Polityczny spektakl zamiast debaty. Nie pozwólmy by Sejm odrzucił projekt „Stop narkotykowi pornografii”

czir.org 2 часы назад

Szanowni Państwo,

Piszę do Państwa, będąc jeszcze w emocjach po tym, co wydarzyło się na środowym posiedzeniu połączonych komisji cyfryzacji i komisji ds. dzieci i młodzieży, w czasie którego miała się odbyć dyskusja nad projektem „Stop narkotykowi pornografii”.

I niestety nie są to emocje pozytywne.

Bo to, co się wydarzyło, było dalekie od dyskusji.

Był to raczej skandaliczny pokaz buty ze strony rządzących.

Zdanie strony społecznej – czyli 212 000 Polaków, którzy podpisali się pod projektem ustawy – zostało zupełnie zignorowane.

Za chwilę opiszę Państwu te wydarzenia bardziej szczegółowo, ale już teraz chciałbym zapewnić, iż nie składamy broni.

Wręcz przeciwnie!

Przed nami decydujący moment, bo, ku ogólnemu zaskoczeniu, w piątek Sejm nie przegłosował odrzucenia tego projektu!

Mamy czas i szansę, by uświadomić posłom, jak istotny jest nasz głos. Musimy domagać się, aby został wysłuchany: nie możemy pozwolić, aby rządzący w imię własnych, partyjnych interesów kładli na szali bezpieczeństwo najmłodszych!

Dlatego chcę prosić Państwa o wyjątkową mobilizację i pomoc w dotarciu do posłów. Projekt „Stop narkotykowi pornografii” jest przełomem w zakresie ochrony polskich dzieci i młodzieży przed dostępem do treści pornograficznych w internecie.

Środowe posiedzenie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii i Komisji ds. Dzieci i Młodzieży nie miało wiele wspólnego z merytoryczną dyskusją, jakiej moglibyśmy oczekiwać w przypadku tak istotnego tematu jak ochrona dzieci i młodzieży przed dostępem do treści pornograficznych w internecie.

Wydawałoby się, iż tak ważna kwestia powinna być wyjęta z bieżących politycznych wojenek.

Mam jednak nieodparte wrażenie, iż dla polityków ważniejszy od ochrony najmłodszych był… polityczny PR!

To, co się wydarzyło, było jedną wielką porno-ustawką, której cel od początku był znany: projekt „Stop narkotykowi pornografii”, popierany przez ponad 200 000 obywateli, miał trafić do kosza i ustąpić miejsca projektowi rządowemu.

Na początku posiedzenia założenia projektu społecznego przedstawił mec. Rafał Dorosiński. Po jego wystąpieniu nastąpił czas na dyskusję, ale ta ograniczyła się do krótkiej wymiany zdań z Wiceministrem Cyfryzacji Michałem Gramatyką, który odpowiada za przygotowanie projektu rządowego, i głosu posła Łukasza Osmalaka z Polski 2050, który, przedstawiając rzekome błędy projektu społecznego, podał fałszywe informacje na jego temat!

Nie mogliśmy jednak tego już sprostować, bo na scenę wkroczył poseł lewicy Grzegorz Napieralski, który bezceremonialnie złożył wniosek o odrzucenie projektu „Stop narkotykowi pornografii”, tym samym paraliżując dalszą wymianę argumentów.

Szanowni Państwo, chcę, żeby to wybrzmiało jasno:

w ten sposób zamknięto usta nie nam, ale 212 000 Polaków, którzy rok temu pokazali, iż prawdziwie troszczą się o dobro najmłodszego pokolenia, podpisując przygotowany przez nas projekt ustawy.

Obserwując wydarzenia na posiedzeniu komisji, upewniłem się, iż strony rządowej dyskusja po prostu nie interesuje! W całym tym żenującym politycznym spektaklu chodziło tylko o jedno: jak najszybsze odrzucenie projektu obywatelskiego i „pchanie” projektu rządowego.

