Początek końca MAGA?

gazetafenestra.pl 1 день назад

Półmetek kadencji prezydenta USA zbiega się z tzw. wyborami połówkowymi, w których Amerykanie wybierają swoich przedstawicieli w Izbie Reprezentantów oraz w Senacie. Wybory te można potraktować jako swoisty sondaż dotyczący głowy państwa, jako iż parlament wywiera realny wpływ na działania rządu. Notowania Donalda Trumpa niepokoją republikanów, a sondaże wskazują, iż demokraci odzyskali wiatr w żaglach. Żadna ze stron nie może zlekceważyć listopadowego głosowania.

– Wiecie, co się stanie, jeżeli nie zagłosujecie? Pójdziecie do piekła, a ja nie chcę, żeby wam się to przytrafiło – tak przemawiał 10 września podczas spotkania z wyborcami w Dallas Donald Trump. Prezydent USA odnosił się wówczas do nadchodzących wyborów, tzw. midterms. W wyniku głosowania dojdzie do roszady na wielu stanowiskach regionalnych. Najważniejsze zmiany zajdą jednak w parlamencie. Głosowaniu podlega cała Izba Reprezentantów oraz ⅓ Senatu. Partia, która wygra owe wybory, uzyska wiele możliwości, dzięki którym będzie w stanie wpływać na działania prezydenta; przy odpowiedniej większości byłaby w stanie choćby odrzucić weto. Nie licząc poszczególnych przypadków wcześniejszego głosowania, wybory realizowane są zawsze we wtorek przypadający po pierwszym poniedziałku listopada.

Podczas wspomnianego wystąpienia padały również oskarżenia wobec opozycji. Demokratom zostały zarzucone oszustwa wyborcze. W podobnym tonie polityk wyrażał się w 2020 roku. Wówczas Donald Trump przegrał zarówno w głosowaniu powszechnym, jak i podczas Kolegium Elektorów. – Musicie wygrać wybory połówkowe, bo jeżeli ich nie wygramy, znajdą powód, aby postawić mnie w stan oskarżenia – powiedział republikanin na początku tego roku. Donald Trump słynie z ekspresywnego stylu wypowiedzi, choć zwykle używał go w celu przedstawiania swoich dokonań. Nadchodzące wybory można potraktować jako ocenę dotychczasowej polityki obecnej administracji.

Dwa lata Trumpa

W zwycięską noc wyborczą z 5 na 6 listopada 2024 roku prezydent-elekt zapowiedział złoty okres w historii Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ponadto określił się jako osoba, która nie będzie rozpoczynać wojen i zakończy te już istniejące. W nowej strategii bezpieczeństwa USA, opublikowanej 5 grudnia 2025 roku podkreślono, iż zostanie ograniczony amerykański interwencjonizm międzynarodowy. Blisko dwa lata po wygranych wyborach, a osiem miesięcy po opublikowaniu wyżej wspomnianego dokumentu, obecna administracja zdecydowała się na inne działania. Nie tylko nie zakończyła wojny w Ukrainie, ale również przeprowadziła operację wojskową na terenie Wenezueli. Zapowiadane ograniczenie interwencjonizmu w polityce zagranicznej nie znalazło też potwierdzenia na Bliskim Wschodzie. 28 lutego Stany Zjednoczone Ameryki wraz z Izraelem zaatakowały Iran rządzony przez reżim ajatollahów. Konflikt ten długofalowo doprowadził do kryzysu przejawiającego się wzrostem cen paliwa w wielu krajach świata. Jak podaje agencja Reuters w badaniu, które dotyczyło spadku poparcia dla prezydenta USA Donalda Trumpa oraz opinii Amerykanów na temat kosztów życia i gospodarki, opublikowanym 21 września, jedynie 34% badanych poparło ataki na Bliskim Wschodzie.

Analizując ostatnie działania Stanów Zjednoczonych Ameryki na arenie międzynarodowej, można zauważyć wyraźne pogorszenie relacji transatlantyckich. Nakładanie ceł na UE, konflikt dyplomatyczny w sprawie Grenlandii czy podważanie sensu istnienia NATO przełożyły się na spadek zaufania wobec USA. W badaniu Pew Research Center, przeprowadzonym od lutego do maja 2026 roku, zdecydowana większość społeczeństwa w branych pod uwagę krajach Europy wyraziła brak zaufania do Donalda Trumpa, który jest czołową postacią Partii Republikańskiej. Mediana nieufności w 10 badanych państwach Europy wynosi 81%.

Sondaże dotyczące amerykańskiej polityki wewnętrznej również nie sprzyjają obecnej administracji i prezydentowi. W tym samym badaniu agencji Reuters, jedynie 17% badanych jest zadowolonych z kosztów życia. 55% ogółu Amerykanów negatywnie ocenia politykę migracyjną, przy czym należy wspomnieć, iż 79% republikanów ocenia ją pozytywnie. Ogólny trend wśród prawicy jest jednak odwrotny, gdyż zadowolenie z całości polityki prowadzonej przez Donalda Trumpa spada. W poprzednim badaniu tej samej agencji wynosiło ono 82%, natomiast w przytoczonym 73%. Najbardziej alarmującym sygnałem dla republikanów przed wyborami do Kongresu wydaje się być jednak ogólna ocena całokształtu polityki prezydenta – Trump może liczyć jedynie na 32% poparcia.

