Przebyli dystans 15 tys. mil, na morzu spędzili łącznie 122 dni, przeprowadzili 73 kontrole przechodzących przez Bałtyk statków, a do tego zaliczyli udział w dwóch ćwiczeniach i dwóch operacjach usuwania starych min – oto bilans półrocznej misji ORP „Necko” w natowskim zespole SNMCMG1. Okręt operował jako PKW „Noteć”.
ORP „Necko” podczas PKW „Noteć”, fot. MW
– To było fantastyczne doświadczenie. Sześć miesięcy w zespole potrafi dać załodze tyle, co kilka lat szkolenia w kraju – uważa kmdr ppor. Kacper Kalina, który w drugiej części misji dowodził ORP „Necko” i ulokowanym na pokładzie okrętu polskim kontyngentem. A kmdr ppor. Paweł Chomiuk, który pełnił funkcję dowódcy w pierwszej części misji, dorzuca: – Myślę, iż nasi marynarze mogliby teraz dołączyć do załogi każdego sojuszniczego okrętu przeciwminowego i… daliby sobie w niej radę. To kwestia procedur, z którymi przez ostatnie pół roku obcowaliśmy na co dzień.
Polskie okręty do SNMCMG1 dołączają od ponad 20 lat, jednak misja ORP „Necko” przynajmniej pod kilkoma względami była wyjątkowa. Do zespołu wysłany został trałowiec, a to nie zdarza się często. Zwykle główną siłę SNMCMG1 stanowią niszczyciele min. Mało tego: po raz pierwszy w historii polskiej marynarki tak niewielki okręt zyskał status kontyngentu wojskowego. Rodowód samej jednostki sięga jeszcze końcówki lat osiemdziesiątych. Ostatnio co prawda przeszła gruntowną modernizację, która polegała przede wszystkim na wymianie silników, ale i tak perspektywa spędzenia pół roku poza macierzystą bazą stanowiła dla niej spore wyzwanie. Tymczasem ORP „Necko”, jak podkreślają sami marynarze, spisał się bez zarzutu. – Silniki faktycznie okazały się niezwodne, a do tego ekonomiczne. Przez misję przeszliśmy praktycznie bezawaryjnie – podkreśla kmdr ppor. Chomiuk.
REKLAMA
Polski trałowiec formalnie częścią zespołu stał się 1 lipca ubiegłego roku. Przez pierwszy miesiąc jednak realizował zadania samodzielnie. Regularnie wychodził z portu w Świnoujściu, by monitorować szlaki żeglugowe, a także infrastrukturę krytyczną na Bałtyku. Działania te stanowiły część natowskiej operacji „Baltic Sentry”, która została uruchomiona na początku 2025 roku po serii uszkodzeń podmorskich kabli i rurociągów.
ORP „Necko” podczas PKW „Noteć”, fot. MW
W sierpniu ORP „Necko” dołączył do SNMCMG1, by operować już wspólnie z okrętami kilku innych państw. W tym czasie zespół wziął udział w dwóch dużych ćwiczeniach. Pierwsze z nich – „Northern Coasts” – zostały zorganizowane latem u wybrzeży Niemiec i Danii. Załoga ORP „Necko” przeczesywała wskazane przez dowództwo obszary pomiędzy Rugią a Bornholmem, w poszukiwaniu min ćwiczebnych. Kolejne manewry odbyły się zimą u wybrzeży Finlandii. Uczestnicy „Freezing Winds” skupiali się na zabezpieczaniu szlaków żeglugowych, zwalczaniu dywersji i przygotowaniach do odparcia operacji desantowej. Działania w większości prowadzone były na tzw. Morzu Archipelagowym, czyli akwenie usianym blisko 40 tys. mniejszych i większych wysepek.
Oprócz ćwiczeń okręty SNMCMG1 wzięły też udział w dwóch operacjach bojowych – u wybrzeży Estonii, a potem Finlandii. Tzw. HODOPS-y polegały na poszukiwaniu i niszczeniu min z czasów obydwu wojen światowych. W ciągu kilkunastu dni załogi zlikwidowały łącznie ponad 50 takich obiektów.
Dla załogi polskiego okrętu najważniejsze pozostały jednak działania patrolowe. Podczas misji marynarze z ORP „Necko” monitorowali ruch kilkudziesięciu jednostek. Część z nich podejrzewana była o przynależność do floty cieni, która trudni się wywozem z Rosji obłożonej embargiem ropy naftowej. Niektóre jednostki wykonywały też podejrzane manewry w okolicach infrastruktury krytycznej. – Zdarza się, iż statki idą bez włączonego systemu identyfikacji AIS albo stają w dryfie w rejonach, gdzie po dnie przebiegają rurociągi bądź kable telekomunikacyjne – tłumaczy kmdr ppor. Kalina. – W takich przypadkach należy nawiązać kontakt z załogą. Podjąć próbę pozyskania od niej informacji, zademonstrować swoją obecność – wylicza. jeżeli do tego rodzaju zdarzenia dojdzie na wodach terytorialnych danego państwa, należy bezzwłocznie je zaalarmować. W każdym przypadku meldunek o tym wędruje też do CTF-B, czyli niedawno utworzonego dowództwa NATO dla Bałtyku, które w tej chwili stacjonuje w Rostocku. Ale jak przyznaje kmdr ppor. Kalina, zwykle samo zainteresowanie ze strony okrętu wystarczy, by podejrzana jednostka włączyła AIS albo oddaliła się od infrastruktury krytycznej. Oczywiście natowskie załogi muszą liczyć się także z obecnością okrętów Federacji Rosyjskiej. W takich przypadkach, jak przyznają marynarze, należy zachować rozwagę i ostrożność tak, by uniknąć eskalacji. – Dla mnie interakcja z rosyjskimi siłami zbrojnymi stanowiła chyba największe wyzwanie tej misji. O szczegółach nie mogę mówić, zapewniam jednak, iż wszystko odbyło się w zgodzie z procedurami – zaznacza kmdr ppor. Chomiuk.
Podczas półrocznej misji ORP „Necko” przebył dystans 15 tys. mil. Łącznie marynarze spędzili na morzu 122 dni, okręt zawinął do 15 zagranicznych portów. Załoga przeprowadziła też 73 halilingi, czyli tyle razy nawiązywała kontakt z innymi jednostkami w celu weryfikacji ich kursu czy przynależności.
Misja PKW „Noteć” zakończyła się 31 grudnia. Tymczasem już na początku stycznia na misję w SNMCMG1 wyruszył ze Świnoujścia ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”. Przez najbliższe pół roku okręt będzie pełnił funkcję flagowej jednostki zespołu, którym pokierują kmdr por. Kacper Sterne oraz sztab złożony w większości z polskich oficerów i podoficerów.