W niniejszym tekście dowodzę, iż opracowanie strategii działań dla państwa średniego jest zadaniem bez precedensu w historii Polski. Nikt bowiem tego dotąd nie robił. Tekst kolejno omawia stan wiedzy na temat państw średnich, role tych państw w świecie oraz wskazuje na wyzwania dla polskich decydentów.
Czym jest państwo średnie?
Historia dzieli państwa na duże i małe, czyli na mocarstwa i resztę. Przez setki lat nie dostrzegano istnienia państw średnich i nie pisano na ten temat. Piszący w XVI wieku Giovanni Botero był pierwszym, który wyróżnił państwa średnie jako osobną grupę. Różnica pomiędzy krajem małym i średnim jest następująca. Zdaniem Botero mały kraj potrzebuje wsparcia zewnętrznego. Z kolei państwo średnie jest w stanie o siebie zadbać bez wsparcia z zewnątrz. Natomiast państwo duże to takie, które ma znaczną przewagę wielkości i sił nad pozostałymi. Głównym elementem rozróżnienia Botero była wielkość, zdolność przetrwania i zapewnienia bezpieczeństwa ludności.
W połowie XVIII wieku Gabriel de Mably opisywał hierarchię państw na świecie, co doprowadziło go do rozróżnienia potęg pierwszego, drugiego i trzeciego rzędu. Jako, iż mocarstwa często wdają się w konflikty, Mably pisał, iż rodzi to szanse dla państw średnich, aby stać się stabilizatorem i uzyskać przywództwo regionalne w określonym temacie. Główną rolą państw średnich jest zatem wzmacnianie i zabezpieczanie relacji w regionie. Państwa średnie winna cechować dbałość o zasady, ograniczanie konfliktów i zwiększanie funkcjonalności w danej społeczności państw.
W XIX wieku pojawiły się pierwsze próby określenia wskaźników do oceny pozycji państw. Obok znanego już kryterium wielkości, zaproponowano kryterium demograficzne (koncepcja Politza), a następnie kryterium siły (koncepcja Lorimera).
Tuż przed swą śmiercią we Wrocławiu, gen. Carl von Clausewitz napisał artykuł, w którym komentował uzyskanie przez Belgię niepodległości i zniknięcie państw takich jak Burgundia i Polska. Państwo średnie u Clausewitza miało swoje funkcjonalne cechy geograficzne, polityczne i militarne. Geograficznie państwo średnie rozdziela duże mocarstwa, a więc jest czymś w rodzaju bufora (Zwsichenmacht). Państwo takie powinno również politycznie „sprzyjać silniejszym sąsiadom” i mieć zdolność samodzielnej obrony.
W pierwszej połowie XX wieku w ocenie potęgi państw ważniejsze od działań i roli politycznej stają się zasoby. Tak się stanie zarówno w niemieckiej Geopolitik, jak i w anglosaskiej teorii stosunków międzynarodowych. Przy ocenie pozycji państw zwracano uwagę na (1) rozmiar, (2) zasoby materialne, a w późniejszej kolejności na (3) zdolność działania, (4) wpływ i (5) stabilność. Państwa były rangowane według zasobów i zdolności przemysłowych (produkcja węgla i stali). Rozwój statystyki międzynarodowej pod auspicjami ONZ sprawił, iż główną miarą potęgi państw stał się potencjał ekonomiczny.
W 1954 roku Kingsley Davis zasugerował stosowanie PKB jako ogólnej miary porównywania potęgi państw w polityce międzynarodowej. W czasie zimnej wojny pojawiło się też kilka metod obliczania potęgi państw, opartych na kombinacji potencjału demograficznego, wojskowego i gospodarczego. W późniejszym okresie pojawi się również popularny ekonomiczny podział państw i regionów na centra, pół-peryferie i peryferie.
Zauważalnym problemem powojennej literatury jest skupienie się na mocarstwach i ich wpływie na politykę światową. W drugiej połowie XX wieku opublikowano tylko kilka prac, gdzie poruszono temat państw średnich lub tzw. mocarstw wschodzących. Dlatego przez cały czas brakuje nam dziś trafnych uogólnień oraz języka do opisu polityki państw średnich. Musimy opracować go sami.
Co z tego wynika?
