POLECAMY! Wojciech Wencel "Paradiso"
POLECAMY! Wojciech Wencel "Paradiso"
data:07 października 2026 Redaktor: Redakcja
Dzięki uprzejmości Autorki prof. Doroty Heck i Marty Morawieckiej - wydawcy PJC publikujemy recenzję najnowszego tomu poetyckiego wybitnego poety Wojciecha Wencla, Przyjaciela Solidarnych2010, autora naszego Manifestu.

Między Rajem a Niebem – Prawda jest ciekawa
Najnowsza książka poetycka Wojciecha Wencla, Paradiso, ujęta jest w kompozycyjną klamrę przywołania dwu muzycznych utworów Antonia Vivaldiego: RV 63 La Follia i RV 589 Gloria in excelsis Deo. Tytułowa formuła została zaczerpnięta z poematu Dantego Boska komedia i w języku włoskim oznacza biblijny Raj.
Subtelna ironia, poczucie humoru – to znak firmowy Wencla. Z bardzo wyostrzoną wrażliwością religijną można by choćby uznać za profanację słowa z wiersza Pani dni powszednich, jakoby Dzieciątko Jezus wpatrywało się w Matkę Boską „z cielęcym zachwytem” (s. 67). Dowcipnie brzmi łatwa do zapamiętania fraza: „jest świętym prawem archanioła / ujawniać się wyłącznie pannom i poetom” (s. 45). Literacko-malarską zabawą jest Pokusa świętego Tomasza z Akwinu: „na jej ustach wciąż błądzi zalotny półuśmiech / ale cofa się do sieni – jest skonfundowana / widać iż ją spłoszyły dwa anioły które / przyleciały fachowo osłonić Tomasza”, s. 61. Najzabawniejsza ekfraza to Furor divinus inspirowany Zwiastowaniem Lorenza Lotto. W centrum kompozycji malarskiej widnieje przestraszony pręgowany kot: „w pokoju zamieszanie: anioł spłoszył kota” (s. 91), a „Maria – dobra dziewczyna ale pełna lęku – umyka sprzed pulpitu patrząc w naszą stronę / rozkłada dłonie jakby krzyczała O, Jezu!” (s. 91).
Pogodna, zdystansowana, nowoczesna religijność przejawia się przez komizm rozbrajającego, jawnego anachronizmu okrzyku, którego Maria nie wydała, jakby wołała coś doń podobnego, a także dynamizm bez mała surrealistycznego początku: „Pan Bóg narobił wiatru gdy zstępował z Nieba / mięśnie ramion wyrzucił przed siebie jak nurek / przed loggią zagotował się bardziej niż trzeba / i prawie wpadł do wnętrza razem z cumulusem” (s. 91).
Paradiso, szczególnie zaś zawarty w nim tekst o Matce Boskiej Sanctissima,warto studiować równolegle z poematem Imago mundi. Wprawdzie Wencel już ćwierć wieku temu opublikował arkusz poetycki Ave Maria, teraz jednak Sanctissima okazuje się paralelną, idealną rzeczywistością, przeciwieństwem doczesnej realności z Imago mundi. Wizja nieboskłonu już na początku łączy Sanctissimę, czyli Najświętszą, z Imago mundi, czyli Obrazem (mapą) świata. We wszechświecie zanurzony jest świat, ale tajemnice Najwyższego są ponad wszystkim: „Dziecię starsze od Matki i starsze niż wszechświat / Emmanuel – Bóg z nami – z wizji Izajasza” (s. 12).
W najnowszej książce poetyckiej – pochwale piękna, Stwórcy i Jego dzieł, według słów poety, poemat Sanctissima to „kantata o Najświętszej Pannie” (s. 17). Jej postać jest niezbędna, by nastąpiło połączenie człowieczeństwa i boskości, czystości i cielesności, doczesności z wiecznością. Wencel – biograf Jana Lechonia – wkomponował kryptocytat z jego poezji do swego Magnificat:
a kiedy do Jordanu podążą grzesznicy
będę im świecą chrzcielną którą moc osłania
wreszcie żeby wypełnić nadzwyczajną misję
stanę się – ach milcz serce – gromnicą konania
Jak zdarzało się już wcześniej, na przykład w tomie Polonia aeterna, wątki autobiograficzne i postać żony, Katarzyny (semantyczne, etymologiczne konotacje tego imienia nie są przypadkowe), z pogodnym poczuciem humoru wplatane są w poezję, zatem uniwersalizowane, unieśmiertelniane, uwznioślane:
siedem wieków nas dzieli najwyższy poeto
to przepaść to kilka – kwestia do dyskusji
bo wciąż jest aktualne twoje arcydzieło
z mapą kręgów niebieskich i stożków pokuty
tego dnia przy tym grobie zmęczony wędrówką
wyrzekłem się gnuśności i ziemskich ambicji
a co postanowiłem szepnąłem na ucho
mojej kochanej żonie – nowej Beatryczy (s. 19).
