
Po wojnie irańskiej: Koniec pewnej epoki, nie jako schyłek, ale jako impuls do gwałtownej zmiany
- Alastair Crooke 17 czerwca 2026 r. uncutnews-ch/nach-dem-iran-krieg-das-ende-einer-aera-nicht-als-niedergang-sondern-als-ausloeser-fuer-einen-abrupten-wandel
Alastair Crooke
Dominująca władza Trumpa nad ropą, cłami i technologią okazała się nieproduktywna – zapoczątkowując nową erę samowystarczalnych gospodarek i konfrontacji między pokoleniami.
W niedawnej dyskusji profesor Michael Hudson polemizuje z tymi, którzy mówią o „upadku hegemona USA”. Upadek, argumentuje Hudson, zakłada, iż coś rośnie i upada, ale zawsze się odradza. „Ale statystycznie rzecz biorąc, nigdy nie było czegoś takiego jak cykl… Nie ma upadku, jest krach”.
„Jesteśmy świadkami końca pewnej epoki, nie upadku, ale gwałtownej zmiany. I ta zmiana nie nadchodzi z zewnątrz: koniec amerykańskiej potęgi nie jest spowodowany żadną zagraniczną wojną domową ani żadną inną wojną przeciwko amerykańskiej hegemonii. Koniec nadszedł z samych Stanów Zjednoczonych, w ich próbie ugruntowania swoich interesów jako hegemona przeciwko interesom wszystkich innych krajów”.
Paradoksalnie, według profesora Hudsona:
„Każdy środek podjęty, by uniknąć amerykańskiego „upadku”, stał się mechanizmem, który go powoduje. Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę, by utrzymać swoją hegemonię – i udowodniły, iż nie są już w stanie dominować… Przez czterdzieści lat prowadziły politykę maksymalnej presji, by złamać Iran, i zamiast tego stworzyły przeciwnika, który teraz [rzuca wyzwanie dominacji USA]”.
Aby utrzymać potęgę Ameryki, prezydent Trump próbował nałożyć szereg ograniczeń na całą gospodarkę światową, „kontrolując ropę naftową – ponieważ wszyscy jej potrzebują” – powiedział Hudson.
Fakt, iż Trump wypowiedział wojnę Iranowi i Rosji [?] oraz zainicjował próbę zdławienia Chin, sam w sobie nie stanowi całościowej matrycy amerykańskiej polityki utrzymania potęgi. Matryca ta jest szersza. Jednak ropa naftowa jest jednym z jej najważniejszych wymiarów – podobnie jak związana z nią hegemonia dolara. Trump wyraźnie chce skonsolidować globalną kontrolę energetyczną, aby Stany Zjednoczone mogły decydować, kto ma dostęp do energii (tj. nie Iran, nie Rosja, nie Kuba) i czyje dostawy energii są ograniczone w celu ograniczenia konkurencyjności (tj. Chiny).
Z drugiej strony, dostawcy energii, tacy jak Rosja, zostali objęci sankcjami właśnie po to, by ograniczyć liczbę odbiorców rosyjskiej ropy i gazu. Państwa klienckie mocarstwa imperialnego (tj. Europy) wydawały się zaskakująco chętne do działania w charakterze egzekutorów amerykańskiej dominacji energetycznej – i tym samym przekształcania się w produktywne źródło sankcji.
Inne aspekty (oprócz dominacji na rynku ropy naftowej) amerykańskich prób wywierania monopolistycznego wpływu na resztę gospodarek świata to po pierwsze polityka taryfowa – dzięki której Trump miał nadzieję zmusić posłuszne państwa do pozostania lojalnymi wobec Waszyngtonu, dostosowania się do polityki USA i zaopatrywania Ameryki w niezbędne surowce – w zamian za włączenie do „sieci insiderów” Waszyngtonu (państw klienckich Ameryki).
