Polska wyeksportowała w 2025 roku uzbrojenie o wartości 2,487 mld euro, o około 21 proc. mniej niż rok wcześniej. Aż 1,683 mld euro, blisko 68 proc. całej sprzedaży, przypadło na Ukrainę. To solidny wynik, ale nie dowód eksportowej potęgi. Polski przemysł pozostaje zależny od wojny i kilku odbiorców.
Eksport urósł, ale właśnie zwolnił
Polska zbrojeniówka wykonała od 2020 roku duży skok. Wtedy rzeczywisty eksport uzbrojenia wynosił 393 mln euro. W 2021 roku było to 499 mln euro, w 2022 roku 1,180 mld euro, a w 2023 roku 1,753 mld euro. Rekord przyszedł w 2024 roku, gdy sprzedaż osiągnęła 3,145 mld euro. Wynik za 2025 rok, 2,487 mld euro, jest więc ponad sześciokrotnie wyższy niż pięć lat wcześniej, ale zarazem o około jedną piątą niższy od rekordu.
Raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych za 2025 rok pokazuje również strukturę sprzedaży. Amunicja i jej elementy odpowiadały za około 1,03 mld euro, a produkty lotnicze za około 815 mln euro. Dalej znalazły się bomby, rakiety i inne środki bojowe o wartości 162 mln euro oraz sprzęt opancerzony i ochronny wart 103 mln euro.
To jest realny rozwój. Nie wolno go pomniejszać. Trzeba jednak odróżnić wzrost obrotów od trwałej pozycji eksportowej. Potęga przemysłowa ma szeroki portfel własnych wyrobów, wielu odbiorców i zdolność wygrywania kolejnych przetargów bez wojennego dopingu. Polska dopiero buduje taką pozycję.
Ukraina odpowiada za dwie trzecie sprzedaży
Największym klientem była Ukraina, która kupiła polskie uzbrojenie za 1,683 mld euro. Filipiny odpowiadały za 246 mln euro, a Stany Zjednoczone za 179 mln euro. Te trzy kierunki zebrały łącznie około 85 proc. całego eksportu. Sprzedaż do pozostałych państw wyniosła około 379 mln euro, czyli była zbliżona do całego wyniku z 2020 roku.
Taka koncentracja odsłania słabość. Wojna na Ukrainie stworzyła ogromny popyt na amunicję i sprzęt wojskowy, ale nie będzie trwała wiecznie. Polska powinna wspierać napadnięte państwo wobec rosyjskiej agresji, jednocześnie przygotowując własny przemysł na czas po zakończeniu działań zbrojnych. Bez tego dzisiejszy wzrost może zamienić się w gwałtowny spadek zamówień.
Dane MSZ nie obejmują uzbrojenia przekazywanego przez polskie władze na Ukrainę w ramach donacji, ponieważ informacje te są objęte klauzulami niejawności. Raport opisuje eksport komercyjny. To ważne rozróżnienie, bo pozwala oceniać sprzedaż przedsiębiorstw, a nie mieszać ją z pomocą państwową.
Piorun pokazuje adekwatny kierunek
Najlepszym przykładem produktu zdolnego budować polską markę jest przenośny zestaw przeciwlotniczy Piorun. W latach 2022–2025 Polska sprzedała te rakiety między innymi Litwie, Norwegii, Estonii, Łotwie, Belgii, Mołdawii, Szwecji i Stanom Zjednoczonym. Tu widać dywersyfikację klientów i wyrób, który odpowiada na realne potrzeby armii.
Gorzej wygląda eksport ciężkich platform. W 2025 roku wśród większych dostaw znalazło się 15 śmigłowców S-70i na Filipiny. Maszyny powstały w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu, ale zakład należy do amerykańskiego Lockheed Martin. Spór o przyszłość Black Hawków z Mielca przypomina, iż miejsce produkcji nie oznacza jeszcze pełnej kontroli nad technologią, prawami do produktu i polityką sprzedaży.
Polska potrzebuje większej liczby systemów, w których posiada własność intelektualną, zdolność rozwoju oraz swobodę oferowania ich za granicą. O tym, jakie luki przez cały czas pozostają w krajowej ofercie, mówił również przegląd systemów pokazanych na MSPO 2026. Same hale i maszyny nie wystarczą, jeżeli eksport opiera się na amunicji, pojedynczych sukcesach oraz kooperacji z zagranicznymi koncernami.
Zamówienia dla armii muszą budować eksport
Państwo wydaje ogromne pieniądze na modernizację Sił Zbrojnych RP. Te środki powinny zostawiać w Polsce kompetencje, miejsca pracy, serwis i prawa do dalszego rozwoju produktów. Każdy wielki kontrakt importowy trzeba oceniać także pod kątem transferu technologii oraz udziału krajowych zakładów. Inaczej Polska pozostanie wielkim klientem cudzych fabryk, a własny przemysł będzie czekał na kolejne zamówienia budżetowe.
Eksport uzbrojenia ma znaczenie większe niż wynik finansowy spółek. Dłuższe serie produkcyjne obniżają koszt jednostkowy sprzętu dla polskiej armii, utrzymują kadry i pozwalają gwałtownie zwiększyć produkcję w kryzysie. To część suwerenności państwa.
Wynik 2,487 mld euro daje podstawę do ostrożnego optymizmu, ale nie uzasadnia triumfalnych deklaracji. Polska ma kilka dobrych produktów i rosnące moce produkcyjne. Brakuje jej szerokiego, odpornego na zmianę koniunktury portfela eksportowego. Prawdziwy test przyjdzie wtedy, gdy wojenny popyt na Ukrainie osłabnie. Do tego dnia trzeba zbudować rynek, technologię i markę, które obronią się bez politycznych fanfar.
Źródło: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Defence24
Źródło: Defence24












