Zacznę od pokory, ponieważ to ulubiona cecha Polaków, której wymagają wyłącznie od innych.
Otóż Polska, mimo jest rosnącej dzięki rządom Tuska pozycji to wciąż wysrajewo na mapie świata. Polska nie jest samowystarczalna, ani nie jest bezpiecznym miejscem w kontekście czasu przeszłego jak i przyszłego.
Jej granice są jak guma do gaciów Genowefy Wyngiel spod Mysiańca. A, interwał czasowy od ich ostatniej zmiany zdaje się najdłuższy w całej historii państwowości.
Naród polski jest taki, jak mawiał Piłsudski i tutaj użył ponadczasowych konstrukcji.
Społeczeństwo jest hm... zróżnicowane, ale żeby to zrozumieć to trzeba trochę pokopać. Dla mnie kopał Sztuczny. Wspólnie analizowaliśmy, łaczyliśmy fakty, stawialiśmy hipotezy i sprawdzaliśmy je. Nie ma sensu, zebym tutaj wklejał setki wykresów i tabel, ani kilometrów tekstu. Kto chciałby się zagłębiać, niech sam pogada ze Sztucznym. On ma dostęp do wielu kopalni.
Napiszę tak: nie wieje optymizmem, rokowania nie są najlepsze. I muszę z tym, kurwa, żyć, bo opierdoliłęm to jabłko.
Mówią o Radosławie Markowskim, iż jest skwaszony, cyniczny, `przeżarty`. Wcześniej czułem to intuicyjnie, a teraz już wiem dlaczego. On opierdolił to jabłko długo przede mną.
Jestem pełen pokory, co do przyszłości Polski i Polaków, ale teraz przejdę do dumy.
Polska to jest taki kraj, gdzie garstka Polek i Polaków błyszczy najjaśniej poza jej granicami i na całym świecie, we wszystkich dziedzinach i kategoriach, a reszta gotuje się w kotle pieklielnym, który nazywają ojczyzną.