W rzeczywistości w Waszyngtonie działają dwie „sieci insiderów”: jedna składa się z Trumpa, jego rodziny i szerokich współpracowników biznesowych, druga zaś składa się z protegowanych Trumpa za granicą (państwa Zatoki Perskiej itp.).
Polityka taryfowa to w zasadzie uprzejmy sposób powiedzenia: „Użyjemy taryf, kryzysu energetycznego lub kryzysu finansowego, aby zdestabilizować wasze gospodarki, jeżeli nie zgodzicie się dołączyć do kierowanej przez USA «sieci»”.
Jednak ani cła, ani polityka ograniczania dostaw energii nie obyły się bez niepowodzeń, m.in. dlatego, iż Iran odmówił podporządkowania się i kontynuował dostawy ropy do Chin i innych sojuszników Iranu.
Nowym „elementem” polityki żelaznego uścisku jest zatem inicjatywa „Pax Silica”. Arnaud Bertrand wyjaśnia, iż administracja Trumpa „wyraźnie wyjaśniła cel swojego syndykatu”:
„Kraje podpisują umowy, dostosowują swoje łańcuchy dostaw do Waszyngtonu, wykluczają Chiny (uprzejmie określane jako państwa stosujące „praktyki pozarynkowe” i „nieuczciwy dumping”) – a w zamian zyskują dostęp do ekosystemu technologii imperialnych”.
Jeśli pozostały jakiekolwiek wątpliwości, podsekretarz stanu Jacob Helberg – były pracownik Palantira, który jest pomysłodawcą tej inicjatywy – jasno stwierdza: Ten, kto kontroluje „komputery i minerały, które je zasilają”, zadecyduje o losach XXI wieku, a on chce utworzyć wokół Waszyngtonu grupę „sojuszniczych” państw w ramach „nowego konsensusu w sprawie bezpieczeństwa gospodarczego”, aby mieć pewność, iż to właśnie oni podejmą ten krok.
Wojna Trumpa pod hasłem „Make America Great Again” ma zatem globalne reperkusje. Świat nie może po prostu wrócić do stanu sprzed wojny. Wall Street i „rynki” zdają się wierzyć, iż jest to prawdopodobne, a choćby nieuniknione (nie wyobrażają sobie innej przyszłości), ale reszta świata postrzega wojnę z Iranem jako symbol systemowej zmiany w kierunku nowej ery, właśnie dlatego, iż paliwa kopalne, nawozy i inne produkty pokrewne to elementy, które „utrzymują świat w ruchu”.
Wojna z Iranem doprowadzi do globalnego, globalnego przekonania, iż kraje potrzebują (przynajmniej) suwerenności żywnościowej, aby chronić się przed wykorzystywaniem przez USA handlu zagranicznego żywnością, ropą naftową, nawozami i praktycznie wszystkim innym, co do czego Stany Zjednoczone mogą stworzyć niedobór i wykorzystać jako broń. Oznacza to powrót do samowystarczalnych gospodarek – w przeciwieństwie do „zorientowanego na eksport” modelu Banku Światowego, finansowanego długiem.
Profesor Andriej Bezrukow z rosyjskiego Uniwersytetu MGIMO i były oficer wywiadu SWR odniósł się do wyzwań zmieniającego się świata na Forum w Sankt Petersburgu 3 czerwca 2026 roku. I choć jego komentarze dotyczyły rosyjskiego kontekstu, jego obserwacje są aktualne na całym świecie.
W swoim przemówieniu, podsumowanym przez Laurę Ru, Bezrukow argumentował, iż Rosja weszła w nową, przedłużającą się globalną konfrontację z Zachodem. Wierzył, iż konflikt ten stanowi fundamentalną zmianę w naturze wojny, która ukształtuje rosyjską politykę i społeczeństwo w dającej się przewidzieć przyszłości.