Partia Republikańska nie odcina się od swojej najbardziej rozpoznawalnej postaci. Wręcz przeciwnie, Donald Trump pozostaje jednym z głównych punktów odniesienia w kampanii. Prezydent i wiceprezydent byli głównymi mówcami podczas republikańskiej konwencji poświęconej wyborom połówkowym.

Powrót demokratów

Partia Demokratyczna bez wątpienia może dużo zyskać na tak złych notowaniach przeciwników. Ponadto demokraci odzyskali poparcie stracone podczas kampanii Joe Bidena oraz po wyborczej porażce Kamali Harris. Wśród demokratów pojawiły się nowe, wyraziste postacie, takie jak burmistrz Nowego Jorku, Zohran Mamdani. Interesującym faktem pozostaje również, iż polityk pochodzi ze skrzydła przeciwnego establishmentowi partyjnemu. Sam Mamdani określa się jako demokratyczny socjalista, co wcześniej nie pojawiało się często w narracji Partii Demokratycznej. Według sondażu przeprowadzonego od 1 do 3 września przez Suffolk University, 56% mieszkańców Nowego Jorku ocenia jego pracę pozytywnie.

Innym sygnałem wskazującym na zmiany w partii jest fakt, iż wśród demokratów większe role przywódcze na szczeblu ogólnokrajowym zaczynają odgrywać nowe twarze, takie jak gubernator Kalifornii, Gavin Newsom. Według ośrodka badawczego RealClearPolitics, w dniu 27 września Newsom cieszył się poparciem 16% w prawyborach Partii Demokratycznej, co daje mu drugie miejsce. Ponadto Newsom znajduje się na fali wznoszącej. Wedle kolejnego badania Public Policy Institute of California, przeprowadzonego w dniach od 4 do 10 września, gubernator może liczyć na pozytywną ocenę jako polityk wśród 51% dorosłych Kalifornijczyków. Oznacza to wzrost względem badania przeprowadzonego w czerwcu 2025 roku przez ten sam instytut, kiedy to 54% mieszkańców Kalifornii oceniało Newsoma w roli gubernatora negatywnie. Co ciekawe, to samo badanie z września tego roku wskazuje, iż większość respondentów zauważa negatywne zmiany w obrębie całego stanu. Badania przeprowadzone przez Public Policy Institute of California wskazują jednak na to, iż liczba osób uważających, iż Kalifornia rozwija się źle jest mniejsza. W czerwcu 2025 roku było to 60%.

Obecna kampania wskazuje również na to, iż demokraci poprawnie rozpoznali problemy trapiące Amerykanów. Justin McDaniel w swoim artykule opublikowanym 25 września w Los Angeles Times stwierdza, iż przekaz kampanijny ma przede wszystkim dotyczyć kosztów życia, sprawy istotnej dla większości wyborców. Kolejnym ciekawym elementem wyborczego przekazu jest dystansowanie się od własnej partii. Andrew Solender w artykule opublikowanym w Axios 25 września stwierdza, iż kandydaci demokratyczni w swoich obietnicach wyborczych deklarują walkę z establishmentem w obu partiach. Wyraźnie zaznacza się tutaj nurt socjalistyczny, reprezentowany przez wyżej wspomnianego Mamdaniego czy Abdula El-Sayeda, kandydata do Senatu z Michigan. – Rzuciliśmy wyzwanie machinie – powiedział w przemówieniu El-Sayed po zwycięstwie w prawyborach w Partii Demokratycznej.

Amerykańska scena polityczna przed wyborami.

Wybory do Kongresu wiele mówią na temat tego, co o aktualnej sytuacji w kraju myślą wyborcy. – Chodzi o to, by ośrodek władzy był w jak najlepszym możliwym stopniu odwzorowaniem aktualnego poparcia politycznego społeczeństwa – stwierdził 11 sierpnia 2022 roku w rozmowie z polskim radiem 24 dr Łukasz Wyszyński. Nie służą jednak tylko do tego. Zwycięstwo jednej opcji politycznej nad drugą wpłynie na kształt drugiej połowy prezydentury Donalda Trumpa. Urzędujący prezydent mógł liczyć na większość w obu izbach. Zwycięstwo republikanów oznaczałoby prawdopodobnie potwierdzenie mandatu Donalda Trumpa jako prezydenta. Triumf demokratów mógłby zmienić status quo. – Najpewniej wybory połówkowe wyhamują trochę działania Donalda Trumpa – stwierdził w artykule opublikowanym 23 sierpnia na portalu o2 prof. Krzysztof Wasilewski.

Obecnie sondaże wskazują na przewagę demokratów. Według badania przeprowadzonego przez Emerson College w dniach od 21 do 22 września, opozycja może liczyć na 53%, podczas gdy obecna większość na 42%. Pracownia Marist Poll w badaniu, które odbyło się od 14 do 15 września, daje demokratom 53%, a republikanom 41%. 3 listopada Amerykanie zdecydują o większości w Kongresie. Demokraci pozostają w natarciu, republikanie regularnie tracą poparcie, a Donald Trump nie przestaje angażować się w przebieg kampanii.

JAKUB BALIŃSKI

Читать всю статью