Złożony z trzech czterowersowych zwrotek napisanych trzynastozgłoskowcem utwór Święta Katarzyna nie przynosi łatwych pocieszeń ani obietnic, zawiera uwspółcześniający passus: „ci którzy się nawrócą trafią w ręce kata / tchórze i ironiści zostaną przy swoim” (s. 24).
Jak w Imago mundi zagadkowym motywem był księżycowy kamień: „Usnęła już jak dziecko księżycowa wieś / i drzewa księżycowe dzwonią gałęziami / pogasły zimne światła księżycowych wież /i tylko w śnieg błyszczy księżycowy kamień” (s. 43), tak w Paradiso jest magnetyczny wiatr. Oto przedmiotem ekfrazy, czyli uobecnienia w słowach, niejako literackiego ekwiwalentu malowidła, uczyni Wencel Tryptyk z Ukrzyżowaniem Duccia: „po lewej zamroczone współczuciem kobiety – / przez membranę mileniów dociera ich płacz – / podtrzymują Maryję mdlejącą z boleści / sypie płatkami złota magnetyczny wiatr” (s. 41).
Z wielu motywów znanych z wcześniejszej twórczości autora powracają tak różne, jak między innymi Wołyń: „proszę cię święta panno przygarnij do siebie / bukiety lnu z Wołynia i maków z Podola” (s. 28), św. Cecylia – patronka muzyki, liczne opisy arcydzieł sztuki malarskiej. Przez twórczość następuje objawianie się Boga, czyli epifania. Piękno jest jej sygnałem. Cennino Cennini: Rzecz o malarstwie przynosi manifest sztuki metafizycznej: „masz misję do spełnienia: przekonać rozważnych / iż to czego nie widać istnieje naprawdę” (s. 65). Klasycyzm natomiast kryje się w pierwszej strofie:
Po pierwsze jak najwcześniej wybierz sobie mistrza
i terminuj u niego tak długo jak możesz
jak najpóźniej go opuść – to rzecz oczywista
że uczysz się kopiując mistrzowską robotę (s. 65).
Wprost programowe zdania klasycyzmu padają w kilku wierszach. Jest wśród nich Drzewo pomarańczowe: „w galerii pachnie pełnią toskańskiego lata / obraz ma w sobie lekkość i dekoracyjność / nie troszczcie się o wiele – szepce dawny malarz / i uśmiecha się do mnie barwą linią ciszą” (s. 47).
Piszę w ostatnich dniach sierpnia. Czytam:
Drzewo pomarańczowe naszego zbawienia
wydało Owoc który od Boga pochodzi
ten jeden wam wystarczy za cały plon sierpnia
jest jeszcze niedojrzały a już taki słodki (s. 47).
Rzym jest do dzisiaj pełen chrześcijańskich symboli
które łączą nas z Niebem przypomina atlas
wydany po łacinie dla wszystkich pokoleń
mój niezniszczalny Kościół to Duch i substancja (s. 103)
Znana odwaga poety sprawia, iż pojawi się w książce może nieco ryzykowne porównanie: „jak pawi tren w promieniach słońca rozwinięty / jest Twoja chwała Panie – pozwól do niej wejść – / który umiesz przerabiać grzeszników na świętych / przemieniasz się przede mną przemieniaj i mnie” (s. 101). Echa Biblii, wielkiej literatury, a zarazem modlitw i pieśni kościelnych splatają się w gęstą sieć nawiązań, potwierdzając inspirującą siłę kultury chrześcijańskiej. W dedykowanym pamięci zmarłego w 2019 roku malarza, Michała Świdra, wierszu Za furtą znalazły się programowe zdania:
Życie jest umieraniem w ciele i w kulturze
nie masz wpływu na długość ale masz wpływ na jakość
każdy kto się urodził musi na coś umrzeć
ja już zdecydowałem: umrę na malarstwo
wapno piasek i woda związane pamięcią
wzdłuż muru z pędzlem w dłoni chodziłem po śladach
aż pojąłem iż nigdy nie umiera piękno
i iż ten mur nas dzieli od lepszego świata (s. 94).
Trwała, starannie wydana książka jest piękna jak album dawnej sztuki sakralnej i mądra jak modlitewnik. Warto ją mieć i do niej wracać, warto się nią dzielić i ufać, iż nie przeminie, tylko będzie skutecznie jak arka na wodach potopu przenosić w daleką przyszłość odwieczny ład.