Bezrukow podkreślił, iż obecny konflikt (militarny) nie polega przede wszystkim na podboju terytorium, które, według jego opisu, straciło wiele ze swojej tradycyjnej wartości. Jest to raczej wojna na wyniszczenie, której celem jest podważenie kluczowych systemów, w tym infrastruktury, sieci dowodzenia i kontroli, technologii, zasobów kosmicznych, bezpieczeństwa biologicznego i domeny informacyjnej… „Strategia Zachodu w tej wojnie jest bardzo prosta: uniknąć zderzenia nuklearnego z nami, z którego wyszliby jako przegrani. Dlatego gotują żabę na wolnym ogniu”.
„Ostrzegł, iż Rosja musi liczyć się z pozostaniem w stanie wojny przez wiele lat, być może 20–30 lat. W tym czasie Rosja musi nauczyć się współistnieć z rzeczywistością wojny, kontynuując jednocześnie rozwój gospodarczy”.
„Głównym tematem jego przemówienia była ostra krytyka obecnego podejścia Rosji. Bezrukow argumentował, iż kraj był zbyt pobłażliwy wobec swoich przeciwników – »Jesteśmy powolni. Pozwalamy [naszym wrogom] na zbyt wiele. Nie boją się nas… ponieważ wiele, wiele czerwonych linii, o których mówiliśmy, pozostało jedynie na papierze«”.
Aby dostosować się do tej nowej rzeczywistości, Bezrukow wezwał do gruntownej restrukturyzacji państwa i gospodarki. Zaapelował o stworzenie partnerstwa cywilno-wojskowego, zdolnego zarówno do rozwoju, jak i długoterminowej obrony. Infrastruktura krytyczna – taka jak centra danych, magazyny ropy naftowej i węzły komunikacyjne – musi zostać przeniesiona pod ziemię lub zabezpieczona w taki sam sposób, jak elektrownie jądrowe. Podkreślił również potrzebę zniwelowania przepaści między wojskiem a społeczeństwem cywilnym oraz prowadzenia bardziej asertywnej polityki. Rosja nie może oczekiwać szybkiego powrotu do warunków pokojowych i dlatego musi odpowiednio zreorganizować swoje społeczeństwo, gospodarkę i strategię.
Przemówienie Bezrukowa wzbudziło duże zainteresowanie ze względu na swój ton i wezwanie do tego, aby Rosja psychologicznie i strukturalnie dostosowała się do trwającej już kilka pokoleń ery konfrontacji – temat ten był już szeroko omawiany przez profesora Siergieja Karaganowa.
Te dwa artykuły reprezentują zmieniający się świat, który próbuje się zrestrukturyzować w obliczu agresywnego oblicza słabnącego hegemona USA, poszukując sposobów na odizolowanie swoich gospodarek od amerykańskich taryf celnych, energii, technologii i ataków dolara na resztę świata, a także na dostosowanie się do nowej ery asymetrycznej wojny geopolitycznej spowodowanej wojną z Iranem.
Profesor Hudson podsumowuje:
„Iran walczy o swój styl życia z ludźmi, którzy chcą odebrać im możliwość kształtowania własnej przyszłości. O to właśnie chodzi w tej walce. Ostatecznie jest to walka moralna, która przekłada się na walkę gospodarczą i walkę handlową – i prowadzi do tego [globalnego] podziału”.
To właśnie ten moralny, cywilizacyjny sposób bycia, przeciwstawiony radykalnej materialistycznej próżni ery Trumpa w USA, najprawdopodobniej zdefiniuje wojny domowe i globalne naszych czasów.




![Bosak i Bardella spotkali się w Warszawie. Wspólnie kreślą wizję nowej Europy i odrzucają dyktat unijnej biurokracji [FOTO/VIDEO]](https://nczas.info/wp-content/uploads/2026/06/bosak-bardella.jpg)

![Nocny incydent przy Rejtana. Służby w akcji [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/724113565_4287536098178516_1914141315615919973_n.jpg)



