66,9 proc. uczestników sondażu SW Research dla Onetu chce, by rząd ponownie interweniował w sprawie cen paliw podczas wakacji. Wynik badania pojawił się w chwili ostrego sporu o decyzję prezydenta Karola Nawrockiego, który skierował ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych do Trybunału Konstytucyjnego. Stawką są pieniądze kierowców, koszty polskich firm i standard stanowienia prawa.
Dwie trzecie badanych oczekuje działania
66,9 proc. uczestników sondażu SW Research przeprowadzonego dla Onetu odpowiedziało, iż rząd powinien ponownie interweniować w sprawie cen paliw podczas wakacji. Przeciw było 16,2 proc., a 17 proc. nie miało zdania. Badanie wykonano 21 lipca metodą CAWI na próbie 803 dorosłych Polaków.
Największe poparcie dla interwencji odnotowano wśród osób do 24. roku życia. W tej grupie za działaniem rządu opowiedziało się 73,2 proc. ankietowanych, przeciw było 3,5 proc., a 23,5 proc. nie zajęło stanowiska. To istotny sygnał społeczny. Paliwo nie jest dobrem luksusowym. Jego cena trafia do rachunków rodzin, kosztów dojazdu do pracy, cen żywności oraz kondycji transportu i rolnictwa.
Trzeba jednak precyzyjnie oddzielić wynik badania od politycznych komentarzy. Ankietowani nie odpowiadali, czy popierają skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Pytanie dotyczyło ponownej interwencji rządu na rynku paliw. Sondaż pokazuje więc presję na obniżenie kosztów, ale nie daje żadnej ze stron prawa do przedstawiania go jako plebiscytu za lub przeciw prezydentowi.
Ustawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego
Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawę z 3 lipca 2026 roku o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych od marca do grudnia 2026 roku ze zbycia paliw ciekłych. Oznacza to, iż ustawa nie została podpisana i czeka na ocenę zgodności z konstytucją.
Zastrzeżenie prezydenta dotyczy zasady niedziałania prawa wstecz. Ustawa obejmuje bowiem zyski osiągane od 1 marca 2026 roku, choć została uchwalona w lipcu. To nie jest formalny drobiazg. Pewność prawa chroni obywateli i przedsiębiorców przed sytuacją, w której państwo po fakcie zmienia reguły rozliczeń. choćby popularny cel gospodarczy nie może automatycznie unieważniać konstytucyjnych gwarancji.
Sam mechanizm miał objąć producentów paliw oraz podmioty prowadzące obrót paliwami z zagranicą. Podstawą podatku miała być nadwyżka faktycznych przychodów ponad przychody obliczone z zastosowaniem marży referencyjnej. Ustawa przewidywała średnią marżę z 2025 roku powiększoną o 20 proc., przy czym w określonych przypadkach marża referencyjna nie mogła być niższa niż 2 proc.
Rząd wskazuje na cztery miliardy złotych
Premier Donald Tusk oskarżył prezydenta o zablokowanie rozwiązania, które miało sfinansować tańsze paliwo. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański mówił z kolei o 4 mld zł dla budżetu państwa. To stanowisko rządu, a nie rozstrzygnięty fakt co do ostatecznych wpływów. Wysokość wpływów z nowego podatku zależałaby od wyników firm, cen surowca, marż i konstrukcji poboru daniny.
Rząd ma rację w jednym zasadniczym punkcie: cena paliwa uderza szerzej niż w kierowcę przy dystrybutorze. Drogi olej napędowy podnosi koszty przewozu, produkcji rolnej i dystrybucji towarów. Ostatecznie płaci konsument. Państwo nie może wzruszać ramionami, gdy zewnętrzny kryzys przerzuca ciężar na polskie rodziny i małe firmy.
Nie oznacza to jednak, iż każda interwencja jest dobra. Podatek sektorowy może przynieść dochody budżetowe, ale nie daje automatycznej gwarancji trwałego spadku cen na stacjach. Potrzebne są przejrzyste zasady wykorzystania wpływów, kontrola skutków dla konkurencji i odpowiedź na pytanie, czy część kosztu nie zostanie przerzucona z powrotem na klientów. Rząd powinien przedstawić rachunek, a nie ograniczać się do politycznego oskarżenia.
Portfel Polaka i pewność prawa
Spór nie może zostać sprowadzony do wyboru między tanim paliwem a konstytucją. Odpowiedzialne państwo musi chronić jedno i drugie. Trybunał powinien rozstrzygnąć wątpliwość bez zwłoki, a rząd równolegle przygotować rozwiązanie wolne od zarzutu retroaktywności. Można opodatkować przyszłe nadzwyczajne zyski na jasnych zasadach, obniżać obciążenia fiskalne i wzmacniać konkurencję, zamiast budować cały plan na prawnie kwestionowanym przepisie.
Polacy powiedzieli w badaniu coś prostego: oczekują działania. Nie dali jednak władzy blankietu na wadliwe prawo ani polityczny teatr. Interes narodowy wymaga niższych kosztów transportu, ochrony rodzinnych budżetów i stabilnych reguł dla przedsiębiorców. Państwo ma obowiązek połączyć te cele. Inaczej za partyjny spór znów zapłaci obywatel przy dystrybutorze.