Wojciech Wencel, Paradiso, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2026, ss. 118, 25 ilustracji.
Opublikowano 2026-09-29
Autor: Prof. Dorota Heck
Najnowsza książka poetycka Wojciecha Wencla, Paradiso, ujęta jest w kompozycyjną klamrę przywołania dwu muzycznych utworów Antonia Vivaldiego: RV 63 La Follia i RV 589 Gloria in excelsis Deo. Tytułowa formuła została zaczerpnięta z poematu Dantego Boska komedia i w języku włoskim oznacza biblijny Raj.
Subtelna ironia, poczucie humoru – to znak firmowy Wencla. Z bardzo wyostrzoną wrażliwością religijną można by choćby uznać za profanację słowa z wiersza Pani dni powszednich, jakoby Dzieciątko Jezus wpatrywało się w Matkę Boską „z cielęcym zachwytem” (s. 67). Dowcipnie brzmi łatwa do zapamiętania fraza: „jest świętym prawem archanioła / ujawniać się wyłącznie pannom i poetom” (s. 45). Literacko-malarską zabawą jest Pokusa świętego Tomasza z Akwinu: „na jej ustach wciąż błądzi zalotny półuśmiech / ale cofa się do sieni – jest skonfundowana / widać iż ją spłoszyły dwa anioły które / przyleciały fachowo osłonić Tomasza”, s. 61. Najzabawniejsza ekfraza to Furor divinus inspirowany Zwiastowaniem Lorenza Lotto. W centrum kompozycji malarskiej widnieje przestraszony pręgowany kot: „w pokoju zamieszanie: anioł spłoszył kota” (s. 91), a „Maria – dobra dziewczyna ale pełna lęku – umyka sprzed pulpitu patrząc w naszą stronę / rozkłada dłonie jakby krzyczała O, Jezu!” (s. 91).
Pogodna, zdystansowana, nowoczesna religijność przejawia się przez komizm rozbrajającego, jawnego anachronizmu okrzyku, którego Maria nie wydała, jakby wołała coś doń podobnego, a także dynamizm bez mała surrealistycznego początku: „Pan Bóg narobił wiatru gdy zstępował z Nieba / mięśnie ramion wyrzucił przed siebie jak nurek / przed loggią zagotował się bardziej niż trzeba / i prawie wpadł do wnętrza razem z cumulusem” (s. 91).
Paradiso, szczególnie zaś zawarty w nim tekst o Matce Boskiej Sanctissima,warto studiować równolegle z poematem Imago mundi. Wprawdzie Wencel już ćwierć wieku temu opublikował arkusz poetycki Ave Maria, teraz jednak Sanctissima okazuje się paralelną, idealną rzeczywistością, przeciwieństwem doczesnej realności z Imago mundi. Wizja nieboskłonu już na początku łączy Sanctissimę, czyli Najświętszą, z Imago mundi, czyli Obrazem (mapą) świata. We wszechświecie zanurzony jest świat, ale tajemnice Najwyższego są ponad wszystkim: „Dziecię starsze od Matki i starsze niż wszechświat / Emmanuel – Bóg z nami – z wizji Izajasza” (s. 12).
W najnowszej książce poetyckiej – pochwale piękna, Stwórcy i Jego dzieł, według słów poety, poemat Sanctissima to „kantata o Najświętszej Pannie” (s. 17). Jej postać jest niezbędna, by nastąpiło połączenie człowieczeństwa i boskości, czystości i cielesności, doczesności z wiecznością. Wencel – biograf Jana Lechonia – wkomponował kryptocytat z jego poezji do swego Magnificat:
a kiedy do Jordanu podążą grzesznicy
będę im świecą chrzcielną którą moc osłania
wreszcie żeby wypełnić nadzwyczajną misję
stanę się – ach milcz serce – gromnicą konania
Jak zdarzało się już wcześniej, na przykład w tomie Polonia aeterna, wątki autobiograficzne i postać żony, Katarzyny (semantyczne, etymologiczne konotacje tego imienia nie są przypadkowe), z pogodnym poczuciem humoru wplatane są w poezję, zatem uniwersalizowane, unieśmiertelniane, uwznioślane:
siedem wieków nas dzieli najwyższy poeto
to przepaść to kilka – kwestia do dyskusji
bo wciąż jest aktualne twoje arcydzieło
z mapą kręgów niebieskich i stożków pokuty
tego dnia przy tym grobie zmęczony wędrówką
wyrzekłem się gnuśności i ziemskich ambicji
a co postanowiłem szepnąłem na ucho
mojej kochanej żonie – nowej Beatryczy (s. 19).