Nie liczy się więc realna ochrona dzieci i młodzieży przed zgubnymi skutkami kontaktu z pornografią – liczy się polityczny PR!

Nieistotne, iż przez ich działania moment, w którym najmłodsi uzyskają ochronę, odsuwa się w czasie.

Mamy więc sytuację, w której rząd może pracować na gotowym projekcie społecznym, który przeszedł już pierwsze czytanie w Sejmie i trafił pod prace komisji albo skupiać się na projekcie rządowym, który podobno zawiera zbliżone rozwiązania i – jak chwali się minister Gramatyka – powinien na dniach wejść pod obrady rządu.

Tymczasem w mediach społecznościowych minister Gramatyka cieszy się, iż „ochrona dzieci przed porno coraz bliżej”. I zarzuca odrzuconemu projektowi, iż zawiera „takie kwiatki” jak… precyzyjna definicja pornografii.

Definicja ta jest wzorowana na Konwencji Rady Europy z 2001 r., co zostało wyraźnie opisane w uzasadnieniu projektu obywatelskiego. „Kwiatek” ministra Gramatyki został zresztą zaaprobowany przez sejmowe Biuro Ekspertyz.

Wygląda więc na to, iż głównym mankamentem projektu „Stop narkotykowi pornografii” jest fakt, iż przygotował go znienawidzony przez rządzących Instytut Ordo Iuris.

Politycy są gotowi odrzucić projekt dobry merytorycznie i popierany przez ponad 200 000 Polaków, byle „dokopać” nielubianej organizacji. A to, iż przy okazji ucierpią wciąż pozbawione ochrony dzieci? Wydaje się, iż jest to poświęcenie, na które rządzący są gotowi!

Proszę pozwolić, iż przypomnę to, co opisywałem Państwu już niejednokrotnie.

Kontakt z pornografią wiąże się z poważnym ryzykiem uzależnienia, które działa tak samo, jak w przypadku alkoholu czy twardych narkotyków. Ten rodzaj uzależnienia wywołuje czynnościowe i morfologiczne zmiany w mózgu. Pornografia upośledza więc rozwój psychofizyczny młodych ludzi. Wypacza postrzeganie rzeczywistości, zwłaszcza relacji damsko-męskich.

Według danych z raportu „Internet dzieci 2025/2” co drugi niepełnoletni internauta w Polsce ma kontakt z treściami erotycznymi, poświęcając na to średnio od 10 do 14 minut dziennie.

Co więcej, według przywołanych w publikacji badań (dotyczących konsumpcji treści w internecie) trzecią najbardziej popularną grupą tematyczną wśród polskich dzieci w wieku 7-14 lat jest… erotyka. A częściej od Wikipedii odwiedzają jedną z najbardziej popularnych stron pornograficznych!

Eksperci alarmują, iż możemy mieć w Polsce do czynienia z epidemią uzależnienia dzieci od pornografii. Ten problem jest na tyle powszechny, iż niszczy nie jednostki, ale całe pokolenie.

Właśnie dlatego potrzebujemy realnych działań, a nie politycznego spektaklu!

Zablokowanie prac nad projektem „Stop narkotykowi pornografii” nie oznacza końca naszych działań.

Wręcz przeciwnie – to może być dla nas decydujący moment, bo, jak wspomniałem, głosowanie nad projektem, które miało odbyć się w piątek w Sejmie, opatrznościowo nie miało jednak miejsca.

Mamy więc jeszcze szansę na to, aby przekonać posłów koalicji do tego, by nie kierowali się tym, co stało się w czasie posiedzenia połączonych komisji i zagłosowali za skierowaniem projektu społecznego do dalszych poprawek.

Musimy dobitnie im uświadomić, iż jeżeli zagłosują za jego odrzuceniem, to wtedy staną ramię w ramię z porno-lobby, które od lat blokuje wprowadzenie w Polsce skutecznej ochrony młodzieży przed tym wirtualnym zagrożeniem.