Byliśmy świadkami długotrwałej anomalii w stosunkach międzynarodowych. Anomalia polegała na tym, iż od kilkudziesięciu lat nie było w Europie dużej wojny. Skorzystaliśmy na tym. Pokój jest sprzymierzeńcem państw średnich i małych, ponieważ nie stają się ofiarami państw dużych i mogą akumulować bogactwo przez dłuższy czas. Państwa średnie nie mają dużej siły relatywnej, toteż starają się zyskiwać możliwości w sposób inny niż stosowanie przemocy.
Szybki wzrost siły relatywnej jest możliwy w sposób pokojowy poprzez współpracę oraz dzięki umiejętnej specjalizacji. To dlatego państwa średnie starają się dołączać do procesów i formatów decyzyjnych jako partnerzy zarówno mocarstw, jak i państw małych, co pozwala im na pozyskiwanie nowych funkcji (rynków zbytu, wzrost produkcji, hub transportowy, turystyka) i ról w systemie. Co ważne, jeżeli te działania są prowadzone w porozumieniu z mocarstwami lub zaistnieją w regionie, gdzie nie ma mocarstw, wówczas samo państwo średnie może stać się regionalnym liderem, konwertując wypracowany potencjał na kolejne obszary.
Wiemy z historii najnowszej, iż państwom średnim służy (1) pokój, (2) rozwój usług i (3) instytucji międzynarodowych. Mocarstwa dążą do potęgi, bo są bezpieczne, a państwa średnie dążą do bezpieczeństwa, bo nie są jeszcze potęgami. Natomiast państwa małe chcą po prostu przetrwać i zapewnić ludności odpowiednią jakość życia. Im mniejszy kraj tym więcej korzysta z instytucji międzynarodowych, aby zwiększyć swoje znaczenie w sieciach współpracy. To działa. Ostatnie półwiecze to przede wszystkim sukces małych państw. Z jednej strony stało się to dzięki USA i długotrwałemu pokojowi, a z drugiej dzięki skutecznemu wykorzystaniu eksplozji usług w gospodarce światowej. To dzięki usługom kraje, takie jak Korea Płd., Singapur, Tajwan, Włochy, czy Polska wydobyły się z trwałej peryferyjności i stały się istotnymi graczami w swoich regionach.
Podsumowując, państwa średniej wielkości cechuje specjalizacja i regionalny zasięg oddziaływania międzynarodowego. W swoich regionach pełnią one role stabilizacyjne, takie jak separowanie dużych państw, równoważenie i dbanie o inicjatywy funkcjonalne w różnych obszarach gospodarki. Z racji niewielkiej siły relatywnej państw średnie sprzyjają pokojowi i unikają konfliktów, dążąc do budowy wpływów poprzez współpracę i rywalizację pokojową.
Czy istnieje polska myśl strategiczna?
Na początku 2025 roku w polskim Stowarzyszeniu Studiów Strategicznych przedłożyłem projekt opracowania antologii polskiej myśli strategicznej. Po kilku miesiącach prac koncepcyjnych opracowano listę ponad 50 publikacji wojskowych i cywilnych, które mogłyby stać się punktem wyjścia dla obecnych wyzwań polskiej strategii. Lista obejmowała nazwiska, takie jak m. in. R. Dmowski, J. Piłsudski, W. Sikorski, S. Mossor, czy J. Mieroszewski, a współcześnie m. in. min. K. Skubiszewski, amb. P. Grudziński, czy gen. B. Balcerowicz. Naszym problemem nie jest brak myśli strategicznej, ale jej ograniczone zrozumienie i zastosowanie przez decydentów.
Oczywiście, większość naszej myśli politycznej jest przytłoczona tematyką kilkukrotnego upadku państwa, co sprawia, iż dominuje w niej pesymistyczna refleksja na temat walki z przeważającym rywalem oraz własnymi słabościami. Podobne akcenty są obecne w myśli elit innych państw, które podlegały rozbiorom w XX wieku, takim jak Jugosławia/Serbia, Węgry, Rumunia i Turcja. w tej chwili Polskę postrzega się jako państwo średnie, którego głównym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa narodowego poprzez odstraszanie Rosji i głębsze powiązanie z Zachodem. Rozpad ZSRR, powstanie UE i ekspansja NATO doprowadziły do zrealizowania tych celów i uczyniły Polskę jednym z największych beneficjentów współczesnego ładu międzynarodowego. Problem polega na tym, iż obecny ład podlega zmianom, które domagają się reakcji.