Złożony z trzech czterowersowych zwrotek napisanych trzynastozgłoskowcem utwór Święta Katarzyna nie przynosi łatwych pocieszeń ani obietnic, zawiera uwspółcześniający passus: „ci którzy się nawrócą trafią w ręce kata / tchórze i ironiści zostaną przy swoim” (s. 24).
Jak w Imago mundi zagadkowym motywem był księżycowy kamień: „Usnęła już jak dziecko księżycowa wieś / i drzewa księżycowe dzwonią gałęziami / pogasły zimne światła księżycowych wież /i tylko w śnieg błyszczy księżycowy kamień” (s. 43), tak w Paradiso jest magnetyczny wiatr. Oto przedmiotem ekfrazy, czyli uobecnienia w słowach, niejako literackiego ekwiwalentu malowidła, uczyni Wencel Tryptyk z Ukrzyżowaniem Duccia: „po lewej zamroczone współczuciem kobiety – / przez membranę mileniów dociera ich płacz – / podtrzymują Maryję mdlejącą z boleści / sypie płatkami złota magnetyczny wiatr” (s. 41).
Z wielu motywów znanych z wcześniejszej twórczości autora powracają tak różne, jak między innymi Wołyń: „proszę cię święta panno przygarnij do siebie / bukiety lnu z Wołynia i maków z Podola” (s. 28), św. Cecylia – patronka muzyki, liczne opisy arcydzieł sztuki malarskiej. Przez twórczość następuje objawianie się Boga, czyli epifania. Piękno jest jej sygnałem. Cennino Cennini: Rzecz o malarstwie przynosi manifest sztuki metafizycznej: „masz misję do spełnienia: przekonać rozważnych / iż to czego nie widać istnieje naprawdę” (s. 65). Klasycyzm natomiast kryje się w pierwszej strofie:
Po pierwsze jak najwcześniej wybierz sobie mistrza
i terminuj u niego tak długo jak możesz
jak najpóźniej go opuść – to rzecz oczywista
że uczysz się kopiując mistrzowską robotę (s. 65).
Wprost programowe zdania klasycyzmu padają w kilku wierszach. Jest wśród nich Drzewo pomarańczowe: „w galerii pachnie pełnią toskańskiego lata / obraz ma w sobie lekkość i dekoracyjność / nie troszczcie się o wiele – szepce dawny malarz / i uśmiecha się do mnie barwą linią ciszą” (s. 47).
Piszę w ostatnich dniach sierpnia. Czytam:
Drzewo pomarańczowe naszego zbawienia
wydało Owoc który od Boga pochodzi
ten jeden wam wystarczy za cały plon sierpnia
jest jeszcze niedojrzały a już taki słodki (s. 47).
Rzym jest do dzisiaj pełen chrześcijańskich symboli
które łączą nas z Niebem przypomina atlas
wydany po łacinie dla wszystkich pokoleń
mój niezniszczalny Kościół to Duch i substancja (s. 103)
Znana odwaga poety sprawia, iż pojawi się w książce może nieco ryzykowne porównanie: „jak pawi tren w promieniach słońca rozwinięty / jest Twoja chwała Panie – pozwól do niej wejść – / który umiesz przerabiać grzeszników na świętych / przemieniasz się przede mną przemieniaj i mnie” (s. 101). Echa Biblii, wielkiej literatury, a zarazem modlitw i pieśni kościelnych splatają się w gęstą sieć nawiązań, potwierdzając inspirującą siłę kultury chrześcijańskiej. W dedykowanym pamięci zmarłego w 2019 roku malarza, Michała Świdra, wierszu Za furtą znalazły się programowe zdania:
Życie jest umieraniem w ciele i w kulturze
nie masz wpływu na długość ale masz wpływ na jakość
każdy kto się urodził musi na coś umrzeć
ja już zdecydowałem: umrę na malarstwo
wapno piasek i woda związane pamięcią
wzdłuż muru z pędzlem w dłoni chodziłem po śladach
aż pojąłem iż nigdy nie umiera piękno
i iż ten mur nas dzieli od lepszego świata (s. 94).
Trwała, starannie wydana książka jest piękna jak album dawnej sztuki sakralnej i mądra jak modlitewnik. Warto ją mieć i do niej wracać, warto się nią dzielić i ufać, iż nie przeminie, tylko będzie skutecznie jak arka na wodach potopu przenosić w daleką przyszłość odwieczny ład.
Wojciech Wencel, Paradiso, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2026, ss. 118, 25 ilustracji.
Opublikowano 2026-09-29
Autor: Prof. Dorota Heck














