Niemcy nie przekażą w tej chwili na Ukrainę kolejnych systemów Patriot, powiedział 7 listopada minister obrony Boris Pistorius. Berlin ocenia, iż dalsze dostawy stworzyłyby luki w obronie Bundeswehry. Dla Polski oznacza to ważne ostrzeżenie: pomoc Kijowowi nie może odbywać się kosztem własnej gotowości i bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.
Berlin wyznacza granicę dalszej pomocy
Boris Pistorius przedstawił stanowisko Niemiec w rozmowie z grupą medialną Funke. Jak podał serwis Kresy.pl, minister obrony stwierdził, iż Berlin nie może w tej chwili przekazać na Ukrainę następnych zestawów Patriot. Powód jest konkretny: kolejne uszczuplenie zapasów stworzyłoby luki w niemieckiej obronie, których państwo nie może zaakceptować.
To zmiana akcentu po wcześniejszych dostawach. Niemcy przekazały już kilka systemów oraz dużą liczbę pocisków kierowanych. Jeszcze we wrześniu Berlin zapowiadał wysłanie na Ukrainę kolejnych pocisków PAC-2 z zasobów Bundeswehry. Teraz Pistorius przyznaje, iż granica bezpiecznego dzielenia się własnym uzbrojeniem została osiągnięta.
Zapasy nie odtwarzają się z dnia na dzień
Sednem problemu jest czas potrzebny na uzupełnienie sprzętu i amunicji. Pistorius wskazał, iż uzbrojenia oddanego w tej chwili nie dałoby się gwałtownie zastąpić. Niemiecki rząd potwierdził 2 listopada, iż wcześniej zadeklarowane pociski Patriot przez cały czas mają zostać dostarczone. Odmowa dotyczy więc nowych transferów, a nie wycofania już podjętych zobowiązań.
Ta różnica ma znaczenie. Ukraina pozostaje pod rosyjskim ostrzałem, a obrona przeciwlotnicza chroni miasta i infrastrukturę. Zarazem państwo, które rozdaje własne środki bez realnego planu ich odtworzenia, osłabia zdolność do obrony swoich obywateli i sojuszników. Wcześniejsze ostrzeżenia, iż zima sprawdzi zapasy Patriotów i wiarygodność Zachodu, właśnie nabierają bardzo praktycznego znaczenia.
Berlin oczekuje większego wysiłku partnerów
Niemiecki minister ocenił, iż część państw zrobiła dotąd wyraźnie mniej i powinna zwiększyć zaangażowanie. Zapowiedział poważną rozmowę na ten temat podczas kolejnego spotkania Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy w połowie listopada. Jednocześnie nie widzi dużych szans na szybkie zawieszenie broni.
Europa zderza się więc z rachunkiem za wieloletnie zaniedbania przemysłu obronnego. Polityczne deklaracje były szybsze od produkcji wyrzutni i pocisków. Problem szerszej gotowości opisywaliśmy już przy sporze o to, czy największe europejskie państwa NATO są zdolne ponosić znacznie wyższe wydatki obronne. Bez fabryk, zapasów i wyszkolonych obsług solidarność pozostaje ograniczona stanem magazynów.
Polska musi wyciągnąć własny wniosek
Dla Warszawy lekcja jest prosta. Rosja pozostaje agresorem, a zdolność Ukrainy do odpierania ataków leży w interesie bezpieczeństwa naszego regionu. Pomoc wojskowa musi jednak opierać się na twardym rachunku zdolności, terminów odtworzenia i potrzeb własnych Sił Zbrojnych.
Niemcy właśnie powiedziały, iż własna obrona ma granicę, której nie przekroczą. Polska powinna stosować tę samą zasadę bez kompleksów. Odpowiedzialne państwo wspiera sojuszników, ale najpierw gwarantuje bezpieczeństwo własnym obywatelom.
Źródła: Kresy.pl, Agenzia Nova, Rząd Federalny Niemiec
Źródło: Kresy.pl