Przegląd polskich strategii bezpieczeństwa narodowego po 1989 roku wskazuje na kilka problemów w naszej kulturze strategicznej. Większość strategii opracowywano w małych zespołach. Dokumenty te przyjmowano często z opóźnieniem lub na koniec kadencji Sejmu. Ponadto, dokumenty nie tworzyły spójnego systemu i często nie podlegały implementacji. Niejednokrotnie strategię musiał realizować inny rząd, niż ten, który ją opracował.
Warto zauważyć, iż dokumenty z przełomu wieków kilka mówiły o ówczesnych misjach zagranicznych, a strategie z lat 2007, 2014 i 2020 gwałtownie się dezaktualizowały z powodu agresywnej polityki Federacji Rosyjskiej. Często brakowało całościowej wizji oraz wskazania metod wdrażania założeń strategii. Wszystko to sprawia, iż nasze dokumenty strategiczne były ogólne i reaktywne. Strategie prezentowały priorytety, ale nie oferowały spójnego planu działania.
Co robić?
Obecna transformacja świata w stronę systemu wielocentrycznego (wiele mocarstw, kolosy demograficzne w Azji i Afryce) będzie oznaczała mniejszą stabilność. Stawiam jednak tezę, iż w epoce osłabienia głównych mocarstw relatywna waga państw średnich będzie rosła. Ich samodzielność i poparcie jest istotne dla słabnących mocarstw, które poszukują koalicjantów dla forsowania rozmaitych systemowych rozwiązań na arenie międzynarodowej.
W tym sensie kwestia rywalizacji technologicznej staje się ważnym problemem dla polskiej racji stanu. Przez dekady kwestia technologii była uważana za problem niszowy. W historii innowacje były na niskim poziomie i choćby niewielka modyfikacja militarna lub przemysłowa mogła przesądzić o wyniku bitew i wojen. w tej chwili tworzenie i modyfikacje technologii wpływają nieustannie na kształt rywalizacji międzynarodowej w każdym wymiarze.
Historycznie państwa średnie zyskały możliwość rozwoju w czasie pokoju dzięki: (1) inwestycji w innowacje, (2) możliwości transportu i (3) zapewnieniu możliwości finansowania. Kolejnym istotnym wnioskiem bywa (4) konieczność pozyskania zdolności wczesnego rozpoznania procesów gospodarczych i technologicznych. Kolejne polskie rządy powinny zwrócić na to uwagę.
Problemem państw post-peryferyjnych o średnim poziomie zaawansowania technologicznego jest to, iż zwykle nie dysponują odpowiednią infrastrukturą finansową i badawczo-rozwojową. przez cały czas jednak mogą poprawić swoją pozycję poprzez (a) usprawnienia, (b) nowe aplikacje znanych technologii lub (c) pozyskiwanie technologii. Odpowiada to zasadniczo tak zwanej „triadzie Schumpetera”, na którą składa się inwencja (fakt stwarzający możliwości), innowacja (zastosowanie inwencji) i imitacja (upowszechnienie innowacji poprzez dyfuzję). Otwarty dostęp do wiedzy pozwala państwom mniej rozwiniętym na względnie szybką adaptację do trendów technologicznych poprzez rozpoznanie i korzystanie z dobrych praktyk. Ktoś to jednak musi zrobić.
Dlatego Polska potrzebuje rozwoju instytucji dyplomacji technologicznej w ramach resortu adekwatnego do spraw zagranicznych, bądź przy współpracy z innymi agencjami rządowymi do spraw handlu, promocji i inwestycji zagranicznych. Analogicznych działań wymaga działanie służb specjalnych, które powinny rozszerzać aktywność na rzecz rozpoznania ekosystemu (instytucje, firmy, ludzie, sieci, własność) technologii krytycznych dla rozwoju polskiej gospodarki.
Polska powinna monitorować i wspierać transformację polityki suwerenności technologicznej UE, która może wesprzeć dostępność zasobów dla strategicznych branż przyszłości, których Polska może nie pozyskać samodzielnie. Ponadto, należy mocniej wspierać finansowo instytucje badawczo-rozwojowe i transfer technologii z nauki do praktyki społeczno-gospodarczej. Celem powinien być wzrost konektywności i pozycji lokalnych podmiotów w globalnych i europejskich sieciach wartości. Należy zacząć od swojego regionu i bacznie obserwować dobre praktyki w tym zakresie wśród państw bardziej zaawansowanych.
