Arkadiusz Mularczyk i Jacek Ozdoba otworzyli 1 września w Parlamencie Europejskim wystawę o polskich dziełach zrabowanych przez Niemców w latach 1939-1945. Polska straciła około 516 tys. dzieł sztuki, a zwroty przez cały czas dotyczą pojedynczych obiektów. Stawką jest odzyskanie własności i obrona prawdy o zorganizowanej grabieży polskiej kultury.
Wystawa w rocznicę niemieckiej agresji
Ekspozycja „Zrabowane przez Niemców w latach 1939-1945. Nigdy niezwrócone” została otwarta w Brukseli dokładnie w 87. rocznicę napaści III Rzeszy na Polskę. Jej współautorami są europosłowie Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Mularczyk i Jacek Ozdoba. Wystawa pokazuje dobra kultury wywiezione z okupowanej Polski i przypomina, iż znaczna część tego dziedzictwa przez cały czas nie wróciła do prawowitych właścicieli ani polskich instytucji.
Mularczyk mówił podczas otwarcia, iż niemieccy naziści ograbili Polskę, wzbogacając swoje rodziny, a z przejętego majątku korzystają dziś kolejne pokolenia. Zwrócił uwagę, iż Polska odzyskuje rocznie zaledwie kilkanaście dóbr kultury. Ozdoba wskazał natomiast na obiekty pozostające w niemieckich i austriackich muzeach oraz kolekcjach prywatnych. W centrum ekspozycji umieszczono wizerunek „Portretu młodzieńca” Rafaela Santiego, najbardziej rozpoznawalnego symbolu polskich strat wojennych.
Skala grabieży wciąż przytłacza
Według Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Polska utraciła podczas II wojny światowej ponad pół miliona dzieł sztuki. Aktualizowana baza strat wojennych zawiera około 70 tys. rekordów. Liczby te obejmują obrazy, rzeźby, rękopisy, zabytki sakralne i przedmioty z kolekcji publicznych oraz prywatnych. Za każdym rekordem stoi fragment polskiej pamięci wyrwany z rodzinnego, muzealnego albo kościelnego otoczenia.
Grabież nie była ubocznym skutkiem wojennego chaosu. Niemieckie państwo okupacyjne tworzyło struktury służące przejmowaniu i wywożeniu dóbr kultury. Dlatego restytucja nie może być przedstawiana jako gest dobrej woli współczesnych posiadaczy. Chodzi o zwrot mienia, które ma właściciela i zostało zabrane przemocą.
Niedawne zwroty pojedynczych zabytków, w tym średniowiecznego rękopisu z zapisem „Gaude Mater Polonia” i pierścienia wiązanego z Zygmuntem I Starym, pokazują, iż odzyskiwanie jest możliwe. Skala pozostaje jednak nieporównywalna z ogromem strat. Gdy młodzi Niemcy coraz słabiej znają znaczenie 1 września 1939 roku, wystawa w siedzibie Parlamentu Europejskiego ma również znaczenie edukacyjne.
Prawo europejskie nie rozwiązało starej krzywdy
Problem ma wymiar prawny. W odpowiedzi udzielonej Mularczykowi Komisja Europejska przyznała, iż dyrektywa 2014/60/UE ustanawia mechanizm zwrotu dóbr kultury bezprawnie wywiezionych, ale zasadniczo dotyczy obiektów usuniętych z terytorium państwa członkowskiego od 1 stycznia 1993 roku. Dla polskich strat z lat 1939-1945 oznacza to konieczność korzystania z innych instrumentów, prawa krajowego i porozumień dwustronnych. Dokument Parlamentu Europejskiego wskazuje więc wprost na lukę, która pozwala sprawie trwać przez kolejne dekady.
W lutym 2026 roku Mularczyk i grecki europoseł Emmanouil Fragkos złożyli projekt rezolucji wzywającej Komisję do wsparcia odzyskiwania zrabowanego mienia oraz stworzenia mechanizmów dla ofiar II wojny światowej. Sam projekt nie zwraca jednak żadnego obrazu. Potrzebna jest presja polityczna, badania proweniencyjne, jawność kolekcji i zasada, iż wojenny rabunek nie ulega moralnemu przedawnieniu.
Pamięć bez odzyskania mienia jest niepełna
Relacje polsko-niemieckie nie będą dojrzałe, jeżeli prawda historyczna ma kończyć się na rocznicowym przemówieniu. Berlin powinien stworzyć system, który ułatwi identyfikację i zwrot zrabowanych obiektów, także tych pozostających w rękach prywatnych. Polska zaś musi konsekwentnie dokumentować straty i składać wnioski restytucyjne, niezależnie od politycznej koniunktury.
Spór o niemiecką odmowę rozmowy o reparacjach pokazuje szerszy problem: wygodne deklaracje pojednania często zastępują materialną odpowiedzialność. Dla Polaków stawką są własność, dziedzictwo i prawo do nazywania spraw po imieniu. Zrabowane dzieło pozostaje zrabowane także wtedy, gdy od kradzieży minęło 87 lat i wisi ono w eleganckiej sali europejskiego muzeum.
Źródło: Bankier.pl, Parlament Europejski, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Źródło: Bankier.pl














