir Patyra złożył ślubowanie jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Łącznie w ciągu jednego dnia do wymiaru sprawiedliwości trafiło grono liczące ponad dwieście osób.

Asesorzy sądowi, choć formalnie nie noszą jeszcze tytułu sędziego, orzekają samodzielnie w sądach rejonowych, dlatego ich masowe powołanie realnie zwiększa moce przerobowe całego wymiaru sprawiedliwości. To właśnie dlatego prasa opisała wtorkową ceremonię skrótowo jako powołanie ponad dwustu nowych sędziów.

Kancelaria Prezydenta podkreślała praktyczny wymiar decyzji. Nowi asesorzy mają skrócić czas oczekiwania na wyroki, odciążyć najbardziej zapchane wydziały i pozwolić młodym prawnikom w całym kraju rozpocząć orzekanie. To argument trafiający w realny problem: przewlekłość postępowań od lat jest jedną z najczęstszych skarg Polaków na sądy.

„Widzę nadzieję na uzdrowienie"

Sam prezydent nadał ceremonii znaczenie ustrojowe. Mówił o nadziei na uzdrowienie wymiaru sprawiedliwości i o tym, iż sędziowie orzekają w imieniu Rzeczypospolitej, a nie w imieniu bieżącej władzy. To powtórzenie myśli, którą Nawrocki rozwijał już w maju, gdy wręczał nominacje 162 sędziom. Przypominał wtedy, iż nie będzie ministra Żurka, premiera Tuska ani prezydenta Nawrockiego, a orzekający pozostaną, i iż ich obowiązkiem jest wierność konstytucji, a nie doraźnym oczekiwaniom polityków.

Cień sporu o Krajową Radę Sądownictwa

Za spokojną oprawą kryje się jednak twardy konflikt. Rząd Donalda Tuska i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek od miesięcy kwestionują legalność Krajowej Rady Sądownictwa w obecnym kształcie, a wraz z nią status części sędziów powołanych po 2018 roku. W tej narracji każda kolejna nominacja pogłębia spór o to, kto tworzy prawomocny skład polskich sądów.

Paradoks polega na tym, iż akurat o powołanie asesorów zabiegał sam Żurek. Minister apelował do prezydenta, by nie blokował ponad dwustu absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy czekali na rozpoczęcie pracy. Zupełnie inaczej wyglądała reakcja na nominacje do Sądu Najwyższego, które resort i związane z rządem środowiska sędziowskie przyjęły ostrą krytyką.

Prezydent jako strażnik ciągłości państwa

Dla obozu prezydenckiego to właśnie Nawrocki pozostaje gwarantem ciągłości państwa. Głowa państwa korzysta z konstytucyjnej prerogatywy powoływania sędziów i nie zamierza uzależniać jej od politycznego sporu o Radę. W listopadzie ubiegłego roku prezydent odmówił nominacji 46 kandydatom, powołując się na względy ustrojowe. To dowód, iż kompetencji tej nie traktuje mechanicznie, ale jako narzędzie realnej oceny.

Pozostaje pytanie wykraczające poza jedną uroczystość. Polskie sądownictwo od lat jest polem wojny politycznej, a każda ze stron ogłasza, iż broni praworządności. Czy powołanie ponad dwustu nowych orzeczników przybliży obiecane uzdrowienie, czy tylko dopisze kolejny rozdział do sporu, którego prawdziwą stawką jest zaufanie obywateli do własnego państwa?

Źródło: Kancelaria Prezydenta RP

Читать всю статью