Wreszcie, chcemy poinformować ich, iż ich wyborcy na pewno dowiedzą się o głębokim poważaniu, jakie mają dla głosu ponad 200 000 Polaków!

Musimy także odkłamać wszelkie manipulacje, które rozpowszechniają przeciwni projektowi członkowie komisji.

Podczas połączonego posiedzenia komisji proponowaliśmy połączenie prac nad oboma projektami, wspólne działanie zarówno rządzących, jak i strony społecznej, ale odbiliśmy się od skandalicznego pokazu politycznego cynizmu.

Najgorszym możliwym krokiem było wyrzucenie gotowego projektu do kosza w imię przepychania innej ustawy tylko po to, by cała zasługa mogła być przypisana rządzącym.

Dlatego póki mamy na to czas – zanim dojdzie do sejmowego głosowania – chcemy jeszcze przekonywać posłów, by nie odrzucali projektu „Stop narkotykowi pornografii” i skierowali go do dalszych prac.

Na wszystkie te działania mamy jednak niezwykle mało czasu, prawdopodobnie do kolejnego posiedzenia Sejmu. jeżeli chcemy, by nie został odrzucony, musimy natychmiast rozpocząć intensywną kampanię w jego obronie!

Przygotujemy petycję do klubów poselskich, przedstawiającą prawdziwe informacje o projekcie. Będziemy wywierać nacisk na lokalne biura poselskie przez sieć naszych kontaktów terenowych. Oczywiście, skala tych działań jest mocno uzależniona od wsparcia finansowego związanego głównie z przygotowaniem ulotek i opłaceniem ich wydruku.

Chcę wesprzeć te działania!

Zapewnienie dzieciom realnej ochrony przed pornografią w internecie to dziś jedno z kluczowych wyzwań, jakie stoją przed nami – dorosłymi.

Ten narkotyk zabija całe pokolenie: zabija ich psychikę, niewinność, umiejętność tworzenia satysfakcjonujących i zdrowych relacji. Niszczy ich przyszłość.

Oczywiście – pornografia, w przeciwieństwie do innych używek, nie naraża ich bezpośrednio na śmiertelne konsekwencje przedawkowania czy długotrwałego używania.

Niszczy znacznie bardziej podstępnie: błyskawicznie i głęboko uzależnia. Już w dzieciństwie może wpłynąć na całą przyszłość, uniemożliwić zbudowanie szczęśliwego i trwałego małżeństwa, niszcząc psychikę, deformując postrzeganie drugiego człowieka, znieczulając na przemoc, wpychając w pułapkę zaburzeń seksualnych.

To destrukcyjne działanie, ze względu na dziś łatwiejszy niż kiedykolwiek dostęp do pornografii, nie ograniczy się jednak do jednostek, które „wplączą się w złe towarzystwo”. Dotknie całe pokolenie.

Naszym obowiązkiem jest uchronienie przed nim dzieci, tak jak chronimy ich zdrowie i życie przed nikotyną, alkoholem czy narkotykami.

Dziś ich dobro leży w rękach polityków.

To oni mają władzę, by wprowadzić realne i skuteczne rozwiązania chroniące ich przed destrukcyjnymi treściami. Niestety mogą też postąpić inaczej, przedkładając własny polityczny interes ponad dobro i bezpieczeństwo dzieci.

Jeszcze raz gorąco Państwa proszę: nie dopuśćmy do tego!

Mamy tygodnie, a może zaledwie dni, by podjąć skuteczne działanie. Skłonić polityków do prawdziwie odpowiedzialnej postawy, zamiast prowadzenia politycznej gry.

Wierzę, iż z Państwa pomocą możemy ochronić najmłodszych.

Serdecznie pozdrawiam

Marcin Perłowski, dyrektor Centrum Życia i Rodziny

Читать всю статью